Forum JRK's RPGs

Encyklopedia galaktyczna gier cRPG

Fotoblog emigranta - reaktywacja ^_^

Strona: < 1 2 3 4 5 6 ... > »

Autor Wyślij
Użytkownik
Dołączył: Sie 2008
Posty: 609
Skąd: Hiszpania
To chyba niewiele ma wspolnego ze szczesciem, a raczej z samozaparciem i wolnym czasem ;)
_______________
« Ostatnia zmiana: Sir_Giurek, 12 paź 2008, 19:27. »
Administrator
Dołączył: Maj 2008
Posty: 1384
Dzien 2 12.10.2008

Po calej jednej godzince snu - na dmuchanym materacu - pobudka przed godz. 3 rano i pedem na busa na lotnisko. Ku mojemu zaskoczeniu obylo sie bez zgrzytow i juz 0 6.20 rano bylem w samolocie. Przy okazji wspomne tylko ze latac wybitnie nie lubie, wrecz nie cierpie. Byl to moj 16y lot, a i tak nie moge sie do tego przyzwyczaic... Na dodatek telepalo cala droge i nie moglem pojsc do kibla... Przy ladowaniu w madrycie zebralo sie niebu na burze, wiec tez niezle bujalo. No ale jakims cudem wyladowalem i moje prawdziwe meki dopiero sie zaczely :). Jednego czego sie nie spodziewalem, to tego ze w polowie pazdziernika tu nadal beda upaly... W madrycie niezle sie wygrzalem, na szczescie moj plecak po zwarzeniu ma tylko 7.5kg (jeee!) plus woda pol litra wychodzi 8. Znosnie ale i tak ciezko, barki najbardziej mnie bola... W kazdym razie za 1 euraka (tanio!) dojechalem miejskim autobusem na dworzec ichniego pks i fuksem zlapalem autobus do burgos - 3 godziny po autostradach i ponad 300 km przeskoczonych. Burgos to bardzo fajne staaare miasto z wielgachna katedra i stara zabudowa - zamieszkane kamieniczki sprzed 600 lat... Nie wiem czy juz wspominalem, ale robic bede za pielgrzyma do Santiago Compostella - w pierwszym schronisku dostalem paszport pielgrzyma i teraz wiekszosc schronisk jest dla mnie za darmo, za co laska - czyli znow za darmo :) lub za jakies grosze. Pierwsza noc to super nowoczesne schronisko - winda, otwarte 2 tygodnie temu, luks totalny - cena za noc - 3 euro - no jaaaa, w polsce za cos takiego 200 zl minimum. tYLE ze akurat wszystkie 3 kompy z netem siadly wiec popisac nie moglem, zreszta po tej nieprzespanej nocy padlem spac.

