
_______________
« Ostatnia zmiana: Sir_Giurek, 12 paź 2008, 19:27. »
| Autor | Wyślij |
|---|---|
|
#16 12 paź 2008, 19:25
|
|
|
Użytkownik
Dołączył: Sie 2008
Posty: 609
Skąd: Hiszpania
|
To chyba niewiele ma wspolnego ze szczesciem, a raczej z samozaparciem i wolnym czasem
![]() _______________ « Ostatnia zmiana: Sir_Giurek, 12 paź 2008, 19:27. » |
|
#17 13 paź 2008, 19:10
|
|
Administrator
![]() Dołączył: Maj 2008
Posty: 1384
|
Dzien 2 12.10.2008
Po calej jednej godzince snu - na dmuchanym materacu - pobudka przed godz. 3 rano i pedem na busa na lotnisko. Ku mojemu zaskoczeniu obylo sie bez zgrzytow i juz 0 6.20 rano bylem w samolocie. Przy okazji wspomne tylko ze latac wybitnie nie lubie, wrecz nie cierpie. Byl to moj 16y lot, a i tak nie moge sie do tego przyzwyczaic... Na dodatek telepalo cala droge i nie moglem pojsc do kibla... Przy ladowaniu w madrycie zebralo sie niebu na burze, wiec tez niezle bujalo. No ale jakims cudem wyladowalem i moje prawdziwe meki dopiero sie zaczely . Jednego czego sie nie spodziewalem, to tego ze w polowie pazdziernika tu nadal beda upaly... W madrycie niezle sie wygrzalem, na szczescie moj plecak po zwarzeniu ma tylko 7.5kg (jeee!) plus woda pol litra wychodzi 8. Znosnie ale i tak ciezko, barki najbardziej mnie bola... W kazdym razie za 1 euraka (tanio!) dojechalem miejskim autobusem na dworzec ichniego pks i fuksem zlapalem autobus do burgos - 3 godziny po autostradach i ponad 300 km przeskoczonych. Burgos to bardzo fajne staaare miasto z wielgachna katedra i stara zabudowa - zamieszkane kamieniczki sprzed 600 lat... Nie wiem czy juz wspominalem, ale robic bede za pielgrzyma do Santiago Compostella - w pierwszym schronisku dostalem paszport pielgrzyma i teraz wiekszosc schronisk jest dla mnie za darmo, za co laska - czyli znow za darmo lub za jakies grosze. Pierwsza noc to super nowoczesne schronisko - winda, otwarte 2 tygodnie temu, luks totalny - cena za noc - 3 euro - no jaaaa, w polsce za cos takiego 200 zl minimum. tYLE ze akurat wszystkie 3 kompy z netem siadly wiec popisac nie moglem, zreszta po tej nieprzespanej nocy padlem spac.Dzien 3 13.10.2008 Zabawa sie zaczyna. Wygonili mnie ze schroniska o 8.30 - bylo otwarte do 8, facet mnie prawie sila wygonil, gaszac mi swiatlo... No ale nic, poczekalem do 10 na otwarcie sklepu sportowego, bo chcialem sobie dokupic pokrowiec na plecak i latarke, ale cos nie otwierali. Wreszcie jakis przechodzien sie nade mna ulitowal i powiedzial, ze dzis jakies swieto jest i nic nie otworza. Super. Ruszylem wiec w trase... I tam bylo WSZYSTKO. Najpierw bylo zimno i padal deszcz. Ubrany po pachy zlozeczylem na pogode, punkt 12 - serio- wyszlo slonce i zrobilo sie 25 stopni - rozebralem sie i zlozeczylem na pogode, kolo 14 slonce przypiekalo tak ze bylo juz 30 stopni - nalozylem krotkie spodenki, rozebralem sie do gola i zlozeczylem na pogode. Kolo 16 znow sie rozpadalo i tym razem byla to maxymalna