| Autor |
Wyślij |
|
|
|
|
Administrator
Dołączył: Maj 2008
Posty: 1384
|
Dzien 9 19.10.2008 Leon Po ponad tygodniu dotarlem wreszcie do najwiekszego miasta na trasie - Leon - i oczywiscie trafilem tu w niedziele, wiec wszystkie sklepy pozamykane... Nie bedzie nowych ani starych gierek buuu. Ale nic to. Dotarlem okolo 13ej, wiec caly dzien mam dzis na odzyskanie sil. Ale chyba zlapalem juz cos co nazywaja goraczka trasy, bo zamiast grzecznie siedziec w schronisku (dzis znow u zakonnic, wiec za darmo jeee) latam juz kilka godzin po Leon. Miasto naprawde sliczne - pelno malutkich uliczek starego miasta, ogromniasta katedra z 1800 m kwadratowymi witrazy - nawet na takim akulturalnym czleku jak ja ta ilosc i te kolory i ta jakosc zrobily wrazenie, wiec jest to naprawde cos extra. Super jest tez spotykac na kazdym kroku znajomych  . Idziesz uliczka, a podbiega do ciebie dziadek - a to Michael z Irlandii, 2 zakrety dalej piszczy jakas malolata - bez plecaka jej nie poznajesz, ale po chwili sie okazuje, ze to PoMi z Korei, krok dalej w knajpie siedzi juz kanadyjczyk Stefan, Niemiec Alex i Austriak Joseph i wolaja zebys do nich dolaczyl. A za toba idzie para australijczykow i smieje sie, ze kulejesz nawet w klapkach  . Akurat jakis zlot znajomych sie tu mi dzis zrobil. Zreszta, codziennie mi kilka mailowych kontakow z calego swiata dochodzi  . Jakby co mam juz nawet baze na poludniu Hiszpanii - w Granadzie - bardzo sympatyczni dziadkowie, ktorzy khem khem od tygodnia ida moim tempem... Dali mi dzis nawet takie plastry antychrapaniowe na nos jak zobaczyli ze 5a noc z rzedu z nimi w pokoju bede spal  wiedzieli juz czym to grozi hehe. A chrapalem pewnie sporo, bo przecholowalem wczoraj z winem. Ale to oczywiscie nie moja wina, tylko Remi, Baska ktory nie mowi w zadnym ludzkim jezyku - czestowal mnie wczoraj haszyszem, a jak odmowilem, to zaciagnal na wino, a ze gebe ma taka ze lepiej mu nie odmawiac, to postanowilem zostac jego kolega. Po ilus tam kieliszkach zaczalem nawet mowic po baskijsku - przeprowadzilismy zdaje sie powazna rozmowe o zyciu i przemijaniu czy cos takiego... Ale juz za moment koniec zabawy, a zaczna sie schody - gory sa juz z Leon widoczne w calej okazalosci. Bedzie bolalo.... I moze jeszcze slowo na temat zasad Camino - przez cala hiszpanie i pol europy zreszta tez ciagna sie szlaki oznaczone muszelkami. Co jakis czas, w hiszpanii praktycznie w kazdej miejscowosci sa schroniska specjalnie dla pielgrzymow, gdzie za darmo lub za kilka 3-7 euro mozna zjesc i sie przespac. I czasem sprysznicowac w cieplej wodzie, dzis u siostr mialem bicze raz ukrop raz zimna bez mozliwosci regulacji. W kazdym razie - kazdy idzie jak chce, kiedy chce i z kim chce, nie tak jak polska pielgrzymka zbiorowa. Sam uznajesz czy dzis spisz tu, czy dasz rade przejsc te 5 km do nastepnej wiochy. I ta idea jest swietna... A ze pewnie tu jeszcze kiedys wroce, bo chce jednak zrobic calosc, za ktora uznaje sie start we francji, to moze faktycznie zaczne przyjmowac zgloszenia na nastepna wyprawe tym razem w wiekszej bandzie? Tez byloby fajnie 
|
|
|
|
|
Administrator
Dołączył: Maj 2008
Posty: 1384
|
Dzien 10 20.10.2008 Znowu upaly Ledwo da sie isc, niebo niemal bez chmurek, slonce przygrzewa niemilosiernie, nie mam pojecia jak ludzie laza ta trase w srodku lata, kiedy tu jest prawie 40 stopni... Dzis mialem +27 i ledwo dyszalem... W kazdym razie - wczoraj kiedy dotarlem do Leon oczywiscie sie zgubilem - wielkie miasto, a raczej slabo oznaczona trasa no i wlaczylo mi sie eksplorowanie za sklepem z grami. Sklepu nie znalazlem, ale zwiedzilem sobie gratisowo chyba wszystkie dzielnice miasta. W ktoryms momencie doczlapalem wreszcie do starowki i widzac taki fajny placyk, postanowilem tam spoczac. Pech chcial, ze byla tam akurat wycieczka Niemcow. Siadlem w drugim krancu, a przewodniczka zaczela im opowiadac o Camino. I