Forum JRK's RPGs

Encyklopedia galaktyczna gier cRPG

W co właśnie gramy?

Strona: « < ... 255 256 257 258 259 260 261 262 263 ... > »

Autor Wyślij
Użytkownik
Dołączył: Maj 2008
Posty: 845
Dla mnie takie prawdziwe cRPG dla pojedynczego gracza już się skończyły. Poza Falloutem New Vegas właściwie nie czekam na żadną grę z tego gatunku, nawet nie wiem, czy coś jeszcze ma się ukazać. No ok, jeszcze Wiedźmin 2 i na pewno jest na co czekać, to musi być dobry tytuł (wystarczy mi jakość pierwszej części, byle technicznie było wykonane odrobinę lepiej, bez tych wszystkich błędów, zacinania się, zawieszania itp). Brakuje mi gier w stylu Might & Magic 6. :( Na japońskim PSN jest jakieś Wizardry - ściągnąłem demo i zapowiada się do bólu klasyczne cRPG, tyle że niestety nie ma szans na tłumaczenie. :(
Użytkownik
Dołączył: Paź 2008
Posty: 679
Skąd: Jasło
Jak tak dalej pójdzie to trzeba będzie naprawdę zabrać się za naukę japońskiego, chociaż ich "krzaczki" mnie przerażają... Z drugiej strony tyle jest jeszcze w tym języku jRPG na PS2, więc może się zmuszę...
_______________
Obraz wysłany przez użytkownika
Użytkownik
Dołączył: Maj 2008
Posty: 845
Dla mnie to już chyba nierealne. Potrzeba baaardzo silnej motywacji. ;) Bo czas to na pewno by się znalazł. W sumie taki Rubik dał radę, zresztą właśnie dla gier japońskich, więc czemu nie... ;)
Użytkownik
Dołączył: Paź 2008
Posty: 679
Skąd: Jasło
Mnie też się specjalnie nie chce wkuwać dwóch alfabetów. Próbowałem zresztą i nic a uważam, że pamięć mam dobrą.
_______________
Obraz wysłany przez użytkownika
Użytkownik
Dołączył: Maj 2008
Posty: 845
Nigdy nie próbowałem, ale nawet bym chciał. Języki zawsze mnie ciekawiły, tak jest do dzisiaj, kiedyś nawet chciałem wiązać z nimi (niekoniecznie japońskim, o tym akurat nigdy nie myślałem) swoją przyszłość, ale w końcu poszedłem w zupełnie innym kierunku. Dla samych gier dzisiaj szkoda mi się uczyć zupełnie nowego języka, tym bardziej, że nie jestem w stanie ograć nawet połowy posiadanej kolekcji z samego PS2... ale z drugiej strony mam jednak wrażenie, że to błędne myślenie. Tak jak napisałem poprzednio, w moim przypadku wszystko zależy od motywacji i mobilizacji. ;)
Użytkownik
Dołączył: Maj 2008
Posty: 571
Skąd: Stolica
Astarell napisał(a)
Jak tak dalej pójdzie to trzeba będzie naprawdę zabrać się za naukę japońskiego, chociaż ich "krzaczki" mnie przerażają