ulewa - wlozylem ponczo przeciwdeszczowe i zlozeczylem na pogode. Pol godziny potem deszcz momentalnie ustal i znow wyszlo slonce a temp. skoczyla do 22 stopni - rozebralem sie i grzeznac w blocie - buty przytyly o 5 kg od blota... - oczywiscie zlozeczylem na pogode. Przelazlem dzis w sumie 29 km, prawie nie moglem uwierzyc jak zobaczylem dzisiejsze schronisko - tez tegoroczne i tez wypasione, tyle ze w takiej wiosce z 20 mieszkancami. Trasa do Santiago to w sumie 488 km, wiec jeszcze mi 469 zostalo. A chce jeszcze stamtad te 100 do atlantyku dojsc. No ale zobaczymy, poki co wszystko mnie boli i chce ujrzec. I wiem ze jestem idiota, ktory zamiast normalnie i po ludzku grac w King's Bounty paleta sie po pustkowiach (przez ponad 10 km nie widzialem domu ani czlowieka, tylko pola pola i pola... supcio). Byly tez momenty mile - co jakis czas sa poidelka - krany takie - i jednego w malym miasteczku pilnowal wielgachny pies. Ale ze bylem spragniony, to podlazlem przymilajac sie, napilem sie, dalem mu tez wody, pil mi z reki, a jak odchodzilem, podlazla do mnie jakas babinka i dala mi jablko i papryke (papryki nie lubie bleee) - takie dosc mile . Zreszta kazdy hiszpan ktory cie zobaczy na szlaku pozdrawia cie "buena camino" czy cos takiego, macha, trabi z samochodu i w inny mily sposob pokazuje ze wie ze jestes niedorozwojem ktory idzie przez 500 na piechote . Poznalem tez juz kilku innych pielgrzymow (jak mnie wyprzedzali, ale pominmy to milczeniem...), ogolnie ludzie sa przyjazni i staraja sie pomoc jak moga... Te miasteczka zreszta niesamowity klimat - stare, ludzie sie snuja jak muchy, pelno kotow (porobilem zdjec dla rankina i innych maniakow, ale komp z ktorego pisze nie ma wejscia usb, wiec nie zgram dzis). nie wiem jak ja jutro rusze w trase... Aha, zarcie tez dobre, sa specjalne zestawy dla pielgrzymow wielodaniowe sycace w sensownych cenach (jak na irlandie, a nawet jak na polske!), mam tez zamiar testowac lokalne wina Dzis byl totalny sikacz, ale juz zapomnialem nazwy tej wioski w ktorej jestem, wiec nie wiem jak was odstraszyc. To na dzis tyle, trzymajcie kciuki, zebym przezyl noc i dzien jutrzejszy... |
|
#18 13 paź 2008, 19:29
|
|
|
Użytkownik
Dołączył: Sie 2008
Posty: 609
Skąd: Hiszpania
|
"Buen camino", nie "buena"
To z tym niedorozwojem mnie rozwalilo Ale tacy sa Hiszpanie - do mnie co tydzien jakis sasiad przylazi i warzywa przynosi A dzisiaj mieli swieto narodowe, wiec sie nie dziwie, ze zamkniete ![]() Poki co, to chyba jestes zadowolony z wycieczki ? I czekamy na nastepny odcinek ![]() _______________ |
|
#19 14 paź 2008, 12:18
|
|
Użytkownik
![]() Dołączył: Maj 2008
Posty: 571
Skąd: Stolica
|
To ten sam, co Coehlo go opisuje w "Pielgrzymie"? Jeśli tak, to jestem ciekaw, czy również będziesz miał jakieś religijne objawienia po drodze .Czekamy z zapartym tchem na dalsze relacje ![]() _______________ If you're good at something, never do it for free. |
|
