Trails in The Sky 1st Chapter |
|
Wydania |
2025( Steam)2025( Steam)
|
|
Ogólnie
|
Remake pierwszej części serii - podrasowano silnik, dodano trochę mechanik znanych z nowszych części, podbito grafikę - fabularnie oczywiście bez zmian. Już nie ma wymówki, żeby nie sprawdzić na czym polega fenomen tej serii.
|
|
Widok
|
izometr
|
|
Walka
|
czas rzeczywisty lub turówka
|
Recenzje |
|
Seria "Trails" to nieco skomplikowana sprawa. Wszystkie gry dzieją się na tym samym kontynencie, ale w różnych państwach, mają wspólny lore i pomimo różnych bohaterów wiele elementów wspólnych przewija się we wszystkich grach. Póki co wydano 4 podserie. W praktyce można zacząć od dowolnej z nich, ale jak już zaczniemy to musimy kontynuować, bo te gry są epizodyczne i często posiadają cliffhangera na końcu. Tak się złożyło, że dostaliśmy remake "Trails in the Sky 1st chapter", czyli pierwszą grę z całej serii "Trails", a co za tym się kryje, solidną podstawę do zapoznania się z serią do początku.
Historia rozwija się powoli. Estelle i jej brat Joshua (adoptowany, a więc potencjalny wątek romansowy) przyłączają się do gildii bracerów (coś ala harcerzyki), aby pomagać ludziom w rozwiązywaniu problemów: kogoś lub coś znaleźć, eskorty czy załatwić jakiegoś potwora. Para podróżuje po kraju wypełniając zadania gildii, ale szereg pewnych zdarzeń doprowadza do... Nie będzie ratowania świata, ale fabuła jest dość sielankowa i tak naprawdę zaczyna się po pokonaniu ostatniego bossa i jednocześnie kończy się potężnym cliffhangerem. Oznacza to konieczność ogrania drugiego rozdziału, którego jeszcze nie ma, ale został zapowiedziany. Jeśli chodzi o trzecią cześć, jest ona poboczną historią i uzupełnieniem lore, nie jest wymagana jej znajomość (tutaj chodzi o fanserwis). Jest to wciąż dobra gra, ale z całej serii najsłabsza.
Świat gry sprowadza się do kilku miast z przybocznymi terenami, które zwiedzimy w określonej kolejności bez możliwości powrotu. W każdym mieście jest placówka gildii i to ona będzie głównym dostawcą wszystkich zadań w grze. Za każde zadanie dostajemy punkty bracerów, co pozwala awansować w gildii na wyższy stopień, co z kolei wiąże się z unikalną nagrodą. Jest tu wiele elementów, które można pominąć. Jeden z wrednych przykładów: jest cutscenka, kilka kroków kolejna, a pomiędzy jest ten moment, kiedy można się wrócić do już zapomnianej wioski, by pogadać z npc, który dostarczy książkę do kolekcji. Jeśli chodzi o minigry to nie ma żadnych. Teren jest pełny obiektów do rozbijania (w oryginale nie było żadnych), oprócz skrzynek i dzbanków dodano krzaczki.
System magii oparty jest na kwarcach, czyli kamieniach wpinanych w specjalne urządzenia zawierające kilka slotów, które trzeba wpierw odblokować. Kwarce odpowiadają za obecny zestaw czarów i zmianę niektórych atrybutów postaci. Przypomina to nieco system materii z FF7. Kwarce nie lewelują, tylko występują w 3-ech odmianach różniącymi się poziomem i są podzielone na 7 żywiołów. Kwarce można stworzyć za pomocą małych kryształków zwanych septium, które też służą do odblokowania nowych slotów. Septium zdobywamy zabijając potwory. Konfiguracja kamieni jest dowolna i można dostosowywać ją do aktualnych wymagań. Remake dodaje kilka nowych rodzajów kwarców.
Walka zgodnie z ostatnimi odsłonami dodaje czas rzeczywisty i turowy do wyboru, choć nie zawsze będzie to zależeć od gracza. Osobiście uważam, że jest to błąd w sztuce i tutaj dobitnie to widać. W czasie rzeczywistym mamy: zwykły atak, mocniejszy atak zużywający CP, unik, później dostajemy podwójny atak. Dodano punkty brave, które nie istniały w oryginale, a były elementem serii "Cold Steel". Ogólnie uważam, że tryb action jest lepszy niż ten z "Daybreak", ale posiada dokładnie te same wady. System action jest zbyt ubogi, aby używać go zastępczo i zbyt czasochłonny w stosunku do turowego. Ten turowy jest po prostu świetny. Rozbudowano tu nieco oryginalne zasady o BP wykorzystujące dodatkowe ataki w turze. Dodano też system pomocy w walce, który w "Cold Steel" rozwijano poprzez system więzi. Tutaj systemu więzi nie ma, więc rozwój jest automatyczny. W grze jest kilka zadań skradankowych oraz eskortowych. Pierwszy ułatwia rozmiar świata 3d (większy realizm rozmiarów), a drugi właśnie tryb akcji (zbliżenie do wroga nie wyzwala trybu walki).
Remake posiada wszystkie atuty ostatnich serii "Trails": crafting, nagrody za osiągnięcia, ulepszone gotowanie, system szybkiej podróży, mapa i znaczniki, stopnie trudności i automatyczny atlas potworów. Niestety, wprowadza także system sprzedaży ekwipunku za grosze, a cała seria "Legend of Heroes" zawsze miała system sprzedaży taniej, ale i tak dużo. Cała gra "chodzi" na silniku "Daybreak" i ma zbliżony poziom graficzny. Muzyka jest dostępna w 3-ech aranżacjach. Dubbing japoński i angielski, oczywiście niepełny, bo ta seria ma nieprzyzwoicie dużo tekstu. UI jest bardzo dobry, oczywiście przyśpieszanie i pomijanie scenek i długich animacji jest.
Jeśli chodzi o oryginał, to w zasadzie w rankingu serii "Trails" okupuje dolne partie, dopiero "Second Chapter" dowozi głównie fabularnie. Remake ulepsza gameplay, ale fabularnie to jeszcze nie jest "to". Każda kolejna gra wprowadza nowe mechaniki i ulepsza stare, a w większości są to dobre rozwiązania, co prowadzi do tego, że kolejne gry mechanicznie są coraz lepsze. Fabularnie każdy ma własny ranking. U mnie na szczycie jest seria "Cold Steel", ale mnie bardziej interesuje gameplay niż fabuła (nie, żeby była zła).
Moja ocena: 4/5
Obrazki z gry:
/obrazki dostarczył Cholok/
Dodane: 24.12.2025, zmiany: 24.12.2025

Steam)
Steam)












