Kingdom Come: Deliverance |
|
Wydania |
2018( )2018( )
|
|
Ogólnie
|
Czeska produkcja stawiająca na realizm z akcją osadzoną w historycznych Czechach z XV wieku.
|
|
Widok
|
FPP
|
|
Walka
|
czas rzeczywisty
|
Recenzje |
|
Do Kingdom Come: Deliverance miałem dwa podejścia. Pierwsze, relatywnie krótko po premierze w okolicach 2018 roku, zakończyłem po rozegraniu około 8 godzin. Zderzyłem się wtedy nieco ze ścianą, ale dowiedziawszy się, że w zeszłym roku miała miejsce premiera sequela, postanowiłem dać jej drugą szansę, tym razem z chłodną głową. Efekt jest taki, że na okres około dwóch miesięcy wsiąknąłem całkowicie w świat przedstawiony w tej grze. Przejście fabuły głównej, zrobienie wszystkich questów pobocznych oraz DLC zajęło mi około 85 godzin.
Gra toczy się na samym początku XV wieku, w średniowiecznych Czechach, a konkretniej na małym obszarze tychże na południowy wschód od Pragi. Królestwo to jest pod panowaniem króla Wacława IV. Wcielając się w syna kowala, Henryka ze Skalicy zostajemy świadkami toczącej się wojny pomiędzy Wacławem a jego bratem, królem Węgier, Zygmuntem Luksemburskim. Do Skalicy, w której mieszka nasz bohater, nadjeżdża armia najemników nasłanych przez Zygmunta, składająca się z pogan, zwanych Kumanami I doszczętnie niszczy całą wioskę, zabijając większość jej mieszkańców. W wyniku tego zdarzenia Henryk traci oboje rodziców, a także miecz wykonany przez jego ojca dla ich lennika, pana Radzika Kobyły. Henryk poprzysięga zemste na zabójcy jego rodziców oraz przyrzeka sobie oraz panu Radzikowi, że odnajdzie skradziony miecz.
Jednym z powodów, dla których nie dałem rady przejść za pierwszym razem tej gry, jest założenie twórców, by gra jak najrealniej odwzorowywała ówczesne realia. Nasz bohater, jako że jest synem kowala, nie potrafi ani walczyć mieczem, ani nawet czytać. Jesteśmy rzuceni na głęboką wodę I to od nas zależy, jakie umiejętności posiądzie Henryk. Z tego też powodu, byle włóczęga może nas na początku zatłuc i ryzyko wystąpienia ekranu “Game over” jest bardzo wysokie. Muszę jednak przyznać, że to co mnie początkowo zniechęciło do tej gry, okazało się jej największym atutem. Aż miło było patrzeć jak godziny poświęcone na rozwój Henryka owocowały wraz z rozwojem fabuły. Poza głównym wątkiem mamy w zasadzie wolną rękę co do tego, co chcielibyśmy zrobić. Liczba pobocznych questów jest ogromna i bardzo łatwo jest spędzić w grze nawet ponad 30 godzin nie ruszając głównego wątku ani trochę do przodu.
Gra posiada system dnia i nocy, który istotnie wpływa na zachowania wszystkich wokół. Postacie idą spać o określonych porach, następnie wstają i idą do pracy. W nocy w miejscowościach konieczne jest chodzenie z pochodnią, gdyż jej brak stanowi wykroczenie i od razu zwraca uwagę strażników. Wraz z upływem czasu psuje się jedzenie, które Henryk trzyma w inwentarzu. Zjedzenie zepsutego jedzenia grozi zatruciem i w najgorszym razie śmiercią bohatera.
Kingdom Come: Deliverance posiada również rozbudowany system wyłamywania zamków, kradzieży kieszonkowej, polowań na zwierzynę itp. Każda z tych umiejętności wymaga konsekwentnego treningu. Nawet regularne rozmowy z NPCami sprawią, że Henryk będzie się lepiej wysławiał I będzie miał więcej możliwości w dialogach w trakcie gry. Na sukces włamań I kradzieży kieszonkowej będzie miał natomiast wpływ ubiór bohatera – chodzenie w lekkich, ciemnych ubraniach da lepsze efekty, niż noszenie pełnej zbroi, która generuje duży hałas.
Warto nadmienić, że nie mamy swobody w zapisywaniu gry. Gra zapisuje się automatycznie przy istotnych momentach fabularnych, takich jak początek, czy koniec zadania. Poza tym, możemy dokonać zapisu jedynie śpiąc w wybranych łózkach (które najczęściej należą do bohatera), czy spożywając określony przedmiot (Zbawienny sznaps), który to, zwłaszcza na początku jest bardzo limitowany ze względu na swoją cenę. Ponadto musimy pilnować poziomu głodu oraz zmęczenia naszej postaci. Pozostawianie Henryka głodnego, czy też zmęczonego ma olbrzymie znaczenie dla jego poziomu życia, staminy, widoczności czy też możliwości poruszania się oraz walczenia. Bardzo łatwo jest też przeciążyć bohatera, mając zbyt dużo przedmiotów w inwentarzu, przez co nie ma on możliwości sprintu i porusza się niezwykle wolno. Niekiedy trzeba podjąć istotną decyzję – porzucić kradzione przedmioty czy ekwipunek, czy też iść marszem przez pół mapy by sprzedać je u młynarzy. Pieniądze, przynajmniej na początku gry są bardzo ograniczone. Na szczęście bohater ma możliwość nabyć swojego własnego konia, który ma swój osobny ekwipunek i znacznie przyspiesza podróżowanie po mapie.