Nie popadajmy w skrajności ;) zresztą, poza F:NV i Wieśkiem 2 w drodze są sequele Risen, Drakensangu, Dungeon Siege, Mass Effect czy Dragon Age. Nie mówiąc już o trzecim Deus Ex. I nawet kolejny Fable nieźle się zapowiada, o ile Molyneux wywiąże się choćby z połowy złożonych obietnic.
Ale rzeczywiście, gry dla pojedynczego gracza stają się coraz rzadsze. Najwyraźniej rynek używek i piraci są odpowiedzialni za taki stan rzeczy.
I fakt, że na MMO i na mikro-transakcjach można w krótkim czasie zarobić więcej niż dochód narodowy brutto jaki Rumunia wytwarza w ciągu roku.
_______________
If you're good at something, never do it for free.
Użytkownik
Dołączył: Paź 2008
Posty: 679
Skąd: Jasło
Nie obwiniałbym o to wszystko piratów czy wtórnego rynku, tylko zmieniające się gusta ludzkie. Piractwo zawsze było, jest i będzie. Nie uważam też by było większe niż dawniej i ciągle stanowi pewien procent wydanych tytułów. Ich ich więcej tym liczbowo więcej także nielegalnych kopii, ale ogólnie procentowo pozostaje to bez większych zmian. Wszystko idzie ostatnio o to, że ktoś wreszcie dokładnie obliczył ile koncernom z powodu tego procederu pieniędzy przeciekło przez palce i ta suma nie daje spać dyrektorom oraz prezesom po nocach. Inna sprawa, że kto ma kupić daną grę to ją kupi, a kto nie będzie chciał to nawet całkowicie zlikwidowanie piractwa go nie przymusi, by poszedł do sklepu i nabył oryginał.
_______________
Obraz wysłany przez użytkownika
Użytkownik
Dołączył: Lip 2008
Posty: 312
Skąd: Koszalin
Japoński jest "trudny" ale tylko dla anglików. "Krzaczki" to nie litery - to wyrazy . Dobry kurs http://benkyo.pl . W miesiąc da się nauczyć Japońskiego w stopniu do rozumienia jRPG.
Dobra stronka to uczenia się języków http://smart.fm/ . Tutaj za to coś dla tych co chcą zacząć grać http://smart.fm/goals/33592 - specjalna lista dla graczy RPG.

A wracając do tematu.
Aktualnie gram w Valkyria Chronicles (ps3) oraz kończę YS7. Kto chce ARPG nowej generacji gdzie mamy dużo do roboty powinien się zainteresować XSeedowym tłumaczeniem - dobrze chłopakom poszło.
_______________
Obraz wysłany przez użytkownika
Użytkownik
Dołączył: Maj 2008
Posty: 845
Astarell, dokładnie, nie piractwo i rynek gier używanych, ale gusta graczy decydują o tym, że klasyczne cRPG prawie już wymarły. Po prostu nikt nie chce w nie grać. W sumie trudno się dziwić - w dobie dzisiejszej technologii tytuły pokroju M&M6 (czyli po prostu drużynowe cRPG w trybie FPP) nie miałyby w oczach wielu potencjalnych nabywców racji bytu. A szkoda, bo dzisiejsze możliwości kreacji świata są na tyle duże, że mogłyby powstać produkcje sto razy lepsze i bardziej klimatyczne od największych klasyków gatunku. ;)

Natomiast co do piractwa - nie rozumiem, jak można przeliczać wszystkie pirackie gry na stracone pieniądze. Nie ma żadnych przesłanek do takiego przeliczania, jakiekolwiek liczby można włożyć między bajki. To jest zwykła propaganda, a gracze i media ją łykają. Efekt jest taki, że z piractwa robi się głównego wroga rynku gier i coraz częściej próbuje się go łączyć z rynkiem gier używanych.
Często w popularnych serwisach pojawiają się dyskusje na temat wysokich kosztów produkcji gier. Piractwo niby nie pozwala zarobić twórcom, ewentualnie znacznie zmniejsza ich zyski. Winnymi są jednak nie piraci czy gracze kupujący używki, ale sami twórcy oraz wydawcy. To oni mają się postarać o rozgłos, promocję i przede wszystkim odpowiednią jakość wydawanych tytułów. Po cholerę robić grę, skoro nie potrafi się na niej zarobić (a później przenosić odpowiedzialność na potencjalnych konsumentów - śmiech, że w ogóle ludzie nabierają się na tego typu podejście do sprawy)?
Użytkownik
Dołączył: Paź 2008
Posty: 679
Skąd: Jasło
kypq napisał(a)
Japoński jest "trudny" ale tylko dla anglików. "Krzaczki" to nie litery - to wyrazy.


A nie są to czasem ideogramy symbolizujące odpowiednie sylaby?