Dzien 3 13.10.2008
Zabawa sie zaczyna.
Wygonili mnie ze schroniska o 8.30 - bylo otwarte do 8, facet mnie prawie sila wygonil, gaszac mi swiatlo... No ale nic, poczekalem do 10 na otwarcie sklepu sportowego, bo chcialem sobie dokupic pokrowiec na plecak i latarke, ale cos nie otwierali. Wreszcie jakis przechodzien sie nade mna ulitowal i powiedzial, ze dzis jakies swieto jest i nic nie otworza. Super. Ruszylem wiec w trase... I tam bylo WSZYSTKO. Najpierw bylo zimno i padal deszcz. Ubrany po pachy zlozeczylem na pogode, punkt 12 - serio- wyszlo slonce i zrobilo sie 25 stopni - rozebralem sie i zlozeczylem na pogode, kolo 14 slonce przypiekalo tak ze bylo juz 30 stopni - nalozylem krotkie spodenki, rozebralem sie do gola i zlozeczylem na pogode. Kolo 16 znow sie rozpadalo i tym razem byla to maxymalna ulewa - wlozylem ponczo przeciwdeszczowe i zlozeczylem na pogode. Pol godziny potem deszcz momentalnie ustal i znow wyszlo slonce a temp. skoczyla do 22 stopni - rozebralem sie i grzeznac w blocie - buty przytyly o 5 kg od blota... - oczywiscie zlozeczylem na pogode. Przelazlem dzis w sumie 29 km, prawie nie moglem uwierzyc jak zobaczylem dzisiejsze schronisko - tez tegoroczne i tez wypasione, tyle ze w takiej wiosce z 20 mieszkancami. Trasa do Santiago to w sumie 488 km, wiec jeszcze mi 469 zostalo. A chce jeszcze stamtad te 100 do atlantyku dojsc. No ale zobaczymy, poki co wszystko mnie boli i chce ujrzec. I wiem ze jestem idiota, ktory zamiast normalnie i po ludzku grac w King's Bounty paleta sie po pustkowiach (przez ponad 10 km nie widzialem domu ani czlowieka, tylko pola pola i pola... supcio). Byly tez momenty mile - co jakis czas sa poidelka - krany takie - i jednego w malym miasteczku pilnowal wielgachny pies. Ale ze bylem spragniony, to podlazlem przymilajac sie, napilem sie, dalem mu tez wody, pil mi z reki, a jak odchodzilem, podlazla do mnie jakas babinka i dala mi jablko i papryke (papryki nie lubie bleee) - takie dosc mile :). Zreszta kazdy hiszpan ktory cie zobaczy na szlaku pozdrawia cie "buena camino" czy cos takiego, macha, trabi z samochodu i w inny mily sposob pokazuje ze wie ze jestes niedorozwojem ktory idzie przez 500 na piechote :). Poznalem tez juz kilku innych pielgrzymow (jak mnie wyprzedzali, ale pominmy to milczeniem...), ogolnie ludzie sa przyjazni i staraja sie pomoc jak moga... Te miasteczka zreszta niesamowity klimat - stare, ludzie sie snuja jak muchy, pelno kotow (porobilem zdjec dla rankina i innych maniakow, ale komp z ktorego pisze nie ma wejscia usb, wiec nie zgram dzis). nie wiem jak ja jutro rusze w trase... Aha, zarcie tez dobre, sa specjalne zestawy dla pielgrzymow wielodaniowe sycace w sensownych cenach (jak na irlandie, a nawet jak na polske!), mam tez zamiar testowac lokalne wina :) Dzis byl totalny sikacz, ale juz zapomnialem nazwy tej wioski w ktorej jestem, wiec nie wiem jak was odstraszyc. To na dzis tyle, trzymajcie kciuki, zebym przezyl noc i dzien jutrzejszy...
Użytkownik
Dołączył: Sie 2008
Posty: 609
Skąd: Hiszpania
"Buen camino", nie "buena" ;) To z tym niedorozwojem mnie rozwalilo :D Ale tacy sa Hiszpanie - do mnie co tydzien jakis sasiad przylazi i warzywa przynosi :D A dzisiaj mieli swieto narodowe, wiec sie nie dziwie, ze zamkniete ;)

Poki co, to chyba jestes zadowolony z wycieczki ? I czekamy na nastepny odcinek :D
_______________
Użytkownik
Dołączył: Maj 2008
Posty: 571
Skąd: Stolica
JRK napisał(a)
Nie wiem czy juz wspominalem, ale robic bede za pielgrzyma do Santiago Compostella


To ten sam, co Coehlo go opisuje w "Pielgrzymie"? Jeśli tak, to jestem ciekaw, czy również będziesz miał jakieś religijne objawienia po drodze :).

Czekamy z zapartym tchem na dalsze relacje ;)
_______________
If you're good at something, never do it for free.
Administrator
Dołączył: Maj 2008
Posty: 1384
Dzien 4 14.10.2008

Mgla jest twoim przyjacielem.

