| Autor |
Wyślij |
|
|
#91 Nie kwi 05, 2009 3:26 pm
|
|
Użytkownik
Dołączył: Maj 2008
Posty: 268
|
Walc z Baszirem - świetna sprawa. Mamoru Oshii w dawnych latach swej świetności kręcił właśnie takie filmy. Polecam.
Easy Raider - młody Jack Nicholson potrafił ustawić cały film. Był na ekranie może z pół godziny, a i tak stał się dla mnie najbardziej charakterystyczną postacią. Nie wykluczam, że sceny po LSD stały się inspiracją dla najlepszych japońskich horrorów. Warto.
|
|
|
#92 Wto kwi 07, 2009 7:11 pm
|
|
Użytkownik
Dołączył: Maj 2008
Posty: 268
|
Drugi post pod rząd, co by pokazać ruch w temacie  Skusiłem się na oglądnięcie workprinta X-Men Origins:Wolverine, który jakiś czas temu wyciekł do sieci (dla przypomnienia - premiera za miesiąc  ). Miałem tego nie robić, ale jak dostałem kopię do ręki, nie mogłem się powstrzymać  Ciekawe wrażenie - w wielu scenach np tekstury są nieponakładane na komputerowe efekty - fajnie zobaczyć choćby z tego względu. A sam film - dokładnie taki jak się spodziewałem po częściach X-Men 1-3 - dość dowolne wykorzystanie komiksowych postaci w efekciarskim filmie akcji  Jak dla mnie lepszy od części 1 i 3 (które nie specjalnie mi przypadły do gustu), nie wiem nawet, czy nie lepszy od dobrej "dwójki". Chętnie oglądnę go drugi raz w kinie (nawet dla porównania wersji). « Ostatnia zmiana: Xell, Wto kwi 07, 2009 7:12 pm. »
|
|
|
#93 Nie kwi 19, 2009 3:20 am
|
|
Użytkownik
Dołączył: Maj 2008
Posty: 416
Skąd: Stolica
|
Xell napisał(a) Easy Raider - młody Jack Nicholson potrafił ustawić cały film. Był na ekranie może z pół godziny, a i tak stał się dla mnie najbardziej charakterystyczną postacią. Nie wykluczam, że sceny po LSD stały się inspiracją dla najlepszych japońskich horrorów. Warto.
Plotka głosi, że w scenach z LSD Fonda & Hopper dawali kamerę swym hipisowskim pobratymcom, kiedy oni sami byli w narkotykowym transie. Ogółem zgadzam się, że warto, choć film zestarzał się niesamowicie. Nienarodzony - tak złego filmu nie widziałem od dawna. Beznadziejnie zagrany, kretyńska fabuła i dialogi, wszelkie "strachy" zerżnięte z innych horrorów, nędznie zresztą. W zasadzie ze sceny na scenę robi się coraz głupszy. I nawet fakt, że ładna pani grająca główną rolę (chyba najgorzej zagrana postać jaką w życiu widziałem) chodzi przez pół filmu w samej bieliźnie nie ratuje tego szajsu. Odradzam stanowczo. I co tam robili Gary Oldman i Carla Gugino, do cholery? _______________ We saw the shadows of the morning light The shadows of the evening sun Until the shadows and the light were one
|
|
|
#94 Nie kwi 26, 2009 8:51 pm
|
|
Użytkownik
Dołączył: Maj 2008
Posty: 268
|
Zaliczyłem Zapaśnika (Wrestler) - byłem sceptyczny (ten "sport" mnie lekko odpycha), ale film jest rewelacyjny, kawał dobrego dramatu, który jednocześnie potrafi wytrzymać w napięciu.
