A także by chciała z wami poszaleć 
Strona: « < 1 2 3 4 5 6 7 8 ... > »
| Autor | Wyślij |
|---|---|
|
#46 22 paź 2008, 15:20
|
|
Użytkownik
![]() Dołączył: Cze 2008
Posty: 732
Skąd: Jastrzębie Zdrój
|
Ale liczcie się z tym że młodsza część załogi ma szkołę we wrześniu/paździerńku
A także by chciała z wami poszaleć ![]() |
|
#47 22 paź 2008, 15:23
|
|
|
Użytkownik
Dołączył: Sie 2008
Posty: 609
Skąd: Hiszpania
|
Tak, tylko wiedz, ze hiszpanskie slonce w lecie jest naprawde niebezpieczne, tym bardziej jesli wystawiasz sie na nie na kilka godzin. Chyba, ze bedziemy smigac po jakims chlodniejszy kraju (ja obstawiam moja wymarzona Szkocje. A ostatecznie moze byc i Polska
). ![]() _______________ |
|
#48 22 paź 2008, 16:57
|
|
Użytkownik
![]() Dołączył: Lip 2008
Posty: 210
Skąd: Będzin
|
Ja mogę śmigać wszędzie, byle nie w Polsce
Możemy przejść Hiszpanię albo hmmm Francję? ![]() |
|
#49 22 paź 2008, 17:51
|
|
Użytkownik
![]() Dołączył: Cze 2008
Posty: 732
Skąd: Jastrzębie Zdrój
|
Ale co racja to racja, przecież nie koniecznie musi być to hiszpania! Szkocja też ujdzie
![]() |
|
#50 22 paź 2008, 19:54
|
|
Użytkownik
![]() Dołączył: Maj 2008
Posty: 36
|
Skoro Szkocja, to można równie dobrze kupić karnet na basen. Wody mniej więcej tyle samo
.« Ostatnia zmiana: Sid, 22 paź 2008, 19:56. » |
|
#51 22 paź 2008, 21:25
|
|
Użytkownik
![]() Dołączył: Cze 2008
Posty: 732
Skąd: Jastrzębie Zdrój
|
A tam marudzisz
![]() To jak nie szkocja, to zawsze zostaje nam jeszcze wiele innych krajów europy ^_^ |
|
#52 23 paź 2008, 13:55
|
|
Administrator
![]() Dołączył: Maj 2008
Posty: 1384
|
Dzien 12-13 22-23.10.2008
Mowcie mi miszczu. Wczoraj pobilem sam siebie. Nie dosc ze zrobilem rekordowa ilosc km - 33, to jeszcze przez najtrudniejszy teren - wspinaczka 600m a potem zejscie 500m, w najwyzszym punkcie gorka miala 1500m. Mialem to w planie 2 dni isc, a tu taka niespodzianka. Dzis ide 31km, jeszcze do konca 10 mi zostalo, ale zrobilem sobie postoj jak przyczailem w barze komp z netem . A wczorajszy dzien byl najsliczniejszy na trasie i pewnie dlatego tak dobrze mi sie szlo. Widoki gorskie po prostu niesamowite, te kolory, ta roznorodnosc, ta cisza, spokoj, calkowita pustka, jak przestawalem spiewac to bylo slychac tylko ptaki, a i to nie zawsze. W nocy troche padal deszcz, wiec balem sie ze i po drodze bede mial to samo. A tymczasem po pobudce niespodzianka - na ziemi lezy snieg!!! Dwa dni temu lazlem przez pustynie i umieralem z pragnienia, a wczoraj lepilem sniezki . Fajnie tu. Wspinaczka na zimno to super sprawa, idzie sie sprawnie, slonce nie morduje, ziabek motywuje. Na szczycie sloneczko juz wyszlo i znow zrobilo sie lato, ale w takiej swiezszej gorskiej odslonie. Na samym szczycie zreszta bylo schronisko, ale takie hardcorowe, ze sredniowiecza. Dwoch gospodarzy, brak pradu, wc za chalupka z widokiem przez drzwi na krajobraz, mnostwo kotow i kilka psow. Nie zaryzykowalem tam noclegu. Wszystkie te gorskie miasteczka to zreszta sredniowiecze, nie da sie tego w sumie opisac. Spokojnie mozna by krecic tu filmy fantasy, ruinki, drzewa rosnace w budynkach, brak oznak cywilizacji, nie trzeba by sie nawet o komputerowe retuszowanie filmu wysilac. Dzis rano zlazilem znow z gory, pierwszy raz w zimowej kurtce i rekawiczkach, bo delikatny przymrozek byl. Swit w gorach to piekna sprawa - te kolorki, a gory widac bylo w 350 stopni niemal