#20 14 paź 2008, 16:12
|
|
Administrator
![]() Dołączył: Maj 2008
Posty: 1384
|
Dzien 4 14.10.2008
Mgla jest twoim przyjacielem. Co do tych religijnych przezyc to ja sie nie dziwie - jak slonko przyswieci w glowke przez 8 godzin marszu to spokojnie przerozne zwidy miec! No ale po kolei. Nocleg w poprzedniej pipidowie (naprawde zacofanie przecudne) calkiem spoko, mimo ze dzwon koscielny bil co godzine przez cala noc - na szczescie jedno uderzenie na kazda pelna godzine - wiec budzilem sie systematycznie. Na dodatek na dachu schroniska siedzialy... pawie - jak one sie darly po kazdym takim dzwonieniu - nieprzyzwyczajone czy co? Mimo to zasypialem znow momentalnie wiec rano obudzilem sie rzeski, zwarty i gotowy do dalszej drogi. I bylo cudnie, bo wszedzie zalgala mgla, moj nowy przyjaciel. Idzie sie w tym swietnie - jest chlodek, jest zraszanie twarzy mrzawka, no i najwazniejsze - nie widac calosci gory na ktora musisz sie wspiac, wiec wierzysz ze ci sie uda. Gdyby nie bylo mlgy i wiedzialbym co przede mna stoi, to juz dzis rano zaczalbym lapac stopa na Majorke do SirGiurka - tak na marginesie - wybieram sie tam do ciebie, wiec szykuj sie . No ale jakos wlazlem, mimo ze pluca wyplulem juz w polowie. Ciekawa w ogole sprawa o ilu miejscach na ciele nie zdawalem sobie sprawy, ze moga bolec... Najbardziej nawalaja mi barki od niesienia plecaka - na szczescie bola dopiero jak sie plecaj zdejmie, wiec zdycham dopiero teraz... Dzis przelazlem 28 km, co w sumie daje 57, a do konca ... juz sie pogubilem, sami policzcie . Teraz jestem w Boadilla del Camino - super znow schronisko, ale znow wejscia na usb nie ma - ja sie im w sumie nie dziwie, nie wiadomo, co kto by nawirusowal - wiec najwyzej obrazki dopiero na Majorce wgram . Wyruszylem o 8 rano, dotarlem o 16 - 8 godzin marszu, z tym ze o 14 mgla zniknela i wylazlo bezlitosne slonce = prawdziwy zabojca - ledwo sie doczlapalem. Z kazdym krokiem coraz bardziej zdaje sobie sprawe, ze jestem nienormalny i powinienem sie leczyc... Niech mi ktos pomoze!!! Aha - w tym schronisku dzis jest nawet basen - ale woda monstrualnie zimna - tyle co nogi odparzone sobie odmoczylem - mhmhmhm. Zaraz kolacja, wiec juz sie slinie. O winku napisze wam nastepnym razem. Jutro w planie 25, ale zobaczymy rano, czy dam rade wstac... |
|
#21 14 paź 2008, 18:11
|
|
Handlarz organów
![]() Dołączył: Maj 2008
Posty: 949
|
Lepiej późno niż wcale ![]() Ja ci to cały czas powtarzałem no ale... ![]() |
|
#22 15 paź 2008, 11:24
|
|
|
Użytkownik
Dołączył: Sie 2008
Posty: 609
Skąd: Hiszpania
|
To tylko taki glupi zart, czy rzeczywistosc ? Jesli faktycznie sie wybierasz do mnie (a grzechem byloby nie, majac do mnie tylko jakies...hmm...700-1k km ? ) to daj znac dwa dni wczesniej ![]() _______________ |
|
#23 15 paź 2008, 20:21
|
|
Administrator
![]() Dołączył: Maj 2008
Posty: 1384
|
Dzien 5 15.102.2008