Moim zdaniem to co zachęca ludzi do piractwa jest ciekawość. Gry są stosunkowo drogie a większość użytkowników dysponuje odpowiednio szybkim pasmem internetowy by pobrać dany tytuł przed zakupem i przetestować. Wątpliwe, że jak komuś się dany tytuł spodoba będzie kontynuował zabawę na płytce podpisanej mazakiem. A jak komuś nie przypadnie do gustu to i tak nie weźmie choćby mu nawet za darmo pełną wersję dali.
_______________
Obraz wysłany przez użytkownika
« Ostatnia zmiana: Astarell, 24 sie 2010, 19:03. »
Użytkownik
Dołączył: Maj 2008
Posty: 11
Astarell napisał(a)
kypq napisał(a)
Japoński jest "trudny" ale tylko dla anglików. "Krzaczki" to nie litery - to wyrazy.


A nie są to czasem ideogramy symbolizujące odpowiednie sylaby?


W sumie to oboje macie racje ;)
Kanji to "wyrazy" a Kana to "sylaby" - na pierwszy rzut oko i to i to "krzaczki"

W sumie da się nauczyc, podstawowa gramatyka w miare prosta. Troche pamięciówki i siedzenia ze słownikiem i da się w co prostsze pograc.
No i trzeba na bieżąco powtarzać, używać. Nieużywane szybko się zapomina, co wiem po sobie :'(
Użytkownik
Dołączył: Sty 2009
Posty: 258
Ja teraz nie miałbym siły uczyć się całkowicie nowego języka (3 alfabety ble (szybki, dla dzieci, pełny chyba 1900 znaków), kiedyś próbowałem coś tłumaczyć "ze słownikiem w ręku" i przetłumaczenie samego jednego imienia (co prawda nie składało się tylko i wyłącznie ze szybkiego alfabetu) zajęło mi trochę czasu, poza tym przetłumaczenie innego całego zdania było szybsze :P, ale i tak sobie nie wyobrażam...

Zostając w skośnookich klimatach. Atlus przygotowuje nową grę na PS3 (i XBoxa chyba) Cathrina - gra akcji (czy action RPG) z dużą dawką erotyki.
Co w tym jest ważne? -> jest to przygotowywanie się do wydania Persony 5 (ci sami ludzie pracują co pracowali i będą pracowali nad Presonami).

A wracając do nazwy tematu. Oczywiście raidujem i zbieram punkty w DDO. Ostatnio przeczytałem na forum o bardzo ciekawej gildii, której idea polega na graniu strasznie słabymi postaciami (zepsutymi w sposób mechaniczny), czyli rasa wybierana losowo, a następnie losowane 3 klasy postaci, które musisz wziąć z poziomu 1-3, a następnie losowanie z poziomu na poziom, którą dobierasz (brak planowania na przyszłość). Oczywiście jeszcze kilka zasad w stylu, że nie możesz grupować się z ludźmi z poza gildii (w końcu jeden gościu po reinkarnacji jest w stanie całe trudne questy samemu przechodzić), nie możesz przekazywać przedmiotów, ani kupować na aukcji i u brokerów (co to za GIMP, który wyposażony jest w paralizatory/vorpale etc.). Idea jest fajna w swojej idei :-), możesz grać dla śmiechu, możesz zacząć kreatywnie myśleć jak z gimpa zrobić coś grywalnego :-D.
Poza tym gram w Personę 4. oczywiście bez uber opisów wrogów, czy krok po kroku jak wymaksować wszystkie S-Linki. Mniam...
Jack frost z odpornością na ogień wymiata :-) (czyli z czego jestem dumny, chociaż w chwili obecnej już powoli zaczyna być w tyle i z Kanjim już stosowałem inne persony (Rakshe i na chwile zamieniłem na takie coś co miało lustro fizyczne (heh gdybym miał to wcześniej, to pierwszy dodatkowy boss to byłby śmiech na sali).
« Ostatnia zmiana: NiBl, 25 sie 2010, 14:17. »
Użytkownik
Dołączył: Paź 2008
Posty: 679
Skąd: Jasło
Też gram w Personę 4 ale uważam na chwilę obecną, że trójka była jednak lepsza. Fakt w czwórce mamy różne dungeony, które rzeczywiście dają ciut większa przyjemność od Tartarusa i możliwość przejęcie bezpośredniej kontroli nad towarzyszami. lecz cała otoczka life-sima troszkę siada. Dużo spraw jest przedstawionych za bardzo w krzywym zwierciadle zwłaszcza życie szkolne. To prawda , że na zadupiach dzieją się różne rzeczy jednak moim zdaniem przesadzono tu trochę z karykaturą nauczycieli przez co ten cały element stał się zbyt nierealistyczny. Uproszczono egzaminy które można zdać bez problemu po prostu metodą load/save. Fajnie, że wprowadzono do rozgrywki pogodę zamiast wpływu księżyca, brakuje jednak typowego podręcznego kalendarza z zaznaczonymi świętami czy innymi ważnymi wydarzeniami, znakomicie ułatwiającym planowanie obowiązków.