dookola. Troche rozu, troche zolci, ale w wiekszosci blekit. Jeszczem takich cudow wczesniej nie widzial. Teraz oczywiscie znow ukropy, ide w t-shircie, widoki znow super. Minalem takie wieksze miasto Ponferrada i pruje dalej. W miescie byl zamek templariuszy, zachowany w calosci, tez mniam mniam widok. Przedmiescie bardzo bogate, co jeden domek to bardziej wykombinowany, a wszedzie mnostwo zieleni, palmy i sosny i winorosla. Czy juz pisalem, jak bardzo mi sie na tej wyprawie podoba? I na pewno robie jej powtorke - tylko tym razem ze startem we francji, calosc ciut ponad 800km, bo teraz zrobie w sumie 520, a zrobilem juz ponad 300, wiec niedlugo koniec, zwlaszcza jak to szalone tempo utrzymam. Do konca bedzie juz raczej gorzyscie, ale max bedzie 1200m, wiec nie przewiduje wiekszych problemow. O ile nie bedzie lalo. Jak dotad pod tym wzgledem mam durne szczescie - mimo ze w wiadomosciach codziennie deszcze pokazuja, mi popadalo na trasie 15 minut pierwszego dnia... |
|
#53 24 paź 2008, 16:16
|
|
Administrator
![]() Dołączył: Maj 2008
Posty: 1384
|
Dzien 14 24.10.2008
Wczoraj jak sie okazalo troszke poniosl mnie entuzjazm i w sumie zrobilem 35km - absolutny rekord, ktorego nie mam nawet zamiaru bic... Widoki nadal genialne, dzisiaj przebijalem sie 25 km przez przelecz, droga troche kijowata, bo niemal caly czas pod autostradami (ogromnymi, na takich wielgachnych kilkudziesieciometrowych wspornikach), a droga wila sie w prawo i w lewo miedzy gorami. Ale gory przecudne, znow rano (wylazlem pol godziny przed wschodem slonca) wschod slonca w gorach, tym razem glownie na rozowo, co wskazywalo na goracy dzien. I faktycznie - mimo ze na poczatek startowalem w zestawie zimowym, juz wkrotce zalewaly mnie siodme poty. Jutro czeka mnie kolejna wspinaczka - na dzien dobry 600m w gore, potem 400 w dol, potem 400 w gore i tak mniej wiecej do santiago- bedzie zabawnie . Ale jest luz. Kraina w ktorej jestem to znow winnice + kasztanowce. Winnice jakos inaczej sobie wyobrazalem, bo to nie takie jak w polsce pnace sie, ale karlowate krzaczory do kolan, tyle ze ich pola ciagnace sie po gorach po horyzont. A kasztany jadalne - niemal w kazdym sklepie mozna kupic kasztany na wage. Az ktoregos dnia zjem z ciekawosci. Wczoraj mialem tez fajny nocleg - w takich malych celkach przy kosciele, 2m*2m, z drzwiami na zewnatrz, wiec zimno mocarnie, dobrze ze mam super spiwor na takie okazje... I znow poznalem super ludzi, jedlismy razem kolacje w 9 sztuk (francja, irlandia, niemcy, wlochy, hiszpania i majorka - hiszpanie twierdzili, ze gosc z majorki nie mowi po hiszpansku hehe wiec go wymieniam osobno). Kazdy zamowil cos innego, wiekszosc w ciemno (jest cos takiego w barach jak zestaw del peregrino - od 6-10 euro za trzydaniowy obiad w ktorym sie poszczegolne dania wybiera). A potem kazdy kazdemu wyjadal z talerza, handlowal polowa ryby itd. - moj stek niedobry trzy razy zmienial wlasciciela, wyzarli mi tez polowe frytek jak sie na moment odwrocilem - sztama jak z najlepszymi kumplami, a poznalem ich 5 minut temu . Potem gralismy w baseball kijami trekingowymi i skarpetkami... Ale sa tez i czarne strony Camino. Co jakis czas mijam krzyzyki z imionami pielgrzymow ktorzy zgineli w danym miejscu - zwykle sa to jakies przepascie albo miejsca gdzie sie przebiega autostrade, troche sie wtedy nieswojo robi... Pogryzly mnie tez pchly, mam