|
|
|
#95 Pią cze 12, 2009 1:18 am
|
|
Użytkownik
Dołączył: Maj 2008
Posty: 268
|
Dzisiaj miałem dzień przed tv - zaliczyłem chyba po raz siódmy "Lot nad kukułczym gniazdem" (genialny, genialny, genialny! - choć książka oczywiście lepsza  ) i "Wielkiego Szu" - Dżeju, jeśli któregoś z tych filmów nie ma w twojej książce, (choć w nieobecność tego pierwszego nie uwierzę), to na makulaturę z nią!
|
|
|
#96 Pią cze 12, 2009 2:02 am
|
|
Administrator
Dołączył: Maj 2008
Posty: 784
|
Wielkiego Szu nie ma, ale obawiam się, że to poza granicami Polski nieznany tytuł  . U mnie tymczasem ostatni odcinek Stargate Atlantis właśnie się skończył. Obejrzałem tym samym 10 serii SG-1, 5 serii Atlantis i 3 filmy pełnometrażowe. I tylko teraz jakiś taki żal, że to już koniec  . Niby ma ruszyć po wakacjach nowa seria, ale z nową obsadą i w innych klimatach i boję się, że to nie będzie już to samo. Na pocieszenie czeka mnie jeszcze przynajmniej jeden film z Atlantis w wersji DVD, będzie też gdzieś lada miesiąc gotowy. Dobre i to!
|
|
|
#97 śro cze 17, 2009 10:21 am
|
|
Użytkownik
Dołączył: Maj 2008
Posty: 416
Skąd: Stolica
|
JRK napisał(a) U mnie tymczasem ostatni odcinek Stargate Atlantis właśnie się skończył. Obejrzałem tym samym 10 serii SG-1, 5 serii Atlantis i 3 filmy pełnometrażowe. I tylko teraz jakiś taki żal, że to już koniec 
Ty geeku cholerny, ty! Nie ma co się martwić Dżeju, Stargate'ów w formie serialowej planują jeszcze kilka, nie mówiąc o filmach tv. Ostatnio do kina się wybrałem na typowe odmóżdżacze popkornowe - Terminator: Salvation i Star Trek. Terminator taki sobie. Pełen kretynizmów i nielogiczności. Nie podobała mi się fabuła, nie podobała mi się wojna z maszynami, mocno odbiegająca od tego co widzieliśmy u Camerona, aktorstwo nie zachwyca, nawet Elfman się nie popisał z muzyką. No i nie ma Arnolda  (sceny, w której przykleili jego twarz do innego aktora nie liczę) Coś między gniotem, a filmem średnim (bo jednak efekty specjalne imponowały). Nie zasługujące na posiadanie słowa "Terminator" w tytule. Star Trek lepszy, szczególnie jeśli jest się zaznajomionym z serialem  dobre, efektowne kino rozrywkowe. Pełne akcji, fajnie zrealizowane, z dobrą obsadą. Szczególnie podobali mi się Urban i Pegg w rolach Bonesa i Scotty'ego. Jedyne mankamenty to niezbyt ciekawy przeciwnik ekipy z Enterprise i kiepski młody Spock. Aha, za użycie "Sabotage" Beastie Boysów film dostał ode mnie momentalnie +5 do fajności. _______________ We saw the shadows of the morning light The shadows of the evening sun Until the shadows and the light were one « Ostatnia zmiana: Grimm, śro cze 17, 2009 10:39 am. »
|
|
|
#98 śro cze 17, 2009 4:48 pm
|
|
Użytkownik
Dołączył: Cze 2008
Posty: 480
Skąd: Jastrzębie Zdrój
|
A ja dziś w ramach zajęć szkolnych, obejrzałem u kumpla "Ściganych" z jakimś nieznanym mi aktorem i Angeliną Jolie. Muszę powiedzieć że film dosyć dobry a i efekty specjalnie nie zawodzą. Tylko fabuła taka standardowa, a szkoda. _______________ PS3 | GameCube | iPhone
|
|
|
#99 Pon lip 06, 2009 1:55 pm
|
|
Użytkownik
Dołączył: Maj 2008
Posty: 416
Skąd: Stolica
|
Xell napisał(a) Walc z Baszirem - świetna sprawa. Mamoru Oshii w dawnych latach swej świetności kręcił właśnie takie filmy. Polecam.