Inna sprawa. Usunięcie wskaźnika samopoczucia było błędem nie dając praktycznie nic w zamian. Teraz nasi towarzysze wydają się być pozbawieni życia prywatnego. Teraz są zawsze na zawołanie sprawiając wrażenie bardziej podwładnych niż kumpli/koleżanek. Pozostawienie im swobody decyzji podczas walki dalej nie jest zbyt dobrym pomysłem natomiast przejęcie bezpośredniej kontroli nad nimi znacznie obniża poziom trudności, co może być mało satysfakcjonujące dla niektórych.

Głównego bohatera wyposażono w 6-ść cech osobowości. Tyle tylko, że tak naprawdę liczą się tylko dwie - wiedza i odwaga. Reszta ma mniejsze znaczenie. (chociaż oczywiście też są potrzebne).
_______________
Obraz wysłany przez użytkownika
Użytkownik
Dołączył: Sty 2009
Posty: 258
Co do porównywania persony 3 i 4 to nie do końca się zgadzam. Ja uważam, że 4 jest lepsza, albo inaczej klimat części 4 o wiele bardziej do mnie przemawia.
Persona 3 miała typowo mroczny i przytłaczający klimat. W personie 4 mamy klimat wybitnie groteskowy.
Nie powiem, że S-Linki mogły by być odrobinę bardziej rozbudowane (gah przeżyłbym nawet gdyby nie było nasrane tyle S-Link-ów, ponieważ im więcej czegoś tym trudniej o oryginalność i nie schodzenie do totalnej sztampy).
Usunięcie samopoczucia nie było najlepszym posunięciem i tutaj się zgadzam, że wyszło na to, że towarzysze są na każde zawołanie, ale z drugiej strony czy jakbyś dostał jeszcze dodatkowo skryptowane choroby to pewnie ciebie mogłoby doprowadzić do szału (tutaj trzeba ratować a istotna osoba ze składu zachorowała (i ma dużo niższe staty / albo w ogóle jej nie ma)).
Co do cech osobowości to nie uważam, że tylko 2 są potrzebne. To prawda, że mając wysoką wiedzę możesz dostać niezłe kieszonkowe (które i tak pada przy tym co potrzebujesz kasy), a odwaga pozwala odblokować ciekawe scenki (przy tym dodające do wpływu na osoby), ale bez wysokich innych cech nie możesz odblokować niektórych S-Linków, albo poziomów S-Linków. Odwagę całkiem łatwo się rozwija, wiedza też tam wpłynie jak odrobinę przysiedzisz, wysławianie się jest chyba jednym z prostszych do nauki (książki dużo dają, do tego ładny przyrost na Słońcu), zrozumienie jakoś średnio idzie, ale nie jest źle, największy problem mam z Deligence (?wytrwałość?) a jest to bardzo istotny wskaźnik (łowisz ryby gdy masz 2 szanse?, otwiera właściwie 2 S-Linki), a przyrost na klubie sportowym jest niski.