Co do tych religijnych przezyc to ja sie nie dziwie - jak slonko przyswieci w glowke przez 8 godzin marszu to spokojnie przerozne zwidy miec! No ale po kolei. Nocleg w poprzedniej pipidowie (naprawde zacofanie przecudne) calkiem spoko, mimo ze dzwon koscielny bil co godzine przez cala noc - na szczescie jedno uderzenie na kazda pelna godzine - wiec budzilem sie systematycznie. Na dodatek na dachu schroniska siedzialy... pawie - jak one sie darly po kazdym takim dzwonieniu - nieprzyzwyczajone czy co? Mimo to zasypialem znow momentalnie wiec rano obudzilem sie rzeski, zwarty i gotowy do dalszej drogi. I bylo cudnie, bo wszedzie zalgala mgla, moj nowy przyjaciel. Idzie sie w tym swietnie - jest chlodek, jest zraszanie twarzy mrzawka, no i najwazniejsze - nie widac calosci gory na ktora musisz sie wspiac, wiec wierzysz ze ci sie uda. Gdyby nie bylo mlgy i wiedzialbym co przede mna stoi, to juz dzis rano zaczalbym lapac stopa na Majorke do SirGiurka - tak na marginesie - wybieram sie tam do ciebie, wiec szykuj sie ;). No ale jakos wlazlem, mimo ze pluca wyplulem juz w polowie. Ciekawa w ogole sprawa o ilu miejscach na ciele nie zdawalem sobie sprawy, ze moga bolec... Najbardziej nawalaja mi barki od niesienia plecaka - na szczescie bola dopiero jak sie plecaj zdejmie, wiec zdycham dopiero teraz... Dzis przelazlem 28 km, co w sumie daje 57, a do konca ... juz sie pogubilem, sami policzcie ;). Teraz jestem w Boadilla del Camino - super znow schronisko, ale znow wejscia na usb nie ma - ja sie im w sumie nie dziwie, nie wiadomo, co kto by nawirusowal - wiec najwyzej obrazki dopiero na Majorce wgram :P. Wyruszylem o 8 rano, dotarlem o 16 - 8 godzin marszu, z tym ze o 14 mgla zniknela i wylazlo bezlitosne slonce = prawdziwy zabojca - ledwo sie doczlapalem. Z kazdym krokiem coraz bardziej zdaje sobie sprawe, ze jestem nienormalny i powinienem sie leczyc... Niech mi ktos pomoze!!! Aha - w tym schronisku dzis jest nawet basen - ale woda monstrualnie zimna - tyle co nogi odparzone sobie odmoczylem - mhmhmhm. Zaraz kolacja, wiec juz sie slinie. O winku napisze wam nastepnym razem. Jutro w planie 25, ale zobaczymy rano, czy dam rade wstac...
Handlarz organów
Dołączył: Maj 2008
Posty: 949
JRK napisał(a)
Dzien 4 14.10.2008
Z kazdym krokiem coraz bardziej zdaje sobie sprawe, ze jestem nienormalny i powinienem sie leczyc... Niech mi ktos pomoze!!!


Lepiej późno niż wcale :P
Ja ci to cały czas powtarzałem no ale... :P
_______________
One Timex digital watch, broken. One unused prophylactic... One soiled. One black suit jacket, one pair black suit pants. One hat: black. One pair of sunglasses. $23.07. Sign here.

Obraz wysłany przez użytkownika
Użytkownik
Dołączył: Sie 2008
Posty: 609
Skąd: Hiszpania
JRK napisał(a)
Gdyby nie bylo mlgy i wiedzialbym co przede mna stoi, to juz dzis rano zaczalbym lapac stopa na Majorke do SirGiurka - tak na marginesie - wybieram sie tam do ciebie, wiec szykuj sie ;).


To tylko taki glupi zart, czy rzeczywistosc ? :P Jesli faktycznie sie wybierasz do mnie (a grzechem byloby nie, majac do mnie tylko jakies...hmm...700-1k km ? :D) to daj znac dwa dni wczesniej ;)
_______________
Administrator
Dołączył: Maj 2008
Posty: 1384
Dzien 5 15.102.2008

A wiesz co, a pewnie ze sie wybiore do ciebie na ta Majorke, juz czuje ze chce zabawic w Hiszpanii dluzej, wiec co mi tam! Musze tylko obczaic czy lepiej tam leciec, czy poplynac z Valenci albo Barcelony - jakies porady? A tymczasem wracamy do mojej opowiesci.

