Yakuza Kiwami 3 & Dark Ties (PC)

Yakuza Kiwami 3 & Dark Ties

Wydania
2026( Steam)
2026( Steam)
Ogólnie
Yakuza/Like a Dragon, co można więcej powiedzieć?
Widok
Trzecioosobowy
Walka
W czasie rzeczywistym, beat'em up
Recenzje
Ksiadz_Malkavian
13.07.2026

  Całkiem zacny remake remasteru mimo kilku kontrowersyjnych decyzji i... wielu całkiem słusznych. Bo bywa że lepsze jest sojusznikiem dobrego. Bo czymże jest wycięcie ponad połowy zadań fabularnych względem możliwości wejścia do głowy antagonisty tej części?

  Od początku: kto się w tym tytule odnajdzie? Fani serii - z pewnością, chyba że fanatyzm im uniemożliwi czerpanie radości z obijania mord bandziorów przeplatanego prowadzeniem sierocińca i zabawami wszelakimi, z czego poniekąd seria przecież słynie. Nowe osoby? Są szanse: prolog gry daje okazję powspominania przeszłych postaci i wydarzeń przy grobach. Można też rozpocząć przygodę od Dark Ties jako Mine: ta historia będzie świeża dla obu typów grających.

  Kiryu tym razem udaje się na Okinawę. Porzuca dawne życie yakuzy i postanawia opiekować się sierotami, wszak sam również w podobnym miejscu spędził większość dzieciństwa. Oczywiście trudno aby poszło to gładko i przeszłość upomni się o swoje. Ogromny tatuaż smoka na plecach jest odpowiednikiem tarczy strzelniczej dla przedstawicieli półświatka przestępczego - a tych nie braknie w całej Japonii. A do tego bywają dość terytorialni, nawet gdy jest to prowincja. A może w szczególności wtedy. Cóż, Kiryu będzie musiał zwyczajowo zastosować charyzmę własnych pięści. A to dopiero początek problemów jego i sierocińca.

  W fabule zaskakujący zwrot akcji pogania kolejny zaskakujący zwrot akcji. Ważni szefowie yakuz: z Tokyo i Okinawy zostają w godzinowym odstępnie postrzeleni przez kogoś o twarzy zmarłego. A skromny sierociniec staje w centrum konfliktu o politycznym wręcz znaczeniu. Brzmi to niedorzecznie, ale zaufajcie mi: w toku fabuły nabiera to sensu. Bez zdradzania zbyt wiele powiem tylko, że Smokowi z Dojimy nie dane jest spocząć na laurach i beztrosko żyć. Z drugiej strony: tego się od tej serii oczekuje. Kolejny raz wkraczamy w gangsterską dramę o bardziej dla protagonisty osobistym wydźwięku, bo stawką są dalsze losy dzieci pod jego opieką.

  Opieka sama w sobie do najprostszych nie należy, bo nasz ex-yakuza musi sprostać wielu wyzwaniom takim jak gotowanie, szycie na maszynie czy łapanie owadów. Zakasać rękawy trzeba, bo dom dziecka ma kasę święcącą pustkami. Fortunnie: lokalna ludność z przyjemnością odkupuje owoce pracy w ogródku, kuchni czy z materiałem. Dbamy więc o dobrostan podopiecznych, a przy okazji zacieśniamy więzi z prominentnymi osobami z okolicy. Każdy dzieciak ma swój poziom więzi z Kiryu i związane z tym zadanie poboczne. Zostały one przeniesione do zbioru aktywności przypisanych stricte do sierocińca - w poprzedniej wersji gry były one zwyczajnie zadaniami pobocznymi. Pomaganie młodym jest urzekające, acz u mnie lekki zgrzyt wywołuje napełnianie tych wskaźników sympatii - no taki urok tego typu produkcji, że niczym telepaci znamy czyjeś uczucia do nas. Ułatwia to rozeznanie lekko kosztem immersji emocjonalnej. Nadal: gra zręcznie porusza odpowiednie struny uczuć i są to autentycznie mocno uczuciowe momenty. Całe to ojcowanie nadaje Kiryu dodatkowej głębi wewnętrznej i podkreśla jego szlachetność oraz poświęcenie.

  Zupełną nowością względem oryginału jest uczestnictwo w wojnie... gangów motocyklowych. Naturalnie my dołączamy do przyjaznego dziewczęcego gangu, który kieruje się ideałami sprawiedliwości i akceptacji. Przywódczynią jest córka jednego z nowych przyjaciół, a my robimy tam jako coś pomiędzy konsultantem, a zbrojnym ramieniem. Ba, jeździmy nawet motocyklem i z jego pomocą zdarza się nam w tych bojach walczyć. Wspieramy się też jedną z czterech dostępnych opcji wsparcia bojowego: im lepsze, tym kosztowniejsze w użyciu. Oczywiście - podobnie jak sierociniec - jest to zupełnie opcjonalna odnoga fabularna i można grę przejść ledwie to liznąwszy. Ale kto tak gra w gry z tej serii? Osoby do gangu werbujemy pomagając napadanym przez gangi ludziom, wygrywając takowe w jednej z dziesiątek mini-gier czy poprzez kończenie zadań pobocznych... czy też ukończenie scenariusza Mine. Również zaprzyjaźnianie się z mieszkańcami Okinawy poprzez działalność sierocińca powiększa nam gang o nowe osoby. Warte wzmianki jest to, że wojny gangów przeniosą się wraz z postępem fabularnym również do Kamurocho.