w ktoryms momencie musiala mnie dojrzec, bo jak na komende wszystkie niemiaszki obrocily sie w moja strone, razem z aparatami i kamerami. Chcac nie chcac pomachalem im i zwialem w podskokach *czyt. kulejac i stekajac, co tylko wzbudzilo podziw fotoamatorow i krecili az zniknalem za zakretem. Tja. Dzis za to znow udalo mi sie wyludzic jedzenie i to dwa razy! Raz przy trasie pod domem stal koszyk z napisem dla pielgrzymow, a w nim owoce, ciastka, cukierki i pomidory, a drugi raz w barze wzialem cole i siadlem na progu, a babka wyniosla mi kawalek tortilla / takiego pysznego hmm ciasta z jajek. Hiszpanie sa naprawde spoko goscie! Za jakis czas zatrzymuje sie tez przy mnie auto i wysiada gosc i wrecza mi reklame schroniska -ale wzial mnie chyba za wariata, bo schronisko to 50 km od tego miejsca... Jeszcze slowo odnosnie hiszp. barow i pubow. Im wiecej w nim syfu i brudu na podlodze, tym barman szczesliwszy, bo to znaczy ze ma duzo klientow - nie rzucenie wiec papierka czy peta na podloge w barze jest traktowane prawie jako obraza... Dziwni ludzie mimo wszystko  . Bylem tez dzis w Hobbitonie - seryjnie - identyko domki jak u hobbitow - w takim malym wzgorku drzwi, a z czubka kopca komin wystaje. I cale takie osiedle. Tyle ze strasznie biednie to wyglada. Nie mam pojecia o co chodzi, ale co jakis czas na cos takiego sie natykam... W tym schronisku teraz jest straszna bida z transferem, jeden obrazek 100kb wysylalby sie pol godziny wiec sprobuje je zapodac przy najblizszej okazji...
|
|
|
|
|
Administrator
Dołączył: Maj 2008
Posty: 49
|
JRK napisał(a) I w ktoryms momencie musiala mnie dojrzec, bo jak na komende wszystkie niemiaszki obrocily sie w moja strone, razem z aparatami i kamerami. Chcac nie chcac pomachalem im i zwialem w podskokach *czyt. kulejac i stekajac, co tylko wzbudzilo podziw fotoamatorow i krecili az zniknalem za zakretem. Tja.
Może wzięli cię za jakieś miejscowe straszydło  Zmordowana, niezgrabnie poruszająca się postać... na ich miejscu brałbym nogi za pas 
|
|
|
|
|
Handlarz organów
Dołączył: Maj 2008
Posty: 949
|
mziab napisał(a) Może wzięli cię za jakieś miejscowe straszydło  Zmordowana, niezgrabnie poruszająca się postać... na ich miejscu brałbym nogi za pas
A za tydz. zdjęcia J'a w gazetach i podpis " Chupacabra odnaleziona"  [edit]   tekst by Mziab [edit2] ciekawostka: po lewej conajmniej 3 krzesła widać a JRK siedzi na ziemi  _______________ One Timex digital watch, broken. One unused prophylactic... One soiled. One black suit jacket, one pair black suit pants. One hat: black. One pair of sunglasses. $23.07. Sign here.  « Ostatnia zmiana: nerka99, 20 paź 2008, 18:45. »
|
|
|
|
|
Administrator
Dołączył: Maj 2008
Posty: 1384
|
Heeej, to jest genialne  Podoba mi sie  . A nogi bolaly tak bardzo, ze krzeselko odpadalo  , za wysoko! Tymczasem jestem juz po kolacji, spie w pokoju 20osobowym, ale jestem tu sam, wiec luuuuz. Na jutro zapowiadaja deszczyk, wiec moze nie byc juz tak wesolo. Ale co tam, przezyje i to. Zalujcie ze tu was nie ma!
|
|
|
|
|
Handlarz organów
Dołączył: Maj 2008
Posty: 949
|
prawda  ? ja tez uważam, że demotywator z buciorami broni się sam nawet poza kontekstem  _______________ One Timex digital watch, broken. One unused prophylactic... One soiled. One black suit jacket, one pair black suit pants. One hat: black. One pair of sunglasses. $23.07. Sign here. 
|
|
|
|
|
Użytkownik
Dołączył: Cze 2008
Posty: 732
Skąd: Jastrzębie Zdrój
|
JRK napisał(a) A ze pewnie tu jeszcze kiedys wroce, bo chce jednak zrobic calosc, za ktora uznaje sie start we francji, to moze faktycznie zaczne przyjmowac zgloszenia na nastepna wyprawe tym razem w wiekszej bandzie? Tez byloby fajnie
Jestem jak najbardziej ZA!!
|
|
|
|
|
Użytkownik
Dołączył: Sie 2008
Posty: 609
Skąd: Hiszpania
|
O ja tez 
|
|
|
|
|
Użytkownik
Dołączył: Lip 2008
Posty: 210
Skąd: Będzin
|
I ja! Weź mnie ! 
