Forum JRK's RPGs

Encyklopedia galaktyczna gier cRPG

Filmy

Strona: « < ... 2 3 4 5 6 7 8 9 10 ... > »

Autor Wyślij
Użytkownik
Dołączył: Mar 2009
Posty: 15
Skąd: Polska
Mi sie podobal film- pewnie ogladalisci- Jestem legenda w roli glownej Will Smith, ciekawy pomysl i swietne choc smutne zakonczenie
_______________
Obraz wysłany przez użytkownika
Obraz wysłany przez użytkownika
Użytkownik
Dołączył: Maj 2008
Posty: 36
Srebron napisał(a)
Mi sie podobal film- pewnie ogladalisci- Jestem legenda w roli glownej Will Smith, ciekawy pomysl i swietne choc smutne zakonczenie


Znacznie lepsze jest zakończenie alternatywne, bez tego całego amerykańskiego patosu. Poszukaj na Youtube, ew. znajdziesz je w bonusach wydania DVD.
_______________
Obraz wysłany przez użytkownika

Demoniszcza, tysiącletnia wskazówka i krewetki!
Administrator
Dołączył: Maj 2008
Posty: 1384
A ja w ramach odtrutki od listy 1001 zafundowałem sobie maraton kung fu na wesoło :). W rolach głównych wystąpiły filmy Kung Fu Panda, Forbidden Kingdom i Rush Hour 3. Wyłączyłem mózg, nastawiłem się na sporą ilość rozrywki, śmiechu i akcji i dostałem to co chciałem w 120% :). Zaskoczył mnie trochę Polański w RH3, ale się nie dałem zbić z pantałyku :). Wszystkie trzy - zdecydowanie godne polecenia dla miłośników gatunku. Jackie Chan i Jet Li rządzą :).
Obraz wysłany przez użytkownikaObraz wysłany przez użytkownikaObraz wysłany przez użytkownikaObraz wysłany przez użytkownika
Użytkownik
Dołączył: Sie 2008
Posty: 609
Skąd: Hiszpania
"Burn After Reading" (George Clooney, Brad Pitt, i cala masa innych mniej lub bardziej znanych aktorow). Trzy slowa: What the fuck ? :P (chyba najczesciej padajaca fraza w filmie). Niezle zakrecony, polecam :D
_______________
Administrator
Dołączył: Maj 2008
Posty: 1384
Maratonu Jackie Chana ciąg dalszy. Tym razem Bo bui gai wak (2006), aka Rob-B-Hood - ponad 2godzinna chińska historyjka o złodziejach o złotych sercach. Porywają dla okupu dzieciaka, ale przywiązują się do niego po drodze. Nic wybitnego, ale mimo sporych ilości dłużyzn pomiędzy walkami ogląda się dobrze. Jackie jak zwykle szaleje, tym razem największym wyczynem były pogonie w wesołym miasteczku - z ucieczką przed pociągiem na wysokości włącznie - czyste szaleństwo. Sporo też mało strawnego dla mnie chińskiego humoru i ichnich pogaduszek, ale znośne. Aha - ulubiony dowcip to rzucanie kupą w pieluszce w twarz - pięć takich akcji rozłożonych równomiernie w filmie naliczyłem - a kupsko na ekranie baaaardzo realistyczne - aż się boję myśleć, czy to takie dobre efekty specjalne, czy....
Obraz wysłany przez użytkownikaObraz wysłany przez użytkownikaObraz wysłany przez użytkownikaObraz wysłany przez użytkownika
Użytkownik
Dołączył: Maj 2008
Posty: 571
Skąd: Stolica
Sir_Giurek napisał(a)
Brrr... :D


A wyobraź sobie, że jest Gatunek 3, a nawet i 4! :D
Sir_Giurek napisał(a)
No nie... Tu sie akurat zgodzic nie moge - "Prestiz" to jeden z moich ulubionych filmow, chociaz faktycznie przyznaje, ze bez tego elementu SF moglby byc ciekawszy. Z drugiej strony ciekawie pokazal do czego moze posunac sie czlowiek, aby tylko stac sie lepszym niz rywal. Co do koncowki - mi osobiscie sie podobala. :)


Ja nie mówię, że to był zły film, po prostu w porównaniu choćby z Memento, Insomnią, Batmanami czy choćby z The Following wypada blado :)

Sid napisał(a)
Znacznie lepsze jest zakończenie alternatywne, bez tego całego amerykańskiego patosu. Poszukaj na Youtube, ew. znajdziesz je w bonusach wydania DVD.


A jeszcze lepsze jest to w książce na podstawie którego film nakręcili. Te filmowe w ogóle mi nie pasowały.