  Walka uległa w stosunku do oryginału zmianom nie tylko kosmetycznym. Kiryu stracił możliwość zakupu broni i pancerza, a za to uzyskał dodatkowy styl Ryukyu, gdzie w zależności od wyprowadzanej sekwencji kończy atak jednym z rodzajów broni do walki wręcz: tonfa, puklerz i nóż, włócznia, łańcuch, itd. Gdzie on trzyma całe to żelastwo? Nie wiem. Płynnie za to nim wywija w trakcie bijatyki. Styl Smoka z Dojimy albo Ryukyu możemy zmieniać w dowolnej chwili i rozwijać niezależnie na drzewku umiejętności. O ile wczesne manewry są dostępne za pieniądze, to kolejne wymagają od nas biegłości w wielu innych sprawach: od zwyczajnie wykonywanych czynności jak walka danym stylem po wyniki w mnogości pomniejszych gier hazardowych, karaoke czy nawiązywanie nowych znajomości z użyciem telefonu komórkowego. A skoro przy nim jesteśmy, to warto zaznaczyć, że jest on pomocny w walce, a dokładnie: odpowiednia antenka czy tapeta dają w określnych sytuacjach pewne bonusy. Część pomaga zupełnie poza walką, choćby namierzając skrzyneczki z fantami. Oczywiście mamy też słynne brutalne wykończenia do odpalenia, gdy uzbieramy odpowiednie ilości szału, a dodatkowo napełniamy też smoczy wskaźnik (że tak to ujmę) dający opcję wejścia w druzgoczący przeciwników tryb bojowy, gdzie atakujemy szybciej, mocniej, lepiej znosimy bęcki, robimy mocne wykończenia - dopóki nam się ta moc nie wyczerpie.

  Nowością jest opcja grania jako Mine. Ma on swój własny styl walki rozwijany za kasę i także potrafi wejść w odpowiednik smoczej mocy - z podobnymi benefitami i limitem czasowym użycia. Przedstawiona historia dzieje się na krótko przed właściwą akcją tej gry i pokazuje jak dawny biznesman staje się kimś ważnym w hierarchii przestępczej wchodząc w sojusz z wątpliwej inteligencji i ogłady yakuzą Kandą. Tu zadania poboczne są podane jako reperowanie PRowych porażek chutliwego prostaka. Bywa śmiesznie, bywa też poważnie. Pojawia się też swoista arena, a raczej losowo generowane podziemia. Są. One. Świetne. Zbieramy w niej dodatkowych zawodników tworzących z nami drużynę i staramy się zmieścić w odpowiednim czasie i dotrzeć do końca, gdzie czeka boss. Podziemia można i warto powtarzać, aby odblokować nową broń czy towarzyszy boju. Broni możemy mieć ze sobą cztery rodzaje, podobnie jak wsparć w wojnie gangów u Kiryu.

  Osiągnięcia są dużo prostsze niż w Remastered - tamto było okryte niesławą jednej z trudniejszych do zrobienia kompletu Yakuz - z racji konieczności mistrzostwa w każdej mini-grze czy zadowolenia Haruki. Tutaj możemy pewne gry tylko odrobinę zahaczyć, bo nie są one zbyt potrzebne nawet do rozwijania postaci. Zanim jeszcze ukończyłem rozdział trzeci, to już jako Kiryu nie miałem co rozwijać. Tak więc mamy mocno zaniżony poziom trudności w maksowaniu i nawet Amonowie jako przeciwnicy są banalnie łatwi. A, całość można zrobić na łatwym poziomie trudności właśnie!

  Muzyka stanowi świetne tło dla obrazu, co jest standardem w grach tej serii. Możemy także słuchać jej w grze z telefonu - jeżeli jest taka potrzeba. Repertuar to utwory z gier SEGI, w tym Yakuzy. Musi być dziwnie dla Kazumy słuchać jak sam śpiewa, heh.

  Czy jest o co się przyczepić? Tak, zmieniony epilog w zakończeniu. Będzie ciężko wyjaśnić dlaczego pewna persona pojawia się w następnej części w pewnym miejscu, bo... coś się tym razem nie wydarzyło, więc jak? Hm, multiwersum robicie, SEGA? Ot, taki drobiazg...


ZALETY:
- Fabuła jak zwykle pełna zwrotów akcji
- Powaga przeplatająca się z komizmem
- Sporo możliwości spędzania czasu na różnych grach
- Opcja grania jako Mine w oddzielnej historii

WADY:
- Dla purystów serii: wycięta zawartość względem oryginału

Osoby, które grałyby w tę grę:
- Ojciec Wergiliusz
- Franklin Clay
- Yoshiro Yamamori

Osoby, które nie grałyby w tę grę:
- Lono
- Shozo Hirono
- Raoul Silva


Obrazki z gry:

Dodane: 13.07.2026, zmiany: 13.07.2026


Komentarze:

Ogólnie fabularnie są mocno podobne, ale już Kiwami 3 ma zupełnie inny epilog. Plus tu mamy też nowy styl walki, rozwijanie sierocińca czy bycie w gangu motocyklowym jako zupełnie coś nowego.


[Ksiadz_Malkavian @ 22.07.2026, 13:47]

Jak grałem niedawno w Yakuza 3 remastered. To jest sens grać jeszcze w to czy odpuścić? Przede mną jeszcze kolejne części serii, bo właśnie do 3 doszedłem. Pykam chronologicznie. Też pytanie czy czekać na remake 4 i 5 czy grać już teraz :)
Nie wiem czy mi życia starczy na tę serię, co 2 lub 3 lata mogę jedną grę z serii przejść. Częściej nie dam rady, bo jednak podobne są te gry do siebie i długie, to tak jechać jedną po drugiej nie dałbym rady.
Malkavian widzę jedzie twardo we wszystko :p

Lebowski


[Gość @ 20.07.2026, 13:03]

Dodaj komentarz:

Pytanie kontrolne: kto tu rządzi?