Wielonarodowy kociol.
Camino to jedna wielka mieszanka narodow. I wszyscy podroznicy chca byc twoimi przyjaciolm. Co jest swietne. Od razu sie przyznam, ze wiekszosc interakcji z innymi pielgrzymami ma miejsce wieczorowa pora, juz na miejscu kolejnego postoju - podczas drogi ogranicza sie zwykle do pozdrowienia mnie podczas wyprzedzania mnie, tja... Mam juz w kazdym razie kumpli z Irlandii, Chinczyka, Koreanke, Wlocha, Francuzow, Amerykancow, babcie z Australii, cala mase Niemcow (w tym prawdziwych wariatow, bo sa w drodze od 3 miesiecy, bo wystartowali z domu z Munchen...), kilka przesympatycznych Hiszpanek (ktore sa ode mnie duzo szybsze i nie spedzam z nimi tyle czasu ile bym sobie zyczyl buuu). Wczoraj jedlismy wspolna kolacje przy jednym wielkim stole na 30 osob - mega przezycie takie zarcie w tak roznorodnym gronie. Dzis sloneczko wstalo wczesnie, wiec spieklem sie niemilosiernie i spallem kark. Kupile wiec sobie takie amerykanskie wojskowe rondo na glowe i wygladam kozacko, zalujcie ze tego na zdjeciach nie widzicie jeszcze... Bylo tez bolesnie '- lokalne meszki uznaly za cel honoru ginac stadami w moich oczach i ustach - bleeeh. Przekulem tez pecherze na nogach - zdjecia z tego wydarzenia wygraja w tym roku konkurs na zdjecie w National Geografic za swoja realistyczna brutalnosc... CO jeszcze - bociany '- jest ich mnostwo, pelno gniazd na kosciolach i nigdzie nie odlatuja. A wlasnie podlazla do mnie koreanka i spytala, czy jadlem kolacje, bo moze sie ze mna podzielic. Jak milo. OK, koncze, bo mi sie czas na necie konczy. Jutro 20 km przez bezdroza bez zarcia i wody, to musze rano ruszyc zeby przed sloncem ta pustynie przebyc. Aha - a winko na kolacje podali mi w dzbanku - moglem pic do oporu. Chyba wpadam w alkoholzm... Ale jest zbyt dobre. Zarcie mniam mniam, ludzie super, nogi bola, ale i tak jestem szczesliwszy niz na durnym monitoringu... Chinczyk namawia mnie na wyprawe do Maroko potem. Jeszcze sie waham ;). Zrobilem w sumie 80km. Wiecej niz sie po sobie spodziewalem juz sie udalo ' jupppi!
Użytkownik
Dołączył: Sie 2008
Posty: 609
Skąd: Hiszpania
To w dzbanku to bylo na pewno wino, czy tak zwana "Sangria" ? Tak pytam, z ciekawosci (jesli wiesz oczywiscie :D).

I z kazda wiadomoscia coraz bardziej mam ochote na taka podroz :P Szkoda, ze najszybciej w wakacje...ale juz moge sie przygotowywac :)

P.S: Ci Niemcy to naprawde niezli :D
_______________
Administrator
Dołączył: Maj 2008
Posty: 1384
Nie Sangria niestety, ktora uwielbiam i moglbym pic litrami i wylawiac z niej owoce mniaaaam, az sobie kupie ktoregos dnia jak w wiekszym miejscu bede. Zwykle daja Rioja czy cos takiego tez dobre ale nie az tak...

Dzien 6 16.10.2008
Horroru ciag dalszy.

