Vampire: The Masquerade: Bloodlines 2 |
|
Wydania |
2025( Steam + Box)2025( Steam + Box)
|
|
Ogólnie
|
Gra akcji z elementami RPG, która aspiruje do miana kontynuacji części pierwszej, a tymczasem wyrzuca do kosza prawie całą spuściznę RPG
|
|
Widok
|
FPP
|
|
Walka
|
Czas rzeczywisty
|
Recenzje |
|
Problem z grą Vampire: The Masquerade - Bloodlines 2 jest taki, że jest to dobra gra, ale bardzo słaba kontynuacja. Przypomina mi to trochę sytuację, jaka miała miejsce podczas premiery gry Arcania, która wtedy miała podtytuł Gothic 4. Pomimo że Arcania nie miała prawie nic wspólnego z grą Gothic, to próbowano podpiąć się na siłę pod markę i w ten oto sposób "zachęcić" niezdecydowanych fanów do zakupu gry. Różnica jest taka, że Arcania była słabą grą sama w sobie, a Vampire: The Masquerade - Bloodlines 2, jest w najgorszym razie średniakiem. Można powiedzieć, że gdyby nie podtytuł Bloodlines 2, to mielibyśmy do czynienia z ciekawą grą w uniwersum Vampire: The Masquerade, a tak mamy słabą kontynuację.
Grzechy potomków Kaina
Chyba największym grzechem "kontynuacji", jest wycięcie w pień praktycznie wszystkich elementów, które czyniły jedynkę dobrym RPG. Nie mamy więc ekwipunku oraz żadnych statystyk. Wszystko ograniczono do prostego drzewka umiejętności, które możemy co prawda konfigurować w trakcie gry w różny sposób, jednak ma to przełożenie praktycznie tylko na walkę i co tu dużo mówić, jest dość biedne w jakiekolwiek inne opcje. Z ekwipunku pozostały tylko stroje, które dodatkowo są zaprojektowane pod faceta. Niezależnie jaką płeć wybierzecie na początku rozgrywki i tak gra będzie was traktować, jak faceta, albo inaczej mówiąc, kobietę, która czuje się facetem. Ja rozumiem, że w dzisiejszych czasach modne jest bycie kobietą, która poczuwa się do bycia facetem, ale wydaje mi się, że normalne kobiety są nadal w większości. Niestety tutaj chodzi nie tylko o ciuchy, ale cała gra od rozmów po zadania oraz romanse, jest zaprojektowana pod faceta i płeć, to tylko fasada, która jest na dodatek mierna, bo nawet ciuchów dla płci pięknej nie ma. Inną, już pozytywną cechą zmiany odzienia w trakcie gry, jest fakt, że zależnie, jak będziecie ubrani, to NPC na ulicy będą was traktować inaczej i aby zwabić kogoś do zaułka celem wyssania krwi, to warto ubrać się w ciuch, który go do tego zachęci. Pomagają w tym dialogi, które są inne zależnie od naszego odzienia. Przykładowo jeśli ubierzecie się, jak ksiądz, to będziecie mieli rozmowy o bogu, a jak weźmiecie strój motocykisty, to rozmowy sado-maso itd. Do wyboru, do koloru. Kolejnym, niestety dużym minusem gry jest brak walki o nasze człowieczeństwo oraz bardzo spłycona do minimum maskarada. Oznacza to, że możemy sobie dowolnie zabijać ludzi oraz wysysać krew z każdego i nie ma to wpływu na nasze człowieczeństwo, a jak wiemy, to właśnie wewnętrzna walka człowiek kontra bestia, jest jedną z najistotniejszych mechanik w oryginale zarówno papierowym, jak i w pierwszej części Bloodlines. Podobnie jest z maskaradą, która prawie nie istnieje, jeśli przykładowo wyssiecie krew z kogoś na oczach świadków, to wystarczy uciec na dach i przyczaić się minutę, aby wszystko wróciło do normy. Żadnych większych pościgów, żadnych konsekwencji naszych czynów, ot po minucie jesteśmy "święci". A co jeśli nam się nie uda i przekroczymy czerwoną linię zbyt mocno? Wyskoczy wtedy animacja, jak ktoś wbija nam kołek od tyłu i odradzamy się w punkcie kontrolnym, a jedyną karą dla nas, jest utrata części wyssanej krwi z rezonansem. Możemy zatem czuć się bezkarni moralnie, jak i prawie bezkarni wobec konsekwencji złamania maskarady. Trochę słabo prawda?