Aktualnie penetruję siedzibę Cienia Rise :P. Przez pierwsze 3 poziomy przebiłem się właściwie atakami fizycznymi (od czasu do czasu lecząc). Raksha wymiata (doporność fizyczna, atak na wszystkich, podwójny atak (przeniesiony), i autobuff-ataku). Później trzeba było zacząć używać zaklęć (bah. głazów nie pokona się fizycznie (chociaż czasem dobić się da jak zostało im 10 hpków)) no i na poziomie 7 zaczęło mi brakować SP-ków na Chie (ach ci wredni przeciwnicy wrażliwi na lód), trzeba było wrócić i zapisać. Jutro pewnie wymienię Chie na Yosukiego (czy jak to się pisze :P) i pójdę rozwalić pierwszego bossa i może przebiję się na kolejny poziom.
Poza tym pokonałem dodatkowego bossa z sauny. nie był trudny, ale był strasznie irytujący. Posiadał chyba 2 zaklęcia - Garue i Bufale i najpierw używał zaklęcia na postaci, która była na nie podatna (czytaj Yukiko, lub Kanji), a później poprawiał przy pomocy Bufaly. Co doprowadziło w wypadku Yukiko do zjedzenia ponad połowy HP-ków w jednej rundzie, przez co jej zadanie w walce polegało na bronieniu się (i ktoś ją ciągle leczył), a później na leżeniu trupem (ci okropni Pike-erzy) do rundy ostatniej gdzie wykończyłem wredaska.
------------------
Pike - (ze słownika ddo) metoda polegająca na robieniu w misji jak najmniej (czytaj. nic) tak by inni ja za ciebie zrobili.
Użytkownik
Dołączył: Paź 2008
Posty: 679
Skąd: Jasło
Jeśli brakuje ci HPków podczas eksploracji skorzystaj z usług lisa chociaż początkowo kwoty za regenerację są astronomiczne (ale się zmniejszają wraz ze wzrostem poziomu S-Linka zwierzaczka).

Poziom wiedzy najbardziej wzrasta nie podczas słonecznej pogody a deszczowej a jeśli dodatkowo uczymy się z drugą osobą przyrost jest jeszcze większy.

Chcesz mieć większy poziom Diligence? Czytaj odpowiednie książki, ale najlepszym rozwiązaniem będzie wzięcie jednej z prac.

Zakupy najlepiej robić również podczas deszczu. Ceny spadają o połowę.

To nieprawda, że w grze ciężko o pieniądze, Ja mam na koncie ponad 400 000 jen.

Ratowanie przyjaciół należy przeprowadzać najlepiej w ciągu jednego, dwóch podejść ( 1 dzień na odpowiedni trening i rozeznanie się w terenie, drugi już akcja właściwa. Zostaje wtedy sporo dni do bezstresowego wykorzystania. Najlepiej mieć sporo "Goho-M" bądź zdolność Traestro (czy jakoś tak ), co pozwoli na częsty powrót do punktu zapisu. Najlepiej oczywiście robić to w deszczowe dni, bo mamy większą szansę na zdobycie rzadkich materiałów oraz dostajemy bonusy podczas fuzji Person.

Nie polecam bazowania na jednej Personie czasem można się mocno sparzyć.

Skoro jesteśmy przy temacie ratowania Rise. Nie chce spolerować, ale lepiej bądź przygotowany na niespodziankę. Postacie winny mieć obowiązkowo pełne paski SP gracz sporo nerwów bo walka z bossem potrwa naprawdę długo. No chyba że dysponujesz jeszcze innymi atutami oprócz Rakshy. Na ostatnich pietrach uważaj na takie czarne niemowlaczki z kwiatkiem na czole. Bardzo często pojawiają się po pięć w grupie a każdy z nich rzuca Mind Slice, co może wyłączyć całą drużynę z walki. Na szczęście są wrażliwi na ogień, więc niech główny bohater ma Personę oferująca chociażby "Maragi". Reszta postaci oprócz oczywiście Yukiko niech od początku się broni, bądź ucieka.
_______________
Obraz wysłany przez użytkownika
« Ostatnia zmiana: Astarell, 26 sie 2010, 17:13. »

Strona: « < ... 255 256 257 258 259 260 261 262 263 ... > »

Forum JRK's RPGs działa pod kontrolą UseBB 1