| Autor |
Wyślij |
|
|
|
|
Użytkownik
Dołączył: Maj 2008
Posty: 571
Skąd: Stolica
|
Orius napisał(a) A ja zakończyłem trylogię Kronik Riddicka, naprawdę warta obejrzenia seria  Chyba jedna z lepszych ról Vin Diesela
Posunął bym się do stwierdzenia, iż jest to jedyna dobra rola Diesela  i jaka szkoda, że ta cała seria nie dorasta do pięt nawet mistrzostwu pokazanemu w Escape from Butcher Bay. Czytałem niedawno wywiad z Dieselem, w którym mówi, że jeśli nowa gra (Assault on Dark Athena chyba) się dobrze sprzeda to będą robić kolejne części filmowych Kronik. Widziałem taki film Sekretarka, z kobietą swoją. Dość nietypowy komiediodramat o sekretarce (która właśnie opuściła szpital dla umysłowo chorych) i jej szefie, którzy lubią zabawy sado-maso. Jak na film dla par - znakomity. W pojedynke pewnie bym tego filmu nie obejrzał  _______________ If you're good at something, never do it for free.
|
|
|
|
|
Użytkownik
Dołączył: Cze 2008
Posty: 732
Skąd: Jastrzębie Zdrój
|
No Butcher Bay właśnie katuję na PC, na razie spokojnie :> Jednakże chętnie zobaczę znów Riddicka w jakimś nowym filmie ^^ Co do jedynej dobrej roli, lubię go, ale tak to jeszcze tylko w Babylon A.D. mi się tak naprawdę podobał
|
|
|
|
|
Użytkownik
Dołączył: Maj 2008
Posty: 844
|
Kroniki Riddicka w ogóle mi się nie podobały, choć sam bohater budził moją sympatię. Podobało mi się za to Pitch Black. Nawet nie sądziłem, że to tak dobry film. Duża w tym zasługa samego Riddicka.  Natomiast gra to dla mnie jeden z najlepszych FPSów w historii gatunku, świetna pod każdym względem.
|
|
|
|
|
Użytkownik
Dołączył: Maj 2008
Posty: 571
Skąd: Stolica
|
Wczoraj na seans się wybrałem ze znajomymi na Watchmenów. Komiks znakomity, przeze mnie wręcz wielbiony na poziomie religijnym, zrozumiałym zatem jest, że adaptacja nie usatysfakcjonowała mnie w pełni  Fabularnie jest ok. Musieli pociąć trochę komiks i zmienić zakończenie, ale to zrozumiałe, inaczej by nie zmieścili się w 3 godzinach. Wyjaśniają wszystko ładnie, tak, że nie-geeki, którzy nie czytali komiksu odnajdą się bez problemu. Przynajmniej ta grupka, z którą byłem nie narzekała. Co prawda niezbyt podobało im się, że tak dużo rozważań filozoficznych jest, a akcji niewiele, ale nie żałowali, że się ze mną na to wybrali. Ujęcia, kolory, efekty etc. z niewolniczą precyzją przeniesione z komiksu. Fajnie. Muzyka też niezła. Szczególnie wpasowali się z Dylanem w openingu i z Hendrixem. Nie wypały też były, jak "Hallelujah" Cohena (zupełnie nie pasująca do sceny) i cover "Desolation Row" Dylana autorstwa My Chemical Romance (ja nie wiem który to geniusz wpadł na pomysł, żeby taką piosenkę dać do napisów, tuż po końcówce, która widza wpędza w szok i zadumę). Aktorzy role swe wypełniali poprawnie. Veidt może jest trochę przekolorowany, a tak było dobrze. Niezbyt też podobało mi się to, że podrasowali bohaterów. W komiksie to byli zwyczajni ludzie, którzy po prostu mają odwagę, żeby wkładać kostium i zwalczać przestępców, a w filmie pokazali ich jako mistrzów aikido, kung-fu i innych azjatycko brzmiących słów. Co tam jeszcze...no, kończąc rzeknę tylko, że samo zakończenie nieco rozczarowuje, ale warto obejrzeć. A kto jeszcze tego nie zrobił, to zachęcam do przeczytania komiksu  _______________ If you're good at something, never do it for free.
|
|
|
|
|
Użytkownik
Dołączył: Maj 2008
Posty: 272
|
Też wczoraj oglądałem Watchmen'ów  Byłem zadowolony - przy czym gdzieś tak w 2/3 filmu zaczęły się spłycenia w stosunku do komiksu, nowe zakończenie nie było moim zdaniem tak sensowne jak orginalne, reakcjie po nim jednak mniej naturalne, rola morderstwa Komedianta nie taka oczywista. Bez znajomości komiksu to na pewno nie jest to samo, więc także zachęcam do uprzedniego przeczytania tego dzieła.