Wejście do danej miejscowości po raz pierwszy umożliwia korzystanie z szybkiej podróży. Jednak nie jest to teleportacja jak w wielu innych grach RPG. Nasza postać, niczym pionek na mapie, porusza się ku celowi i zawsze jest ryzyko napotkania jakiejś przeszkody w trakcie. Jest możliwe, że Henryk zostanie napadnięty przez bandytów, stanie się świadkiem walki, czy też zostanie zaczepiony przez przechodnia, który nie zawsze ma dobre intencje. W początkowych etapach gry, gdy Henryk nie ma dobrego uzbrojenia ani doświadczenia w walce, szybka podróż może niejednokrotnie zakończyć się śmiercią.
Przeglądając mapę świata można też ujrzeć, jaką reputację ma Henryk w danej miejscowości – jest to bardzo istotny aspekt gry. Henryk musi zwracać uwagę na higienę – chodzenie w brudnych, zakrwawionych, czy zniszczonych ubraniach ma wpływ na reakcję NPCów i opcje dialogowe. Popełnianie wykroczeń i przestępstw może także mieć negatywne konsekwencje, jeśli zostaniemy przyłapani. Lekkie wykroczenia kończą się karą grzywny, poważniejsze natomiast mogą się skończyć karą więzienia. Za pobyt w więzieniu Henryk otrzymuje tymczasowe pogorszenie niektórych statystyk. Nie można także swobodnie chodzić z kradzionymi przedmiotami – w wielu miejscowościach strażnicy dokonują przeszukań, co kończy się konfiskatą. Kupcy niechętnie nabywają od Henryka kradzione rzeczy, a jeśli już, to po zaniżonych cenach. W grze znajdują się trzej młynarze, specjalizujący się w upłynnianiu przedmiotów o podejrzanym pochodzeniu.
Gra jest do tego stopnia nieliniowa, że jest możliwe jej przejście bez zabijania kogokolwiek, oprócz jednej obligatoryjnej walki jeden na jeden. Jeśli jednak obierzemy bardziej agresywną ścieżkę to walka jest niezwykle skomplikowana. Jest dostępna walka wręcz, a spośród broni są dostępne m.in: sztylety, miecze długie, krótkie, buzdygany, topory, halabardy, łuki. Trzeba uważnie obserwować przeciwnika, by parować ciosy w odpowiednim momencie. Oprócz typu ataku kontrolujemy również kierunek, z jakiego uderzamy. Przyznać muszę, że prawdziwie komfortowo w walce zacząłem się czuć dopiero pod koniec gry, dlatego też osobiście skupiłem się głównie na łucznictwie. Na szczęście gra oferuje wiele możliwości trenowania z różnymi rodzajami broni.
Jeśli chcemy zaatakować przeciwnika, nie będąc pewnym swoich umiejętności, lub gdy wróg ma przewagę liczebną, to możemy m.in zakraść się i dokonać skrytobójstwa. Możliwe jest także atakowanie wrogich obozów w nocy, kiedy przeciwnik śpi. Gra daje nam również możliwość zatrucia jedzenia w obozie przeciwnika, przez co jest możliwe całkowite uniknięcie walki.
Dla najbardziej wymagających graczy, jest możliwość gry w trybie hardkor. Wybierając ten tryb, musimy dobrać Henrykowi kilka negatywnych cech, które istotnie utrudnią dalszą rozgrywkę (takie jak lunatykowanie, hemofilia, tępota itp.). Co więcej, w trakcie gry w tym trybie niedostępny jest kompas, a także jakiekolwiek znaczniki – trzeba pamiętać w jakim kierunku się idzie i gdzie jest dana miejscowość. Ponadto niewidoczne są paski życia I staminy.
Zadania, zarówno poboczne jak i w fabule głównej są niezwykle zróżnicowane. Dlatego też Henryk może być m.in. odpowiedzialny za zbieranie ziół I plewienie chwastów, odkrywanie intryg obejmując niemal rolę śledczego, wstąpienie do zakonu, odbudowę wioski, czy też branie udziału w regularnych bitwach. Dostępne DLC urozmaicają rozgrywkę, rozszerzając główną fabułę o wątki związane z istotnymi postaciami, a jedno z nich nawet umożliwia nam zyskanie psiego kompana.