JRK -> Przerażasz mnie z tym skakaniem od filmów ambitnych, które łączą poezję z kinem do filmów w którym rzuca się dziecięcą pieluszką, w pełni wypełniona w dodatku ;)
_______________
If you're good at something, never do it for free.
Użytkownik
Dołączył: Sie 2008
Posty: 609
Skąd: Hiszpania
"Martyrs" - mocne. I bardzo, bardzo dobre. Tyle :P
_______________
Administrator
Dołączył: Maj 2008
Posty: 1384
Grimm --> bo w życiu potrzebna jest równowaga :). A tymczasem trafiłem chyba na najbardziej widowiskowy film Jackie Chana - The Myth (2005) - produkcja chińska - tak wypełnionego akcją filmu dawno nie widziałem! Akcja toczy się dwutorowo - w starożytnych Chinach - mamy więc super kostiumy z tamtej ery, sceny batalistyczne z setkami wojowników, Jackie jako generał usypuje sobie kopiec z ciał pokonanych wrogów (Rambo by się głupio zrobiło gdyby to zobaczył), drugi wątek to czasy współczesne, gdy Jackie jest archeologiem. I ma przygody jak Indiana Jones :). Wizyta w Indiach, słonie, małpy, skoki z wodospadu, zaginione grobowce, oczywiście na każdym kroku trzeba walczyć z konkurencją i lokalnymi dzikusami. Do tego piękne kobiety (postarali się!) i fantastyka - pigułki na nieśmiertelność, meteoryt pozwalający lewitować ^_^. Akcja, akcja, akcja. I co zaskakujące - tylko niektóre sceny obrażają inteligencję widza albo powodują delikatne zażenowanie - cała reszta naprawdę przyjemna do oglądania. Mniam mniam.
Obraz wysłany przez użytkownikaObraz wysłany przez użytkownikaObraz wysłany przez użytkownikaObraz wysłany przez użytkownika
Użytkownik
Dołączył: Sie 2008
Posty: 609
Skąd: Hiszpania
Sauna - dziwny film. Niby horror osadzony w XVI wieku, tuz po zakonczeniu wojny miedzy Finlandia i Rosja (oba rzady wysylaja ludzi aby wyznaczyc nowa granice. Dwoch braci - glowni bohaterowie filmu - podczas drogi zostawiaja na smierc mloda dziewczyne. Knut, mlodszy z braci, zaczyna ja widywac podczas swojej wedrowki jako zjawe. Po paru dniach wedrowki docieraja do nigdzie nie zaznaczonej i nieznanej wioski na srodku bagna. Jak sie mozna domyslic wtedy zaczyna dziac sie "najciekawsze", tym bardziej, ze liczba mieszkancow jest rowna liczbie zabitych osob przez starszego z braci). "Niby" dlatego, ze generalnie straszny nie jest, wiecej w nim scen pozostawiajacych widza w zadumie - wlasciwie w ogole nie wiadomo o co chodzi, a koncowka moze byc interpretowana na tysiace sposobow. I mi sie wlasnie to bardzo podobalo. Dodajmy swietne scenerie, zdjecia oraz niezla gre aktorska. Na pewno nie jest to film dla wszystkich, jest on dosc specyficzny. Ale mi sie podobal. Jak ktos jednak chce obejrzec mocny horror/thriller to lepiej niech siegnie po "Martyrs" ;)
_______________
Administrator
Dołączył: Maj 2008
Posty: 1384
Around The World in 80 Days (2004) oczywiście z Jackie Chanem. Bardzo przyjemna durnotka przygodowa z przymrużonym okiem. Radosna wariacja na temat powieści J. Vernea z całą masą wygłupów, walk i pojawiających się w drobnych rólkach znanych postaci (Arnold Schwarzenegger, Kathy Bates, John Cleese z Monty Pythonów, Luke i Owen Wilson, Macy Gray, Sammo Hung Kam-Bo). Pełno też przyjemnych smaczków z tamtego okresu - bracia Wright, Van Gogh, walka w budowanej statule wolności, niechcący namalowany podczas walki portret itp. Durnotka ale ogląda się z uśmiechem na ustach :).
Obraz wysłany przez użytkownikaObraz wysłany przez użytkownikaObraz wysłany przez użytkownikaObraz wysłany przez użytkownika
Użytkownik
Dołączył: Sie 2008
Posty: 609
Skąd: Hiszpania
"Broken" ("Rozbita") - Dosc lekki (malo straszny) horrorek, ktory kojarzyl mi sie troche z "Inwazja Porywaczy Cial" (czy jak ten tytul lecial). Film daje rade, posiada calkiem fajna koncowke, ale ujecia byly zdecydwanie zbyt dlugie. Generalnie momentami troche przynudzal, ale dzieki temu, ze fabularnie jakos trzymal sie kupy chcialo sie go ogladac do konca.

"The Guitar" - pomimo mocnego poczatku (dziewczyna dowiaduje sie, ze ma raka krtani i nic nie mozna zrobic - lekarze daja jej 1-2 miechy zycia) jest to dosc optymistyczna opowiesc, z mocno juz zuzytym moralem "marzenia sie spelniaja". Ogolnie obejrzec warto, chociaz obraz przypomina bardziej telewizyjne "dziela" z cyklu "Prawdziwe Historie" na TVN ;) Pare momentow troche mnie rozwalalo (sceny jak bohaterka przypomina sobie jak to w dziecinstwie marzyla o tym, by rodzice jej kupili ukochana czerwona gitare), ale mimo wszystko film byl dobry.