|
|
|
|
|
Użytkownik
Dołączył: Cze 2008
Posty: 732
Skąd: Jastrzębie Zdrój
|
Obejrzałem właśnie Mrocznego Rycerza  Jakim cudem ja jeszcze go nie widziałem to nie rozumiem, genialny film, choć z początku się bałem że przez długość (2,5 godziny) będzie nudził. Jednak nie! Każda minuta była świetna, tylko ta chrypka Batmana ciut przesadzona (za dużo growlowania?  ).
|
|
|
|
|
Użytkownik
Dołączył: Sie 2008
Posty: 609
Skąd: Hiszpania
|
A ja wlasnie skonczylem ogladanie "Appaloosy". Coz, generalnie nie przepadam za nowymi westernami, do tego Viggo Mortensen wyglada dosc...no powiedzmy dziwnie z ta ulizana fryzurka, wasikiem i brodka. Dlatego wlasnie do filmu podchodzilem z rezerwa. A jednak niepotrzebnie - w sumie dobry film, oprocz miejsca akcji nie ma wiele wspolnego z typowymi westernami (najdluzsza strzelanina trwala chyba jakies 3-4 sek - i to wcale nie dlatego, ze glowni bohaterowie byli tak zajebisci, ze wszystkich wystrzelali) co w tym przypadku uznam to za zalete. Calkiem ciekawy byl tez watek milosny - nic z idealnego, hollywoodzkiego zwiazku rodem z bajek dla dzieci, po prostu brutalna rzeczywistosc (chociaz kobitka byla moze zbyt puszczalska  ). Tak wiec film mi sie podobal (takie 4/5  ). « Ostatnia zmiana: Sir_Giurek, 12 mar 2009, 20:23. »
|
|
|
|
|
Użytkownik
Dołączył: Sie 2008
Posty: 609
Skąd: Hiszpania
|
"Taken" - Liam Neeson poraz kolejny udowadnia jak genialnym jest aktorem. Film bardzo ciekawy, nieprzegadany, bez durnych akcji (no moze poza tym poscigiem samochodowym - ale tez nie bylo az tak zle) i trzymajacy w napieciu do samego konca. Spodziewalem sie raczej sredniej klasy kina akcji, a dostalem naprawde porzadne dzielo. Good shit  "The Mist" - spodziewalem sie horroru a dostalem takie cos dziwnego w klimatach S-F. Ogolnie fajnie sie oglada, ale czesc scen jest...zalosna ? Glownie chodzi mi o to jak te potworki wpadly do supermarketu... Reszta juz za to byla bardzo dobra, a zakonczenie niespotykane jak na Hollywoodzki film (w koncu film byl na podstawie opowiadania S. Kinga). Nic wybitnego, ale i nie nazwalbym tego filmu strata czasu. Aktorzy grali bardzo dobrze (zwlaszcza dzieciak), moze z wyjatkiem glownego bohatera, ktorego mialem ochote ukatrupic  « Ostatnia zmiana: Sir_Giurek, 15 mar 2009, 18:59. »
|
|
|
|
|
Użytkownik
Dołączył: Maj 2008
Posty: 844
|
Film z Liamem Neesonem ma rzeczywiście kilka świetnych, robiących wrażenie scen. Niby zwykły film sensacyjny, ale warto obejrzeć nawet dla samego Liama.
|
|
|
|
|
Użytkownik
Dołączył: Maj 2008
Posty: 571
Skąd: Stolica
|
Sir_Giurek napisał(a) "The Mist" - spodziewalem sie horroru a dostalem takie cos dziwnego w klimatach S-F. Ogolnie fajnie sie oglada, ale czesc scen jest...zalosna ? Glownie chodzi mi o to jak te potworki wpadly do supermarketu... Reszta juz za to byla bardzo dobra, a zakonczenie niespotykane jak na Hollywoodzki film (w koncu film byl na podstawie opowiadania S. Kinga). Nic wybitnego, ale i nie nazwalbym tego filmu strata czasu. Aktorzy grali bardzo dobrze (zwlaszcza dzieciak), moze z wyjatkiem glownego bohatera, ktorego mialem ochote ukatrupic
Ubaw w kinie ze znajomymi miałem po pachy na tym filmie  głównie ze względu na to jaki był kiepski  nikt nie wierzył, jak się pochwaliłem swoją wiedzą i powiedziałem, że Frank Darabont za tą ekranizację odpowiada. Nikt nie chciał przyjąć do wiadomości, że reżyser "Skazanych na Szołszank" i "Zielonej Mili" mógł się zabrać za taki szajs. A zakończenie ponoć jest kompletnie inne w opowiadaniu Kinga. Czytałem z nim wywiad, w którym to żałował niezmiernie, że nie wpadł wcześniej na to co wymyślił Darabont na koniec swojej adaptacji. Gorączkę obejrzałem, już nie wiadomo który raz w swym życiu. Najlepszy film o nieudanym napadzie na bank w dziejach? Sceny walk na ulicy nadal zapierają dech w piersiach. No i duet De Niro/Pacino. _______________ If you're good at something, never do it for free.