Świat przedstawiony przez tę grę wydaje się bardzo realistyczny i prawdopodobny. Widać ogromne starania twórców w tym aspekcie. Nie mamy tutaj sytuacji, znanej z wielu innych gier I filmów, że nasza postać to Superman i jest w stanie sama walczyć z legionem żołnierzy. Nawet mapa świata nie obejmuje żadnego większego czeskiego miasta. Ot, czeska prowincja – nadmienić jednak warto, że wszystkie lokacje z gry istnieją naprawdę. Gra dla wielu tych miejsc stała się wręcz motorem napędowym dla turystyki. Jako że akcja toczy się w średniowieczu, to olbrzymią rolę w otaczającym świecie pełni Kościół Katolicki. Zarówno nasz bohater, jak I większość innych postaci jest niezwykle pobożna jak na dzisiejsze standardy.
Co do warstwy graficznej, to pomimo upływu wielu lat od premiery nie odniosłem wrażenia, że gram w bardzo przestarzałą grę. Oczywiście, jak by się przyjrzeć niektórym teksturom (zwłaszcza natury) z bliska to można zauważyć rozpikselowanie miejscami, ale jako całość prezentuje się to naprawdę nieźle. Z perspektywy Polaka poruszanie się po czeskich krajobrazach naprawdę daje poczucie bycia jak w domu. Gramy z perspektywy pierwszej osoby i widzimy świat oczami Henryka. Twarz naszego bohatera ukazuje się jedynie w menu, podczas przerywników, oraz w trakcie dialogów z innymi postaciami.
Muzyka jest naprawdę przyjemna i stylizowana by pasować do średniowiecznego świata. Co najmniej kilka utworów muzycznych zapadło mi w pamięci. Gra ma także pełny dubbing, niestety tylko angielski. Głosy są dobrze dobrane i nie zauważyłem żadnych technicznych niedociągnięć. Jednak, dla pełnej immersji, bardzo żałuję, że gra nie dała opcji zagrania z czeskimi głosami. Przykro słyszeć, jak słowiańskie imiona oraz nazwy miejscowości są wymawiane przez anglojęzycznych aktorów.
Co do niedociągnięć tej gry, to na pewno jest ich kilka. Jak już wspomniałem wcześniej, początek gry potrafi być niezwykle frustrujący i mógłby zniechęcić niejednego gracza. Żeby czerpać przyjemność z tej gry wymagane jest zainwestowanie ogromnej liczby czasu, na co nie każdy może sobie pozwolić. Oprócz tego, liczba bugów jest dosyć duża. Sam napotkałem kilka sytuacji, w których musiałem ładować poprzedni zapis gry. Zdarzało się, że dochodziło do kompletnego poplątania sekwencji w questach, jak i czasami się nie triggerowały w odpowiednim momencie. Niedopracowany jest także moim zdaniem nieco UI. Ogromnym problemem jest mapa świata, na której kursor jest prawie niewidoczny, a co ileś odpaleń kompletnie zbugowany, przez co jest konieczne wyjście z mapy świata I ponowne jej włączenie. Oprócz tego menu z inwentarzem, umiejętnościami, ekwipunkiem nie należy do najbardziej czytelnych. Sama nawigacja po wymienionych wyżej opcjach też jest bardzo nieintuicyjna – missclicki zdarzały mi się do samego końca gry. Nawigując po świecie też można napotkać wiele frustracji, takich jak nieprzekraczalne rzeczki (bo bohater nie umie pływać), mimo że poziom wody wcale nie wygląda na głęboki, czy też niskie krzaki, których nijak nie da się przekroczyć i trzeba je obiegać na około. Niektóre questy, nawet jeśli poboczne, bywają dość nużące i powtarzalne, zwłaszcza te polegające na zbieraniu mięsa zwierzyny łownej.
Podsumowując, Kingdom Come: Deliverance to naprawdę porządna gra, pomimo wymienionych wcześniej niedociągnieć. Uważam, że to prawdziwy duchowy następca Skyrima, którego Bethesda nam nigdy nie dostarczyła, jak chodzi o swobodę świata. Oczywiście nie uświadczymy tutaj magii, ani potworów. Trudno jednak było nie dostrzec pewnych paraleli, gdy chodzi o rozgrywkę. Aż ciężko uwierzyć, że tak ambitna gra zaczęła się od zbiórki na Kickstarterze. Twórcy celowo postawili na realizm i wolniejsze tempo rozgrywki, oferując graczom coś absolutnie unikatowego, jak chodzi o poziom immersji. Jest to tytuł, który będę wspominał jeszcze przez długi czas, o ile w ogóle będę w stanie o nim kiedyś zapomnieć. Dawno żadna gra nie dała mi takiej frajdy. Z mojej strony otrzyma 4/5, bo nie jest jednak idealna. Nie mogę się jednak doczekać, aż znowu spotkam się z Henrykiem, ogrywając sequel. Do następnego!
Moja ocena: 4/5
Obrazki z gry:
/obrazki dostaraczył Gokufan/
Dodane: 01.03.2018, zmiany: 08.05.2026

)
)