Już chciałem pisać recenzję na 1500 znaków, ale odnalazłem tę wypowiedź Xella, która doskonale podsumowuje film  Jedna z lepszych rzeczy, jakie widziałem w tym roku. Animacja może momentami zawodzi, ale atmosfera i muzyka są genialne. "Transformersy: Zemsta nieładnego" - bardzo ładny szajs. Ogromny, epicki, widowiskowy i długi. Gdyby tylko wycieli większość scen z ludźmi, gdyby inne roboty, poza Optimusem, Megatronem, Upadłym i Jetfire'm miały większy wpływ na akcje filmu, gdyby Jetfire i Upadły nie mieli zarostu jak stare dziadki, gdyby pan Jablonsky nie angażował Linkin Park do pomocy w muzyce i gdyby nie transformers-studentka to byłoby naprawdę fajnie. IMHO zdecydowanie gorsze od poprzedniej części. _______________ We saw the shadows of the morning light The shadows of the evening sun Until the shadows and the light were one
|
|
|
#100 Pon lip 06, 2009 7:13 pm
|
|
Użytkownik
Dołączył: Lut 2009
Posty: 91
Skąd: Amn
|
Transformersów lubiłem tylko jako kreskówkę (ale tylko pierwsze serie) A z filmów ostatnio przypomniałem sobie trylogie Mad Maxa oraz Gwiezdne wojny epizody 4, 5 i 6 (te stare w sensie) _______________ Sir Anomen. Jaki on tam ser, kiełbasa Anomen !
|
|
|
#101 Pon sie 03, 2009 9:08 am
|
|
Użytkownik
Dołączył: Maj 2008
Posty: 416
Skąd: Stolica
|
Chciałem tylko wpaść i powiedzieć, że nowy Harry Potter jest świetny  Obok "Więźnia Azkabanu" to najlepszy film z "Potterem" w tytule. Choć należy pamiętać, że książek z tej serii póki co nie dotykam, więc moje doświadczenia z czterookim satanistą ograniczają się do ekranizacji. I jeszcze "Anioły i Demony" na podstawie Dana Browna obejrzałem. Co za kiszka. Większa nawet od Kodu Da Vinci. Ogromna doza idiotyzmów i w dodatku od samego początku wiadomo kto jest tym złym. Ponadto, zacząłem oglądać serial "Firefly". Dobry, choć nie rozumiem zachwytów nad nim. Taki western w kosmosie, póki co (po 4 odcinkach) gorszy od Cowboy Bebop. _______________ We saw the shadows of the morning light The shadows of the evening sun Until the shadows and the light were one
|
|
|
#102 Pon sie 03, 2009 1:18 pm
|
|
Użytkownik
Dołączył: Cze 2008
Posty: 480
Skąd: Jastrzębie Zdrój
|
Advent Children Complete w porównaniu z pierwowzorem dosyć dobre. Dodanie kilku scen nadało temu filmowi sens (którego brak był niestety odczuwalny). W ogóle, AC nie zostałoby imo tak zjechane gdyby od razu wypuszczono z owymi scenami. Historia wydaje się pełniejsza, a walka z Cloud vs. Seph jest jeszcze bardziej zajebista niż była (Cloud leżący w kałuży krwi FTW!). Przyczepić się mogę za to do angielskiego VA, był po prostu... beznadziejny. Jak może głos Cloud'a był znośny, tak już Tify nie mogłem słuchać, dubbing był kompletnie bez życia, kompletnie nie pasował do cycatej panny.  _______________ PS3 | GameCube | iPhone
|
|
|
#103 śro sie 26, 2009 9:29 am
|
|
Użytkownik
Dołączył: Maj 2008
Posty: 416
Skąd: Stolica
|
Grimm napisał(a) Ponadto, zacząłem oglądać serial "Firefly". Dobry, choć nie rozumiem zachwytów nad nim. Taki western w kosmosie, póki co (po 4 odcinkach) gorszy od Cowboy Bebop.