A wiesz co, a pewnie ze sie wybiore do ciebie na ta Majorke, juz czuje ze chce zabawic w Hiszpanii dluzej, wiec co mi tam! Musze tylko obczaic czy lepiej tam leciec, czy poplynac z Valenci albo Barcelony - jakies porady? A tymczasem wracamy do mojej opowiesci. Wielonarodowy kociol. Camino to jedna wielka mieszanka narodow. I wszyscy podroznicy chca byc twoimi przyjaciolm. Co jest swietne. Od razu sie przyznam, ze wiekszosc interakcji z innymi pielgrzymami ma miejsce wieczorowa pora, juz na miejscu kolejnego postoju - podczas drogi ogranicza sie zwykle do pozdrowienia mnie podczas wyprzedzania mnie, tja... Mam juz w kazdym razie kumpli z Irlandii, Chinczyka, Koreanke, Wlocha, Francuzow, Amerykancow, babcie z Australii, cala mase Niemcow (w tym prawdziwych wariatow, bo sa w drodze od 3 miesiecy, bo wystartowali z domu z Munchen...), kilka przesympatycznych Hiszpanek (ktore sa ode mnie duzo szybsze i nie spedzam z nimi tyle czasu ile bym sobie zyczyl buuu). Wczoraj jedlismy wspolna kolacje przy jednym wielkim stole na 30 osob - mega przezycie takie zarcie w tak roznorodnym gronie. Dzis sloneczko wstalo wczesnie, wiec spieklem sie niemilosiernie i spallem kark. Kupile wiec sobie takie amerykanskie wojskowe rondo na glowe i wygladam kozacko, zalujcie ze tego na zdjeciach nie widzicie jeszcze... Bylo tez bolesnie '- lokalne meszki uznaly za cel honoru ginac stadami w moich oczach i ustach - bleeeh. Przekulem tez pecherze na nogach - zdjecia z tego wydarzenia wygraja w tym roku konkurs na zdjecie w National Geografic za swoja realistyczna brutalnosc... CO jeszcze - bociany '- jest ich mnostwo, pelno gniazd na kosciolach i nigdzie nie odlatuja. A wlasnie podlazla do mnie koreanka i spytala, czy jadlem kolacje, bo moze sie ze mna podzielic. Jak milo. OK, koncze, bo mi sie czas na necie konczy. Jutro 20 km przez bezdroza bez zarcia i wody, to musze rano ruszyc zeby przed sloncem ta pustynie przebyc. Aha - a winko na kolacje podali mi w dzbanku - moglem pic do oporu. Chyba wpadam w alkoholzm... Ale jest zbyt dobre. Zarcie mniam mniam, ludzie super, nogi bola, ale i tak jestem szczesliwszy niz na durnym monitoringu... Chinczyk namawia mnie na wyprawe do Maroko potem. Jeszcze sie waham . Zrobilem w sumie 80km. Wiecej niz sie po sobie spodziewalem juz sie udalo ' jupppi! |
|
#24 15 paź 2008, 23:12
|
|
|
Użytkownik
Dołączył: Sie 2008
Posty: 609
Skąd: Hiszpania
|
To w dzbanku to bylo na pewno wino, czy tak zwana "Sangria" ? Tak pytam, z ciekawosci (jesli wiesz oczywiscie
).I z kazda wiadomoscia coraz bardziej mam ochote na taka podroz Szkoda, ze najszybciej w wakacje...ale juz moge sie przygotowywac ![]() P.S: Ci Niemcy to naprawde niezli ![]() _______________ |
|
#25 16 paź 2008, 16:25
|
|
Administrator
![]() Dołączył: Maj 2008
Posty: 1384
|
Nie Sangria niestety, ktora uwielbiam i moglbym pic litrami i wylawiac z niej owoce mniaaaam, az sobie kupie ktoregos dnia jak w wiekszym miejscu bede. Zwykle daja Rioja czy cos takiego tez dobre ale nie az tak...