"Shutter" ("Widmo") - film tworcow "The Ring", ponownie amerykanska wersja azjatyckiego horhoru. "Kregowi" oczywiscie nie dorownuje, ale oglada sie go bardzo dobrze - miejscami trzyma w napieciu, a koncowka nawet zaskakuje widza ;) Obejrzec warto (ale szalu ni ma).
_______________
Użytkownik
Dołączył: Maj 2008
Posty: 571
Skąd: Stolica
Sir_Giurek napisał(a)
"Broken" ("Rozbita") - Dosc lekki (malo straszny) horrorek, ktory kojarzyl mi sie troche z "Inwazja Porywaczy Cial" (czy jak ten tytul lecial). Film daje rade, posiada calkiem fajna koncowke, ale ujecia byly zdecydwanie zbyt dlugie. Generalnie momentami troche przynudzal, ale dzieki temu, ze fabularnie jakos trzymal sie kupy chcialo sie go ogladac do konca.


To to z Ally McBeal w roli głównej? :) Całkiem przyjemne. Zwrot z tym kto jest tym złym mnie zaskoczył, jak i sam wygląd czarnego charakteru. Była taka jedna scena z ciemnym korytarzem i powolnym zbliżaniem się do kamery złowrogiej istoty, jak zazwyczaj takie rzeczy mnie nie ruszają to tutaj autentycznie się bałem. I tylko mi się wydaje, że happy end w tym filmie nie pasował?

Próbowałem obejrzeć Synecdoche, New York
Debiut reżyserski wybitnego scenariuszopisarza - Charliego Kaufmana. Film porównywany z "Ulissesem" Joyce'a, czy z "2001" Kubricka, ze względu na ciężką, wielowątkową fabułę, którą zinterpretować można na niezliczone sposoby oraz na ślamazarne tempo. Nie dałem rady w całości obejrzeć niestety :/
Może zbyt zmęczony byłem, jak się za oglądanie zabierałem, bo gdzieś tak w 3/4 filmu traciłem wątki i postacie mi się myliły. I zacząłem przysypiać. W weekend spróbuję raz jeszcze.
_______________
If you're good at something, never do it for free.
Użytkownik
Dołączył: Sie 2008
Posty: 609
Skąd: Hiszpania
Grimm napisał(a)
To to z Ally McBeal w roli głównej? :) Całkiem przyjemne. Zwrot z tym kto jest tym złym mnie zaskoczył, jak i sam wygląd czarnego charakteru. Była taka jedna scena z ciemnym korytarzem i powolnym zbliżaniem się do kamery złowrogiej istoty, jak zazwyczaj takie rzeczy mnie nie ruszają to tutaj autentycznie się bałem. I tylko mi się wydaje, że happy end w tym filmie nie pasował?


Chyba nie mowimy o tym samym, bo w przypadku "Rozbitej" ciezko mowic o happy endzie :P I rowniez zadnej strasznej sceny ze zblizajaca sie zlowroga istota nie bylo (chyba, ze przespalem ^^ ). W tym filmie glowna role grala ta aktorka grajaca zone Leonidasa w "300" (zapomnialem nazwiska, a net za bardzo muli aby szukac na filmweb.pl :/).
_______________
Administrator
Dołączył: Maj 2008
Posty: 1384
Shanghai Knights (2003) - kolejne wygłupy Jackie Chana, tym razem w XIX wiecznej Anglii. Całkiem przyjemne, a najfajniejsza zabawa to wyłapywanie wszystkich aluzji do znanych miejsc, filmów, postaci itp. Ulubiony moment- walka/taniec z parasolem w rytm piosenki Singin' in the rain :) oraz atak Kuby Rozpruwacza (i jego zabicie przez naszych bohaterów bez większego problemu :)).
Użytkownik
Dołączył: Maj 2008
Posty: 571
Skąd: Stolica
Sir_Giurek napisał(a)
Chyba nie mowimy o tym samym, bo w przypadku "Rozbitej" ciezko mowic o happy endzie :P I rowniez zadnej strasznej sceny ze zblizajaca sie zlowroga istota nie bylo (chyba, ze przespalem ^^ ). W tym filmie glowna role grala ta aktorka grajaca zone Leonidasa w "300" (zapomnialem nazwiska, a net za bardzo muli aby szukac na filmweb.pl :/).


Rzeczywiście, zerknąłem na filmweb i to o czym ja mówię to "Fragile". Zupełnie inne filmy :)

Widziałem Zero Effect. Taka nowoczesna wersja Sherlocka Holmes'a. O ekscentrycznym detektywie, który nadużywa amfetaminy, w mig każdą zagadkę jest w stanie rozwiązać, jednak ma ogromne problemy z relacjami międzyludzkimi, a w wolnych chwilach gra na gitarze. Ma swoją wersję Dr.Watsona, który w jego imieniu załatwia wszelkie formalności.
Przyjemna komedia detektywistyczna. Coś w stylu Monka.
_______________
If you're good at something, never do it for free.

Strona: « < ... 2 3 4 5 6 7 8 9 10 ... > »

Forum JRK's RPGs działa pod kontrolą UseBB 1