Skończyłem "Firefly" i jeszcze sobie zaserwowałem "Serenity" (kinowa kontynuacja serialu). Rozkręca się rewelacyjnie. Od piątego odcinka zaczyna zwalać z nóg swoją genialnością. Fajne postacie, świetne dialogi i PEŁNO nieoczekiwanych zwrotów akcji. Jeden z najlepszych seriali s-f. "Serenity" natomiast...trochę mnie zawiodło, myślałem, że będzie to film "dla fanów", a Whedon postanowił zrobić rzecz dla wszystkich, niezależnie od tego czy podróżowali wcześniej z ekipą "Firefly" czy nie. Ale też nie nazwałbym tego stratą czasu. W porządku film ze świetną końcówką. A teraz czekam na Avatara. I na District 9  _______________ We saw the shadows of the morning light The shadows of the evening sun Until the shadows and the light were one
|
|
|
#104 Wto wrz 01, 2009 1:57 am
|
|
Użytkownik
Dołączył: Sie 2008
Posty: 449
Skąd: Felanitx (Hiszpania)
|
Przedwczoraj obejrzalem "Kac Vegas". Przyznam, ze bylem do filmu nastawiony bardzo sceptycznie i oczekiwalem kolejnej amerykanskiej papki typu "American Pie", a tu prosze - naprawde niezly film, z humorem na przyzwoitym poziomie, nie starajacy sie na sile rozsmieszyc widza, do tego nie raz i nie dwa bedac powaznym. Kurcze, naprawde mi sie podobalo  Nie moge powiedziec tego o "Chlopakach na Ibizie" - durna, prostacka komedia, ktora tylko miejscami bywala zabawna. IMO strata czasu. Natomiast bodajze szwedzki "Ondskan" ("Zlo") opowiadajacy o gimnazjaliscie, bedacym przestawicielem "trudnej mlodziezy", ktory trafia do szkoly z internatem mile mnie zaskoczyl. W sumie dosc przewidywalny, ale wykonany naprawde dobrze, ciekawie sie oglada i naprawde po jakims czasie widz zaczyna palac sympatia do bohatera (przy okazji ciagle myslac "no kurde przywal skur***"  ). Polecam  _______________ Xbox 360 Elite | Playstation 2 Fat | Nintendo DS Classic | SE Xperia x10 « Ostatnia zmiana: Sir_Giurek, Wto wrz 01, 2009 2:01 am. »
|
|
|
#105 Nie wrz 13, 2009 6:05 pm
|
|
Użytkownik
Dołączył: Maj 2008
Posty: 416
Skąd: Stolica
|
Wyjazdy bywają nudne i czasem po prostu nie ma co robić. Dzięki bogu jest telewizja. Ze znajomymi obejrzeliśmy "Ballistic" z Banderasem. Gdyby nie fakt, że byliśmy po piwie i że byliśmy w nastroju do komentowania to ten film byłby nie do oglądania. Nie dość, że bezsensowny, nudny, przewidywalny i głupi, z postaciami cienkimi niczym kartka papieru, żałosnymi sekwencjami akcji to jeszcze cały czas w tle leciał jeden kawałek muzyczny. Takiej kupy dawno nie widziałem. Ale przynajmniej było zabawnie  Ponadto, "Mr. Brooks" okazał się całkiem znośny. Szczególnie dialogi między Williamem Hurtem i Kevinem Costnerem były znakomite. Nie sądziłem, że Costner jeszcze potrafi grać prawdę mówiąc  i wątek z Demi Moore był zbędny. Szkoda tylko, że mam za sobą trzy sezony Dextera, przez co cały czas mi się ten film ze wspomnianym serialem kojarzył. _______________ We saw the shadows of the morning light The shadows of the evening sun Until the shadows and the light were one
|