Dzis wloklem sie przez pustynie. Jak inaczej nazwac miejsce, gdzie miedzy jednym a drugim miastem bylo 17 km odleglosci, a w pomiedzy tylko wyschniete rzeki 3! kaktusy - serio! i suche pola. I slonce ktore postanowilo mnie chyba zabic, grzalo i grzalo, spalilo mi obie lydki i ramiona. Umieram teraz. Ogolnie jest coraz ciezej, ale poki co dobry humor mnie nie opuszcza... Wczoraj zapomnialem napisac gdzie spie - w jakims klasztorze prowadzonym przez siostry z ktoregos z zakonow. Ale bylo luzik, msza byla nieobowiazkowa, a spiewaly tylko do 22, a potem zaczely od nowa dopiero o 7 rano. I to takie sympatyczne piosenki, a nie jakies smetne zawodzenia. Bylem tez wczoraj w Carrion na ryneczku - pierwsze miasto z prawdziwym sklepem od poczatku podrozy. Po calym dniu zdjalem buty i kustykalem jakos tak dziwnie na bosaka po miescie. Podeszla w ktoryms momencie do mnie taka starsza hiszpanka i cos do mnie po swojemu zaszwargotala, na co ja cala moja hiszpanszczyzna odpowiedzialem Hola Hola Si Si i cos zabelkotalem. Na co pani ku mojemu zaskoczeniu pogladzila mnie po glowie... Ok... Potem sprawa sie wyjasnila kiedy dotarlem na inny placyk, gdzie wisialy plakaty o jakims turnieju PARA PERSONAS i zdjeciem niepelnosprawnego umyslowo uczestnika. Kurde, wziela mnie przez moj chod i mowe za paraolimpyjczyka.... w sumie niewiele sie pomylila :>. Spotkalem tez wreszcie Polke - ale nie na szlaku ale za barem w knajpie przy drodze w totalnie zapadlem miescinie - 10 domow jeno. I na dodatek z moich rodzinnych stron - z kurowa. I jeszcze slow kilka o sposobach na przezycie w jednej sali noclegowej z 20 innymi podroznymi. Przede wszystkim trzeba wybrac lozko daleko od zrodla swiatla i szlakow komunikacyjnych. Dobrze jest tez, jesli chrapie sie najglosniej ze wszystkich - tu jestem na wygranej pozycji - ale mam na wszelki wypadek i zatyczki do uszu - ale ich nie lubie bo chce wiedziec kiedy ktos idzie mnie zamordowac... Trzeba sie tez klasc ostatnim, bo i tak inni krzatajacy cie obudza... Coz jeszcze... Dorwalem wreszcie wejscie usb wiec pierwsza seria zdjec dosc chaotycznie dobierana.


Moj nowy genialny kapelusik:
Obraz wysłany przez użytkownika
Podroba PSP czyli POP Station i podroba DS - zwroccie uwagi na ceny - po 5 euro - a w srodku wilk i jajka i inne staaare ruskie gierki. Wypas na maxa!!!
Obraz wysłany przez użytkownika
Kot i moje mleko.
Obraz wysłany przez użytkownika
A tak wyglada fajne miejsce na spanie
Obraz wysłany przez użytkownika
Jest dobrze bo plasko, moi znajomi juz mnie zostawili buuu
Obraz wysłany przez użytkownika
Supermarket. Nie robie sobie jaj...
Obraz wysłany przez użytkownika
Z porannej mgly wylania sie cywilizacja
Obraz wysłany przez użytkownika
Troszke blota po ostatnim deszczu
Obraz wysłany przez użytkownika
To dzis jeszcze tylko na dol do miasta potem pod gore 10km i juz spanie
Obraz wysłany przez użytkownika
Handlarz organów
Dołączył: Maj 2008
Posty: 949
jak znajdziesz tanio mp4 z obsługa formatów nesa/snesa to daj znać bo u nas troche jeszcze za nie zdzierają :D
_______________
One Timex digital watch, broken. One unused prophylactic... One soiled. One black suit jacket, one pair black suit pants. One hat: black. One pair of sunglasses. $23.07. Sign here.