|
|
|
|
|
Administrator
Dołączył: Maj 2008
Posty: 1384
|
Hmm, seryjnie byloby wesolo taka wielka banda Camino przejsc. A ze i tak zamierzam tu wrocic, to pewnie nam sie uda! A tymczasem kolejny odcinek epickiej przygody JRK i znow z wielka iloscia zdjec! Dzien 11 21.10.2008 Pamietacie, jak wczoraj sie cieszylem, ze sam spie w wielkiej sali pelnej lozek? Okazalo sie, ze nie do konca. Znaczy spalem sam, ale moja bidna kolezanka PoMi z Korei tez tam wykupila, jeno zamknalem ja na zewnatrz i mimo ze cos mi tam faktycznie w srodku nocy (21:00) stukalo w okienko, zignorowalem. Bidulka miala wszystkie rzeczy w srodku, a ze nie miala odwagi mnie budzic, przekimala sie w ubraniu na korytarzu... Rano dopiero jak sie zwloklem po baaardzo dobrej nocce znalazlem ja pod drzwami. Ale byla dosc pogodna i przyjela to jako przygode. Ale i tak zwiala zanim wyruszylem w trase  . Wiecej super zdarzen nie bylo dzis, ale widoczki za to niesamowite. Rano przy sniadaniu w tv pokazywali, ze cala hiszpania w deszczu - zmartwilem sie, ale na szczescie mimo pelnego zachmurzenia cala droge nie padalo. Schowalo sie za to za tymi chmurkami slonce i szlo sie znakomicie. Mimo ze zaczely sie gorki. Ale wraz z nimi genialne widoczki - miasteczka w dole, jakies lasy, rzeczki, kamieniolomy, po prostu cud miod i orzeszki, szedlem ze spiewem na ustach. Minalem kolejne spore miasto - Astorga i zatrzymalem sie dzis na nocleg w takim schronisku jak z westernu. Poki co jest tylko francuz, luksemburczyk i moj stary znajomy wloch Filippo. A juz jutro wspinaczka wysokogorska i tak przez kilka dni - bedzie zabawnie. A teraz czesc wizualna. Jakis tam mostek.  Nocleg w chalupce sprzed 300 lat.  Typowa droga na Camino.  Zarcie za darmo? Wchodze w to!  Ciekawe dokad prowadzi ten fajny tunel pod autostrada?  JRK w Hobbitonie.  Ktore by tu buty wybrac dzis na droge?  Obiad. Lapaj zanim ucieknie z patelni.  Za male zdjecie, ale na horyzoncie majacza juz gory.  Sie mi lydy ze dwa razy juz powiekszyly...  W stepie szerokim, ktorego okim...  Na horyzoncie Astoria. To bylo 3 godziny temu.  Zajazd na Dzikim Zachodzie, tu jestem teraz.  A to wlasnie widze przez otwarte drzwi z pokoiku z internetem. 
|
|
|
|
|
Użytkownik
Dołączył: Maj 2008
Posty: 314
Skąd: Koplanie uranu SoulTomb
|
Hmm, co to jest za obiad na patelni? 
|
|
|
|
|
Handlarz organów
Dołączył: Maj 2008
Posty: 949
|
pewnie siakaś Paella_______________ One Timex digital watch, broken. One unused prophylactic... One soiled. One black suit jacket, one pair black suit pants. One hat: black. One pair of sunglasses. $23.07. Sign here. 
|
|
|
|
|
Użytkownik
Dołączył: Cze 2008
Posty: 732
Skąd: Jastrzębie Zdrój
|
JRK napisał(a) Hmm, seryjnie byloby wesolo taka wielka banda Camino przejsc. A ze i tak zamierzam tu wrocic, to pewnie nam sie uda!
Serio można by o tym pomyśleć na poważnie, tak akurat na wakacje ^^ Na pewno byśmy się nie nudzili 
|
|
|
|
|
Administrator
Dołączył: Maj 2008
Posty: 1384
|
W wakacje tu bywa i po 40 stopni w cieniu, wiec musialbym sie nad tym trzy razy zastanowic  . Wrzesien- pazdziernik to najlepszy czas na takie wyprawy... Postarajcie sie nie miec sesji poprawkowej hehe. A tymczasem... rozpadalo sie. Jutro musze podejsc 600 metrow i jesli bedzie nadal lalo, bedzie to malo zabawne przezycie. Ale oczywiscie patrze z optymizmem w przyszlosc i nawet jesli bede szedl w gory w urwanie chmury to postaram sie dobrego humoru nie stracic... moze sie uda  .
|
|
|
|
|
Użytkownik
Dołączył: Sie 2008
Posty: 609
Skąd: Hiszpania
|
Ja na lazenie po Hiszpanii w wakacje sie nie pisze... Ale w maju juz byloby przyjemnie  Wrzesien-pazdziernik to tez dobry czas, chociaz wtedy wiecej pada  A paella to potrawa, ktora bazuje na ryzu, a na zdjeciu JRK widac makaron jakis  Chyba, ze to jakas wiejska wersja 
|