|
|
|
|
|
Użytkownik
Dołączył: Sie 2008
Posty: 609
Skąd: Hiszpania
|
Watchmeni faktycznie niezli (dzisiaj bylem w kinie, ostatnia okazja byla  ) - chociaz scene erotyczna w tym ich pojezdzie bym wycial calkiem (no i ta muzyka w tle...). Spodziewalem sie typowej amerykanskiej papki, wiec tym bardziej film zrobil na mnie wrazenie (mila niespodzianka). Az chyba siegne po komiks (chcialem go nawet kupic dzisiaj - 35 euro - ale jakos te rysunkowe wersje postaci troche mnie odrzucaja... Ale moze w koncu sie skusze). Naprawde dobry film 
|
|
|
|
|
Użytkownik
Dołączył: Lis 2008
Posty: 9
|
Erzim Feiren napisał(a) Z filmów polecam film "Pancernik Potjomkin" choć jest strasznie stary jest naprawde świetny
Propagandowy staroć , ot co 
|
|
|
|
|
Użytkownik
Dołączył: Sie 2008
Posty: 609
Skąd: Hiszpania
|
Probowalem ogladac "Gatunek", ale po godzinie wymieklem. Sama idea ciekawa, ale film wybitnie mnie nie wciagnal. Trzeba sie wiec zrelaksowac przy "Swicie zywych trupow" (nie widzialem jeszcze nigdy) ^^
|
|
|
|
|
Użytkownik
Dołączył: Maj 2008
Posty: 571
Skąd: Stolica
|
Sir_Giurek napisał(a) Probowalem ogladac "Gatunek", ale po godzinie wymieklem. Sama idea ciekawa, ale film wybitnie mnie nie wciagnal. Trzeba sie wiec zrelaksowac przy "Swicie zywych trupow" (nie widzialem jeszcze nigdy) ^^
Spróbuj z Gatunkiem...2! Jedna z najgorszych kontynuacji w dziejach A o "Świcie..." mówisz tu o oryginale Romera, czy remake'u Snydera? Film Romera lepszy, ale generalnie obydwa są dobre. Zombiaki w Remake'u ewidentnie wciągają biały proszek nozdrzami, bo tak szybko biegają, że aż strach. Prestiż. Najgorszy film Christophera Nolana? Chyba tak. Christain Bale vs. Hugh Jackman, ze Scarlett Johansson w tle. Żywot i walka dwóch iluzjonistów. Pomysł arcyciekawy, fil aż kipi od zwrotów akcji, aktorzy znakomicie dobrani (cholernie mile zaskoczył mnie David Bowie jako Tesla), zdjęcia i ujęcia pikne, ale pod koniec, po dodaniu elementów sci-fi do tego pojedynku, jakoś ten Prestiż się rozpadł IMHO. Zakończenie mocno nijakie. _______________ If you're good at something, never do it for free.
|
|
|
|
|
Użytkownik
Dołączył: Sie 2008
Posty: 609
Skąd: Hiszpania
|
Grimm napisał(a) Spróbuj z Gatunkiem...2! Jedna z najgorszych kontynuacji w dziejach
Brrr...  Grimm napisał(a) A o "Świcie..." mówisz tu o oryginale Romera, czy remake'u Snydera? Film Romera lepszy, ale generalnie obydwa są dobre. Zombiaki w Remake'u ewidentnie wciągają biały proszek nozdrzami, bo tak szybko biegają, że aż strach.
Chodzilo mi o remake  Oryginalu nie widzialem, ale wszystko jeszcze przede mna. Grimm napisał(a) Prestiż. Najgorszy film Christophera Nolana? Chyba tak. Christain Bale vs. Hugh Jackman, ze Scarlett Johansson w tle. Żywot i walka dwóch iluzjonistów. Pomysł arcyciekawy, fil aż kipi od zwrotów akcji, aktorzy znakomicie dobrani (cholernie mile zaskoczył mnie David Bowie jako Tesla), zdjęcia i ujęcia pikne, ale pod koniec, po dodaniu elementów sci-fi do tego pojedynku, jakoś ten Prestiż się rozpadł IMHO. Zakończenie mocno nijakie.
No nie... Tu sie akurat zgodzic nie moge - "Prestiz" to jeden z moich ulubionych filmow, chociaz faktycznie przyznaje, ze bez tego elementu SF moglby byc ciekawszy. Z drugiej strony ciekawie pokazal do czego moze posunac sie czlowiek, aby tylko stac sie lepszym niz rywal. Co do koncowki - mi osobiscie sie podobala. 
|