Slots & Daggers (PC)

Slots & Daggers

Wydania
2025( Steam)
Ogólnie
Roguelike RPG z mechaniką grania na automacie
Widok
Pierwszoosobowy
Walka
Turowa, losowa
Recenzje
Ksiadz_Malkavian
13.11.2025

  Kim jesteś, na kogo czekasz, po co tu przybyłeś? Nieistotne. Znajdzie się dla Ciebie miejsce przy stole, szklanica z drinkiem i popielniczka na papierosy. Ale przede wszystkim: znajdziesz tu automat do gry. Och, ale nie jest to taki zwykły automat - ten opowiada historię. Historię o wyprawie przez wrogie nam krainy, pełne niebezpiecznych istot, ale też okazji do zdobycia monet i... chwały?

  Początki są jak nauka chodzenia: trudne. Masz tylko zardzewiały nóż, drewnianą tarczę i jedną monetę. Zabawne, w grze na automacie jest podobnie. Co ma sztylet, moneta i tarcza do porzucenia życia na czworaka? Eh, nie zrozumiesz, nie pochodzisz z mojej okolicy... Ale my nie o moim dzieciństwie teraz, tu jest partyjka do rozegrania. Widzisz, tu na ekranie pojawiają się wrogowie, a pod nimi przewijają się - niczym życie przed oczami gdy spadasz ze schodów - symbole przedmiotów. Pomiędzy widzisz zdrowie wroga, jego pancerz oraz wartość ataku i jego formę. Bo poza prostackim atakiem fizycznym zdarzają się posługujące się magią nikczemne stwory. Swego zdrowia i pancerza szukaj po prawej. I pilnuj jak oka w głowie, a nawet bardziej, bo bez oka da się żyć, choć widzi się o połowę mniej. Mniejsza o kwestie optometryczno-okulistyczne. Jak niebawem się przekonasz - każde zwycięstwo pozwala zgromadzić jakiś kapitał, a ten warto zainwestować w polepszenie jakości chwilowo posiadanego sprzętu czy też zakup nowych tymczasowych ulepszeń dających pasywne bonusy albo aktywowane za opłatą. W końcu jednak pierwsza gra nakarmi goryczą porażki i wypluje na pocieszenie kilka żetonów.

I te stają się naszymi przyjaciółmi ułatwiającymi kolejne wędrówki. Możemy sobie nimi podrasować automat, aby oferował nam przeróżne benefity jak choćby zwiększona wartość życia, jednorazowe powstanie z martwych czy większa ilość okienek na losowane symbole. Dziwnym nie jest, że im fajniejsze usprawnienie, tym bardziej łase na żetony są wykupowane kosteczki z ulepszeniami. Jest tu jakiś reflektor nadziei, bo każda śmierć w grze pozwoli nam powrócić odrobinę silniejszym i siłą rzeczy dotrzeć w odleglejsze krainy. A im dalej w las, tym więcej potworów. A przy okazji też nowych przedmiotów. Zmęczony machaniem nożykiem i sypaniem z niego rdzą wokół? Nie bój nic, niebawem znajdziesz porządny kawał stali, łuk czy zaklęcia.

  Ba, z czasem walka będzie wymagać czegoś więcej niż bezmyślne wciskanie przycisku, a przyda się bardziej zmyślniejsze. Bo widzisz, część oręża, osłon czy zaklęć działa lepiej gdy wykażemy się refleksem i wdusimy przycisk w akuratnym momencie. Takim rzec by można krytycznym, hehe. I wtedy dzieją się cuda! No może nie takie, że się jakieś dwugłowe cielaki czy uczciwi politycy rodzą, ale raczej że wylosowany symbol działa skuteczniej. A wiecie co może być nawet lepsze? Synergie.

  Bo takie krytyczne coś może w ramach zgrania się z posiadanym wcześniej wykupionym wihajstrem dać przykładowo przelosowanie danego okienka. A do tego wynik z poprzedniego nadal jest ważny, no przyznasz, że to milusie? A to dopiero część zalet. Jeżeli nadal masz to sprawne oko, to zauważyłeś, że to przestaje być tylko igraszka losu, a można jego koleje sobie przy odrobinie wysiłku intelektualnego naginać. Myślenie ma przyszłość, powiadają. Tu nad tym o niebieskim migdaleniu się priorytet ma raczej te taktyczne rozkminianie. Tak odrobinę, nikt nie każe nam dowodzić wojskiem czy coś. Ale jak sobie odpowiednio dobierzesz przedmioty, porozwijasz je trochę - może nawet czasem z jakiegoś zrezygnujesz albo odpowiedni do puli dodasz, to zajdziesz całkiem daleko i może - powiadam: może - tym razem padniesz trupem ciut dalej. I następną naukę chodzenia zaczniesz z czymś ciekawszym niż rdzewiejący kozik, dno od beczki i opiłowany miedziak. Nie wykluczam, że od razu zaczniesz biegać. Może nie wywalisz się przy tym na twarz po spotkaniu z jednym z dziwnych monstrów tego świata.

  Bo bestie mamy przeróżne: od goblinów po nieumarłych czy jakieś zmutowane owady czy kompletnie dziwne twory. Każdy kolejny etap gry stawia nas naprzeciw coraz groźniejszym i bywa że podstępniejszym. Wierność konwencji wiąże się też z obligatoryjnym pojedynkiem z bossem pod koniec każdego etapu. Każde z nich to osobliwe pomieszanie stworów z realiów fantasy z konwencją post-apo. I tak sobie one gdzieś tam pomykają pomiędzy płonącymi wieżowcami czy oparami z radioaktywnych bagien.

  W międzyczasie gry jesteśmy wprowadzani w odpowiedni nastrój dającą urok starych salonów gier muzyką. Komponuje się ona zgrzebnie z udźwiękowieniem przenosząc nas do lekko groteskowego salonu gry... czyli tutaj. Tak czy inaczej - dźwięki są dopełnieniem grafiki w rdzawo-brunatnych z domieszkami pulsującej żółci barwach.

  Na zwycięzcę czeka chwała w postaci kompletu osiągnięć. Po kilku godzinach gry i znoju przypadkowości powinniśmy ujrzeć kres wędrówki i satysfakcję z wymaksowania kolejnego tytułu. A to wszystko w skromnej cenie kilku paczek czipsów i napojów gazowanych oraz jednego czy dwóch wieczorów kręcenia zębatkami maszyny.


ZALETY:
- Klimacik
- Amalgamat losowości z pomyślunkiem
- Rożne możliwości walki

WADY:
- Krótkie
- Fabuła może i dziwna, acz jednak mocno szkicowa

Osoby, które grałyby w tę grę:
- James Bond
- Benito Medici
- Neena Thurman

Osoby, które nie grałyby w tę grę:
- Jean Duran
- Dan Mahowny
- Hank Kowalski


Obrazki z gry:

Dodane: 13.11.2025, zmiany: 13.11.2025


Dodaj komentarz:

Pytanie kontrolne: kto tu rządzi?