Sudeki (PC)

Sudeki

Wydania
2005()
Ogólnie
Konwersja z x-pudła, dostarczona w rączki polskich graczy przez CDAction. Konwersja ciut zwalona, bo odpalenie gry graniczy niemal z cudem (no ok, ciut przesadzam), ale jak już się to uda, to radocha jest przednia - i nie tylko dlatego, że główne bohaterki są dość skąpo ubrane...
Widok
TPP/FPP
Walka
Czas rzeczywisty
Recenzje
Yoghurt
Autor: Yoghurt
02.09.2005

Wyobraźcie sobie sytuację- gracie w gierkę, wciąga was, zagłębiacie się w świat przedstawiony po 15 minutach zabawy i... nagle z naszych ust wydobywa się wiązanka, która zawstydziłaby bosmana z dwudziestoletnim stażem, a szare pudło pod biurkiem otrzymuje dwa solidne kopniaki wgniatające obudowę. Potem reset i znów odpalamy gierkę, może to po prostu pech. I gramy dalej, dla pewności sejwujemy częściej niż zwykle i... znowu to samo- gra się wykrzacza, a was ogarnia dziki szał. Ale znów odpalacie gierkę, nie dajecie za wygraną, bawicie się konfiguracją, sterownikami, przekopujecie zasoby globalnej sieci w poszukiwaniu wskazówek i w desperacji zaglądacie nawet na strony w języku węgierskim... Ale wreszcie jest! Odnajdujecie rozwiązanie. Po kilkugodzinnym boju ze złośliwością rzeczy martwych możecie się cieszyć w pełni znakomitym programem.

Takie właśnie...khem... atrakcje oferuje graczowi Sudeki. Właściwie dla każdej konfiguracji sprzętowej istnieje inna recepta "Jak odpalić tą gierkę do jasnej cholery?". A to właściciele zintegrowanych kart muzycznych muszą zainstalować pewne dodatkowe sterowniki, a to posiadacze Radeonów muszą wyłączyć dynamiczne cienie, zaś ci używający monitorów HP zmniejszyć odświeżanie obrazu. Taaaaak, Sudeki dostarcza masy wątpliwej radochy już na starcie i nie nastraja optymistycznie biednego gracza do dalszej znajomości. I być może dlatego, po tych wszystkich bojach sprzętowych odbiór tego jRPGa jest jakiś taki... lepszy? Czy to dlatego, że po tych długich potyczkach z własnym komputerem i swą cierpliwością okazuje się, że jednak było warto?

Powiem wprost- jak najbardziej było. Szczególnie, że ostatnimi czasy jRPGów na PC jakby nieco mniej (ostatni warty uwagi to Grandia II), a Sudeki jest sztandarowym przedstawicielem tego gatunku- posiada wszystko, co szanujący się erpeg ze wschodu mieć powinien.

Ma wciągającą fabułę, mimo że dość sztampową, bo obracającą się wokół wybrańców, międzyświatów i takich tam oklepanych patentów. Niemniej- gracz przysiada do gry i momentalnie daje się pochłonąć sprawnie przemyślanej intrydze i przede wszystkim- uniwersum Sudeki, w którym nic nie jest do końca czarne lub białe, technika przeplata się z magią, zaś różne wymiary mieszają się ze sobą. A największym szokiem, przynajmniej dla mnie, było zmiażdżenie początkowej cukierkowatej atmosfery przez uderzającą już po kilkudziesięciu minutach gry brutalność. Sporym zaskoczeniem były sceny pociętych krwawych zwłok w lokacji, która na samym początku przypominała bardziej krainę troskliwych misiów. A i późniejsze dość zaskakujące sceny dekapitacji i inszych sposobów mordowania postaci, i to tych należących do głównej osi fabuły, były dość... niespotykane jak na tak niby niewinnego erpega. Wielu może być przez to zniesmaczonych, ale mnie to jedynie zaskoczyło. Cóż, widać takie znieczulone już to moje pokolenie.