Dzien 6 16.10.2008 Horroru ciag dalszy. Dzis wloklem sie przez pustynie. Jak inaczej nazwac miejsce, gdzie miedzy jednym a drugim miastem bylo 17 km odleglosci, a w pomiedzy tylko wyschniete rzeki 3! kaktusy - serio! i suche pola. I slonce ktore postanowilo mnie chyba zabic, grzalo i grzalo, spalilo mi obie lydki i ramiona. Umieram teraz. Ogolnie jest coraz ciezej, ale poki co dobry humor mnie nie opuszcza... Wczoraj zapomnialem napisac gdzie spie - w jakims klasztorze prowadzonym przez siostry z ktoregos z zakonow. Ale bylo luzik, msza byla nieobowiazkowa, a spiewaly tylko do 22, a potem zaczely od nowa dopiero o 7 rano. I to takie sympatyczne piosenki, a nie jakies smetne zawodzenia. Bylem tez wczoraj w Carrion na ryneczku - pierwsze miasto z prawdziwym sklepem od poczatku podrozy. Po calym dniu zdjalem buty i kustykalem jakos tak dziwnie na bosaka po miescie. Podeszla w ktoryms momencie do mnie taka starsza hiszpanka i cos do mnie po swojemu zaszwargotala, na co ja cala moja hiszpanszczyzna odpowiedzialem Hola Hola Si Si i cos zabelkotalem. Na co pani ku mojemu zaskoczeniu pogladzila mnie po glowie... Ok... Potem sprawa sie wyjasnila kiedy dotarlem na inny placyk, gdzie wisialy plakaty o jakims turnieju PARA PERSONAS i zdjeciem niepelnosprawnego umyslowo uczestnika. Kurde, wziela mnie przez moj chod i mowe za paraolimpyjczyka.... w sumie niewiele sie pomylila :>. Spotkalem tez wreszcie Polke - ale nie na szlaku ale za barem w knajpie przy drodze w totalnie zapadlem miescinie - 10 domow jeno. I na dodatek z moich rodzinnych stron - z kurowa. I jeszcze slow kilka o sposobach na przezycie w jednej sali noclegowej z 20 innymi podroznymi. Przede wszystkim trzeba wybrac lozko daleko od zrodla swiatla i szlakow komunikacyjnych. Dobrze jest tez, jesli chrapie sie najglosniej ze wszystkich - tu jestem na wygranej pozycji - ale mam na wszelki wypadek i zatyczki do uszu - ale ich nie lubie bo chce wiedziec kiedy ktos idzie mnie zamordowac... Trzeba sie tez klasc ostatnim, bo i tak inni krzatajacy cie obudza... Coz jeszcze... Dorwalem wreszcie wejscie usb wiec pierwsza seria zdjec dosc chaotycznie dobierana. Moj nowy genialny kapelusik: ![]() Podroba PSP czyli POP Station i podroba DS - zwroccie uwagi na ceny - po 5 euro - a w srodku wilk i jajka i inne staaare ruskie gierki. Wypas na maxa!!! ![]() Kot i moje mleko. ![]() A tak wyglada fajne miejsce na spanie ![]() Jest dobrze bo plasko, moi znajomi juz mnie zostawili buuu ![]() Supermarket. Nie robie sobie jaj... ![]() Z porannej mgly wylania sie cywilizacja ![]() Troszke blota po ostatnim deszczu ![]() To dzis jeszcze tylko na dol do miasta potem pod gore 10km i juz spanie ![]() |
|
#26 16 paź 2008, 16:40
|
|
Handlarz organów
![]() Dołączył: Maj 2008
Posty: 949
|
jak znajdziesz tanio mp4 z obsługa formatów nesa/snesa to daj znać bo u nas troche jeszcze za nie zdzierają
![]() |
|
#27 16 paź 2008, 22:26
|
|
|
Użytkownik
Dołączył: Sie 2008
Posty: 609
Skąd: Hiszpania
|
La Rioja to bardzo popularne i dosc tanie wino - ale nie jest to "tanie wino" w polskim rozumieniu