Krwawe Strzępy
Fabularnie niestety dobrze nie jest, aczkolwiek nie jest też tragicznie. Ot średniak, który nie dość, że nie uwzględnia części naszych wyborów, to jeszcze czasami robi z nas głupców. Czemu zatem średniak? Bo gra ma kilka ciekawych misji, jak np. misja z inkwizycją, czy też kilka innych, o których nie chcę wspominać, aby nie spolerować. Dodatkowo gra Nomadem/Nomadką jest dynamiczna i potrafi dawać momentami satysfakcję. Problemem są nudne i przydługawe części, gdzie wcielamy się w detektywa. Wtedy gra zamienia się w visual Nowelę, która na dodatek często wymusza zwiedzanie miasta, a że nasz pan detektyw nie ma możliwości szybkiego poruszania się po dachach, to czasami trzeba kilka minut zasuwać ulicami do kolejnego celu, aby potem oddać się konwersacji z przedmiotami pokroju zdechłego kota (serio). Ja rozumiem, że Fabien ma być lekką odskocznią, która na dodatek ma delikatnie komiczny wydźwięk i czasami mu to nawet wychodzi, ale można było rozwiązać podróż po mieście tą postacią inaczej, a tak mam poczucie przedłużania gry na siłę. Do tego niektóre dialogi są monotonne albo mnie nazbyt zmęczyło łażenie po mieście, aby docenić kunszt pisarski scenarzystów. Kolejny problem, o którym tylko nadmienię dla przypomnienia, to fakt, że dialogi pisane są pod faceta i to strasznie czuć zwłaszcza pod koniec gry (a ja grałem kobietą). Bywają też momenty dobre, tylko jakoś wszystko razem nie do końca się klei, nie czuć wyniosłości wampirów, dwór to jakaś kpina, a cała intryga wydaje się być strasznie liniowa, pomimo kilku wyborów wpływających na zakończenie. Zadania poboczne, to też niestety proste misje pokroju zabij tych, wyśledź tego oraz przynieś paczkę. Żadnych dodatkowych misji fabularnych, żadnych intryg, czy ścieżek pobocznych, a romanse? Chyba niemożna nazwać tych krótkich scenek z czarnym ekranem i dziwnymi odzywkami romansem. W grze dla dorosłych zobaczysz krew sikającą z głów i rozrywanie ciał oraz latające kończyny i głowy ale nie dostrzeżesz nawet jednego gołego c.ycka. Hipokryzja pełną gębą.
Zapach miasta o północy
Ta gra nie powinna mieć podtytułu Bloodlines 2, bo przedstawia świat mroku bardzo płytko i wykastrowała go prawie całkowicie nie tylko z elementów RPG, ale też z esencji tego, czym jest świat mroku fabularnie i duchowo. Są jednak rzeczy, które zrobiono tutaj dobrze lub nawet bardzo dobrze, a jest to walka oraz poruszanie się po mieście. Początkowo walka nie daje takiej satysfakcji, bo jesteśmy mocno ograniczeni umiejętnościami, ale potem...Potem, jak już rozwiniecie skrzydła i nauczycie się kilku fajnych zdolności, to walka jest zaskakująco dobra. Niewidzialność, teleporty, błyskawiczne ataki z ukrycia, czy też szybkie kontry i bloki. Tego wszystkiego trzeba się nauczyć nie tylko wydając punkty w drzewku umiejętności, ale i w praktycznym zastosowaniu. Pomaga nieograniczone spowalnianie czasu pod prawym przyciskiem oraz niczym nieskrępowana telekineza, która potrafi zdziałać cuda na polu walki o ile o niej nie zapomnicie. W tym aspekcie jest dobrze, a nawet bardzo dobrze, a walka z bossami tylko to podkreśla, bo tam trzeba dać z siebie wszystko. Dobrze też zrealizowano bieganie po dachach miasta, a poruszanie się droga powietrzną i lewitacja pozwala na chwilę poczuć się, jak prawdziwy wampir. Bieg, szybki przeskok przez system wentylacji, skok na rurę odbicie na kolejny dach i ponowny szybki bieg, aby na końcu wylądować tuż przed naszym celem.
Czy warto być wampirem?
Walka, bieganie po dachach oraz kilka lepszych misji fabularnych sprawiły, że nie żałuję zagrania w ten tytuł. Żałuję natomiast, że ta gra promuje się na kontynuację gry RPG, a w istocie wyrzuca swoje dziedzictwo do kosza i spłyca na swój sposób piękny świat mroku do prostej gry akcji. Jeśli więc szukasz głębokiego systemu RPG, który wciągnie cię w świat mroku, to szukaj dalej, tutaj znajdziesz tylko popłuczyny po tym świecie. Natomiast jeśli świat mroku jest ci obojętny i szukasz gry akcji dziejącej się w świecie wampirów ze znośną fabułą i z (niestety) elementami przygodowymi, to ta gra może ci się spodobać.
OCENA:
4/10 - Jako kontynuacja Bloodlines, za spłycenie mechanik i esencji tego świata nieomal do zera.
7/10 - Jako gra akcji z elementami przygody, która jest luźno osadzona w świecie mroku.
Bonus - Szort pokazujący walkę
Obrazki z gry:
Dodane: 31.10.2025, zmiany: 31.10.2025


Steam + Box)
Steam + Box)









Komentarze:
Gra podeszła do świata w podobny sposób jak "Werewolf Apocalypse: Earthblood", czyli akcja i zero rpg. "Bloodlines 2" jest nieco lepsze, ale i tak słabe. Jako akcyjniak też mi nie siadł. Jeśli chodzi o tryb detektywa to jest przyśpieszanie czasu i wędrówki są bardzo szybkie, może dodali to później. Jest też tak oskryptowany, że podejmować dialogi z pewnymi osobami można tylko wtedy, gdy wybierzemy z mapy tę konkretną misję. Nawet "Swansong" mi się bardziej podobał.
cholok
[Gość @ 15.11.2025, 12:45]
Tutaj, to raczej średniak, ale pod kątem RPG i oddania świata, to kiszka.
[mg-mat @ 31.10.2025, 18:06]
Czyli kiszka niestety, chociaż jedynka też miała różne oceny, bo był bug na bugu :) Lebowski
[Gość @ 31.10.2025, 16:55]