Obraz wysłany przez użytkownika
Użytkownik
Dołączył: Sie 2008
Posty: 609
Skąd: Hiszpania
La Rioja to bardzo popularne i dosc tanie wino - ale nie jest to "tanie wino" w polskim rozumieniu :P A tego, ze Cie wzieli za cofnietego nie skomentuje... xD Jakby co to mow: "No soy un retrasado" :D

Ten Twoj nocleg wyglada jak jakis barak w obozie koncentracyjnym...brrr...ale juz nie raz w podobnych miejscach sypialem :D Siec supermarketow "SPAR" jest tez dosc popularna na Majorce, ale siedziby maja troche ladniejsze ;) Zdjecie krajobrazu ladne bardzo, prawie jak F3 ;)
_______________
Administrator
Dołączył: Maj 2008
Posty: 1384
Dzien 7-8 17-18.10.2008
Scigany

Od dwoch dni przemykam sie oplotkami i chowam po krzakach jak tylko ktos idzie i caly czas czuje na plecach nienawistny oddech poscigu. A zaczelo sie tak niewinnie... Wyladowalem w bardzo ciekawym i klimatycznym miejscu na nocleg - jakis 300 letni budynek przykoscielny, z noclegiem, obiadem i sniadaniem za darmo (no dobra nie calkiem za darmo, bo trzeba sie bylo pomodlic). Wygladalo to jakby sie mialo zaraz zawalic, hiszpanie uwielbiaja tu budowac z samej slomy gliny papieru i sliny, ale stalo. Do kolacji zostalem zlapany do pomocy - poki ustawialem tylko talerze - a bylo nas na noc w sumie 8 osob - bylo ok - ale potem ktos wymyslil, ze mam pokroic i salatke warzywna. No i tak jakbym zapomnial umyc rak po calym dniu... Skonczylo sie tak, ze nastepnego 3 osoby zostaly bo cala noc wymiotowaly. Ale ja tam czuje sie niewinny, dowodow na mnie nia maja!!!
Spotkalem tez cala mase znow interesujacych ludzi - kanadyjke i australijczyka ktorzy spikneli sie na internecie i razem jechali rowerami na przyczepkach wiozac 2 psy, austriaczke, ktora wyruszyla na camino 3 miesiace temu z domu, z Innsbrucka, innego Kanadyjczyka, Stefana, ktorego ojciec jest Polakiem, wlasnie tez sie dowiedzialem, ze jakas polka nocuje w moim schronisku dzisiejszym - prosze bardzo... Chodza tez sluchy o innym polaku, ktory idzie z polski, bo uciekl przed wojskiem :), jest tez niemiec ktory robi calosc - 750 km juz 7 raz pod rzad - jak konczy, to wraca busem na poczatek i znow zaczyna. W swietle tych wiadomosci stwierdzam, ze jestem jednak normalny! Jestem tez juz tylko 20 km od Leon - najwiekszego miasta na trasie i tam mam zamiar dzien albo pol poodpoczywac i poszukac gierek uzywanych :). Moze zaraz na necie poszukam... A jeszcze wczoraj, bylem w sklepiku na jakiejs wsi i kupowalem bandaze - potem wylazlem na zewnatrz i zaczalem opatrywac stopy. Nagle czuje poklepywanie po plecach, a tam sklepikarz z wielgachnym paczkiem ze sklepu - dal mi z dobroci serca - chyba musialem stanowic zalosny widok :)... Jedyny problem jaki mam to rosnace na horyzoncie gory - przepiekne poki sa daleko, zabojcze kiedy bede musial sie na nie wspinac argh...
Handlarz organów
Dołączył: Maj 2008
Posty: 949
Dał pączka ale pewnie miał masę radochy obserwując cię... ten pączek to niska cena za taką ilość rozrywki:D
A co do sklepu z grami... patrz żeby się nie okazało że wszystko tam będzie po hiszpańsku :P
_______________
One Timex digital watch, broken. One unused prophylactic... One soiled. One black suit jacket, one pair black suit pants. One hat: black. One pair of sunglasses. $23.07. Sign here.

Obraz wysłany przez użytkownika
Użytkownik
Dołączył: Lip 2008
Posty: 210
Skąd: Będzin
Im bardziej się wczytuje w JRKowe sprawozdania tym bardziej mam ochotę na taką wyprawę :) Wybierasz się może na coś takiego jeszcze raz w okresie wakacyjnym?:D Z chęcią się wybiorę :D

Strona: < 1 2 3 4 5 6 ... > »

Forum JRK's RPGs działa pod kontrolą UseBB 1