okropnie spieczone usta (chyba od chloru ktorym czyszcza poduszki mimo ze sie staram uzywac spiworowego kaptura), wszyscy zwykle chrapia, a koszulki nie zmienialem od 15 dni, pojawia sie juz na niej jakis zaciek, chce zobaczyc co bedzie na koniec przedstawial... - ale i tak traktuje to wszystko jak przygode i bawie sie bardzo dobrze. Dzis w jakiejs wiosce na oko 90 letnia staruszka wywalila sie przede mna na drodze, juz sie przestraszylem ze zaliczyla zgon i beda mnie po policjach ciagali, ale na szczescie wyzyla i zataszczylem ja do najbliszego domu, gdzie przekazalem mieszkancom (i sprawdzilem, czy mam w kieszeni portfel i telefon, bo jestem wyjatkowo czujnym i niedowierzajacym ludziom czlekiem . I oczywiscie znow wyludzilem cos w barze '- tym razem ciasto, gdy powiedzialem barmance, ze jestem Polako. A teraz sesja zdjeciowa.Poki majacza na horyzoncie nic do nich nie mam. ![]() Brutalny kontakt z rzeczywistoscia ![]() Synu, ktoregos dnia to wszystko bedzie twoje. Co, firanki? ![]() Bawie sie z obiadem. ![]() Grafika generowana w czasie rzeczywistym! Oblivion sie chowa! ![]() Przepis na bocadillos: wezmij chleb, przekroj na pol, wsadz w srodek cos - np. duzo szynki. Gotowe. ![]() Troche mi sie epoki pomieszaly i atakuje sredniowieczny zamek ze sztucerem, ale co tam! ![]() JRK to ten w niebieskim, co zazera sie sniadankiem w przydroznym barze. ![]() Samochod przez tunel, a ja musze gora. Auc. ![]() Czy to ptak? Czy to samolot? Nie, to autostrada! ![]() |
|
#54 24 paź 2008, 20:57
|
|
Administrator
![]() Dołączył: Maj 2008
Posty: 1384
|
To jeszcze tak przed snem zaserwuje wam obrazek ktory mi osobiscie bardzo rozpalil wyobraznie. I juz wiem, gdzie sie (oby) wkrotce wybiore na nieco bardziej hardcorowa wyprawe
. ![]() |
|
#55 24 paź 2008, 21:01
|
|
|
Użytkownik
Dołączył: Sie 2008
Posty: 609
Skąd: Hiszpania
|
To by dopiero byl hardcore smigac po Japonii I czekam na nastepny odcinek, oraz dokladna date przyplyniecia na Majorke ![]() _______________ |
|
#56 25 paź 2008, 12:06
|
|
Użytkownik
![]() Dołączył: Lip 2008
Posty: 210
Skąd: Będzin
|
To ja też idę !!
![]() |
|
#57 25 paź 2008, 20:36
|
|
Administrator
![]() Dołączył: Maj 2008
Posty: 1384
|
Dzien 15 25.10.2008
Kolejny rekord padl. Ja tez padlem. Tego nie bylo w planie, ale przez kolejna gore 1300+ metrow nad poziom morza znow przeskoczylem 36 km w jeden dzien. Argh. Ledwo teraz oczywiscie zyje, a do Santiago zostalo mi mniej niz 130km. Czyli gdzies za 5 dni dojde... Troche to dziwne bedzie tak nie isc ciagle juz po dotarciu... Tymczasem - poprzedni nocleg dla odmiany mialem w schronisku prowadzonym przez dwoch tybetanskich mnichow - kadzidelka, nastrojowa muzyka, zdjecia DalajLamy na scianach, obaj zreszta wygladali jak jego bracia... Kolacjoobiad za to dali chyba najlepszy na trasie, obzarlem sie jak glupi, przepysznosc. Ciagle tez paleta sie ze mna Filippo z Wloch, juz chyba 6y nocleg w tym samym miejscu - gosciu jest przezabawny, wczoraj okazalo sie, ze na dodatek studiuje spiew - wyl pavarottiego z akompaniamentem gitary tak, ze ciarki chodzily po plecach. A na dodatek gra w rugby - irlandzki sport, wiec moglismy wymienic swoje spostrzezenia . Chwile tez (jakies pol dnia) wedrowalem z niemiecka pielgrzymka Stefanie, ktora ku mojemy zdziwieniu okazala sie jak na niemke wyjatkowo sympatyczna. I oczywiscie w koncu nastapilo to, czego juz dawno oczekiwalem - zgubilem sie . Polazlem gdzies w gorach na azymut i stracilem szlak z oczu, dopiero po kilku km jakis hiszpan z wioski zlapal mnie i zaczal nerwowo gestykulowac i ciagnac w przeciwna strone. Na szczescie znal jakis skrot na trase (i mnie tam zaprowadzil) wiec stracilem tylko na darmo 3km i musialem zlazic na przelaj po takiej niemal pionowej stromizmie. Ale bylo fajnie . Potem sie okazalo, ze schronisko do ktorego lazlem bylo zamkniete od miesiaca i musialem dolozyc 10 km - stad dzisiejszy rekord odleglosci. W nagrode zjadlem sobie za to pulpo - osmiornice po galicyjsku - bardzo ostra, ale calkiem dobra i wtedy przypaletal sie do restauracji... Filippoo . Ukradl na dzien dobry wino z polki i sie nim uraczylismy. Bylo jak zwykle wesolo. A wioski w Galicji, do ktorej to krainy dzis dotarlem to takie typowo rolnicze - srodkiem wioski plynie rzeczka gnojowki, wszedzie smrod, krowie placki i roje much. Radosc wszelka . Dodatkowo, na gorskiej drozce mialem spotkanie ze stadem koz i owiec, bez czlowieka, stado prowadzil droga koziol z ogromniastymi, rozlozystymi rogami - zanim zwialem w krzaki zrobilem zdjecie, wiec wkrotce pewnie zamieszcze . Pogoda nadal super, Majorka sie zbliza - ale to jeszcze minimum tydzien zanim tam wyladuje... |
|
#58 26 paź 2008, 12:31
|
|
Użytkownik
![]() Dołączył: Maj 2008
Posty: 113
Skąd: Piotrków Tryb.
|
Na początku myślałem, że oszalałeś
, ty, co całe życie spędziłeś przy RPG, ty imperator, na pielgrzymke do Hiszpanii? A teraz jak czytam dalsze wpisy to mi się to coraz bardziej podoba.Ah, i oczywiście wszyscy tutaj czekamy na upominki, nie? ![]() |
|
#59 26 paź 2008, 19:41
|
|
Administrator
![]() Dołączył: Maj 2008
Posty: 1384
|
Ja momentami tez sie zastanawiam, czy aby nie zwariowalem
. A na prezenty poki co nie ma co liczyc, bo wszystko musze niesc na swoim grzbiecie, wiec minimalizuje swoj dobytek jak sie tylko da. M.in. wystepuje w jednym t-shircie juz od 2 tygodni - i spokojnie tak sie da!! Co prawda zaciek na plecach zaczyna juz wygladac jak jakies objawienie religijne, ale...Dzien 16 26.10.2008 Najgorsza noc jak do tej pory, przespalem jakas godzinke w sumie. Lozko obok zajmowal gosc ktory chrapal, przepraszam CHRAPAL - nie mialem pojecia, ze cos takiego mozna z siebie wydawac, wielokrotnie bylem bliski uduszenia go poduszka, gosc po prostu gorzej niz pedzacy pociag dawal czadu. Zwloklem sie rano totalnie zmaltretowany psychicznie i nic a nic nie zregenerowany fizycznie. I nie ma sie co dziwic ze przez to dzis znow zabladzilem i mimo ze przelazlem 26km, to w dobrym kierunku tylko 14... Ale co widoczkow po drodze zaliczylem, to moje. I oczywiscie spotkalem znow tego goscia w dzisiejszym miescie na szlaku (Sarria czy cos takiego) - ale obczailem gdzie poszedl spac i poszedlem w drugim kierunku - dzis jestem bezpieczny . Zjadlem tez sobie na kolacje kalamary i juz humor mi sie poprawil. Pogoda nadal superowa, choc na pojutrze zapowiadaja juz deszczysko - ale i tak mialem do tej pory szczescie na maxa, ponad 2 tygodnie jesieni i tylko 15 minut deszczyku. Spotkalem tez kilku znajomych, ktorzy dogonili mnie autobusem - okazalo sie, ze przegonilem ich o 2 dni marszu (przejechali ponad 50 km) - jestem dobry, jeaaah!!! |
|
#60 26 paź 2008, 20:59
|
|
Handlarz organów
![]() Dołączył: Maj 2008
Posty: 949
|
Strona: « < 1 2 3 4 5 6 7 8 ... > »
Forum JRK's RPGs działa pod kontrolą UseBB 1