A tego, ze Cie wzieli za cofnietego nie skomentuje... xD Jakby co to mow: "No soy un retrasado" ![]() Ten Twoj nocleg wyglada jak jakis barak w obozie koncentracyjnym...brrr...ale juz nie raz w podobnych miejscach sypialem Siec supermarketow "SPAR" jest tez dosc popularna na Majorce, ale siedziby maja troche ladniejsze Zdjecie krajobrazu ladne bardzo, prawie jak F3 ![]() _______________ |
|
#28 18 paź 2008, 15:52
|
|
Administrator
![]() Dołączył: Maj 2008
Posty: 1384
|
Dzien 7-8 17-18.10.2008
Scigany Od dwoch dni przemykam sie oplotkami i chowam po krzakach jak tylko ktos idzie i caly czas czuje na plecach nienawistny oddech poscigu. A zaczelo sie tak niewinnie... Wyladowalem w bardzo ciekawym i klimatycznym miejscu na nocleg - jakis 300 letni budynek przykoscielny, z noclegiem, obiadem i sniadaniem za darmo (no dobra nie calkiem za darmo, bo trzeba sie bylo pomodlic). Wygladalo to jakby sie mialo zaraz zawalic, hiszpanie uwielbiaja tu budowac z samej slomy gliny papieru i sliny, ale stalo. Do kolacji zostalem zlapany do pomocy - poki ustawialem tylko talerze - a bylo nas na noc w sumie 8 osob - bylo ok - ale potem ktos wymyslil, ze mam pokroic i salatke warzywna. No i tak jakbym zapomnial umyc rak po calym dniu... Skonczylo sie tak, ze nastepnego 3 osoby zostaly bo cala noc wymiotowaly. Ale ja tam czuje sie niewinny, dowodow na mnie nia maja!!! Spotkalem tez cala mase znow interesujacych ludzi - kanadyjke i australijczyka ktorzy spikneli sie na internecie i razem jechali rowerami na przyczepkach wiozac 2 psy, austriaczke, ktora wyruszyla na camino 3 miesiace temu z domu, z Innsbrucka, innego Kanadyjczyka, Stefana, ktorego ojciec jest Polakiem, wlasnie tez sie dowiedzialem, ze jakas polka nocuje w moim schronisku dzisiejszym - prosze bardzo... Chodza tez sluchy o innym polaku, ktory idzie z polski, bo uciekl przed wojskiem , jest tez niemiec ktory robi calosc - 750 km juz 7 raz pod rzad - jak konczy, to wraca busem na poczatek i znow zaczyna. W swietle tych wiadomosci stwierdzam, ze jestem jednak normalny! Jestem tez juz tylko 20 km od Leon - najwiekszego miasta na trasie i tam mam zamiar dzien albo pol poodpoczywac i poszukac gierek uzywanych . Moze zaraz na necie poszukam... A jeszcze wczoraj, bylem w sklepiku na jakiejs wsi i kupowalem bandaze - potem wylazlem na zewnatrz i zaczalem opatrywac stopy. Nagle czuje poklepywanie po plecach, a tam sklepikarz z wielgachnym paczkiem ze sklepu - dal mi z dobroci serca - chyba musialem stanowic zalosny widok ... Jedyny problem jaki mam to rosnace na horyzoncie gory - przepiekne poki sa daleko, zabojcze kiedy bede musial sie na nie wspinac argh... |
|
#29 18 paź 2008, 16:35
|
|
Handlarz organów
![]() Dołączył: Maj 2008
Posty: 949
|
Dał pączka ale pewnie miał masę radochy obserwując cię... ten pączek to niska cena za taką ilość rozrywki
![]() A co do sklepu z grami... patrz żeby się nie okazało że wszystko tam będzie po hiszpańsku ![]() |
|
#30 18 paź 2008, 21:36
|
|
Użytkownik
![]() Dołączył: Lip 2008
Posty: 210
Skąd: Będzin
|
Im bardziej się wczytuje w JRKowe sprawozdania tym bardziej mam ochotę na taką wyprawę
Wybierasz się może na coś takiego jeszcze raz w okresie wakacyjnym? Z chęcią się wybiorę ![]() |
Forum JRK's RPGs działa pod kontrolą UseBB 1