Posiada również zacną oprawę, zarówno graficzną, jak i dźwiękową. Oczywiście oprawa jRPGa musi być mangowa, jednak można się przyzwyczaić. Z początku musiałem się przekonać do dość oryginalnego designu postaci i do (typowego dla skośnookich) przesadzenia wymiarów kobiecych bohaterek, ale juz po kilkunastu minutach zabawy począłem się cieszyć bogactwem szczegółów i sporą różnorodnością lokacji. Co prawda widać w Sudeki szczyptę konsolowego rodowodu, zwłaszcza w mało szczegółowych teksturach budynków, ale posiadacze potężnych kart graficznych mogą (po wspomnianym boju ze sprzętem) cieszyć się kosmicznymi rozdzielczościami i masą bajerów typu antialiasingi albo pixel shadery. Gierka prezentuje się po prostu ślicznie, świat możemy sobie oglądać w pełnym 3D i do tego w perspektywie zarówno TPP, jak i FPP (o tym później). A cudnie przedstawiony ekwipunek (te rozbłyski na zbroi, panie i panowie!) i nadzwyczaj widowiskowe walki cieszą oko.
Co się tyczy muzyki- soundtrack do Sudeki jest jednym z lepszych, jakie miałem okazję słyszeć. Kawałków jest sporo i przygrywają nam zależnie od lokacji, w której się znajdujemy, a są to zarówno zagrzewające do walki gitarowo-elektroniczne rąbanki, jak i spokojnie plumkajace w tle ambientowe melodyjki.
Do tego dochodzą dobrze dobrane głosy postaci- czy to słodki głosik księżniczki, czy lekko sarkastyczny ton młodego wojownika. Ludzie od dubbingu się postarali i to słychać w każdej kwestii, a tych jest naprawdę mnóstwo.

Są unikalne postacie z bogatą przeszłością. Co prawda bohaterowie są archetypiczni aż do bólu, czyli obowiązkowo mamy woja siekącego mieczem (Tal), przeuroczą czarodziejkę (Ailish), hardą i zwinną wojowniczkę wierzącą w pradawnych bogów (Buki) oraz techno-frika ufającego tylko maszynom i komputerom (Elco), lecz każda z tych postaci ma swoją historię, questy przeznaczone tylko dla siebie i unikalne umiejętności do wykorzystania, także poza walką. I tak Tal jako najsilniejszy z całej paczki może przesuwać różnorakie skrzynie, bloki skalne i inne ruchome przeszkody terenowe, Buki dzięki swym metalowym pazurom umie wspinać się po niektórych ścianach, Elco ma na wyposażeniu plecak rakietowy, który po zatankowaniu może go przenieść w miejsca inaczej niedostępne, zaś Ailish dzięki rozproszeniu magii odkrywa tajemne przejścia, skrzynie i przyciski. Jak więc widać, współpraca i częste przełączanie się między postaciami przydaje się nie tylko podczas walk, ale także w trakcie wielu questów, których rozwiązanie leży w uzupełniających się nawzajem talentach naszej drużyny.
Statystyki naszych postaci to dwa widoczne paski- standardowe hit pointsy oraz punkty magii, zwane też punktami specjalnymi, które wydajemy na magiczne ataki. Do tego naszą postać opisują 4 współczynniki, odpowiadające za siłę ciosu, ilość punktów życia, moc (i czas trwania) ataków specjalnych oraz ilość punktów magii. Dodatkowo do rozwinięcia mamy po 6 ataków specjalnych dla każdej postaci.
By rozwinąć daną cechę (zależnie od klasy postaci o mniejszą lub większą ilość punktów- wiadomo, wojownikowi najszybciej wzrosną hit points i siła, a magowi spell points i magiczne ciosy) co level otrzymujemy jeden punkcik do wydania wedle naszego upodobania. Levelujemy zaś za punkty doświadczenia zdobywane zarówno podczas walk, jak i za wykonywanie zadań z dziennika.

Są też zręcznościowe walki. I to jakie! Podczas starć sterujemy naraz tylko jedną postacią (a mamy w drużynie maksymalnie 4 gierojów) i tylko jej wydajemy bezpośrednie polecenia typu użycie napoju leczącego, zadanie specjalnego ciosu itp., zaś reszcie ustawiamy w podręcznym menu jeden z 3 typów zachowań- "Atak", "Obrona" lub "Ucieczka" i trzeba przyznać, że komputer nie steruje nimi głupio (chociaż ciosy specjalne musimy juz wyprowadzać sami). Pomiędzy bohaterami możemy się w dowolnym momencie przełączyć, a podczas stosowania unikalnych zdolności (np. kuli ognia czy też leczenia) czas zwalnia, dając nam chwilkę na wycelowanie i zorientowanie się w sytuacji na polu walki. Do tego mamy tzw. spirit strikes, czyli ultramocarne ciosy (lecz by je wykorzystać, musimy naładować specjalny pasek podczas wielu starć) i jeszcze kilkanaście kombinacji combo dla dwójki bohaterów walczących wręcz, czyli odpowiednio zsynchronizowanie klikanie myszką, a nauczenie się tych ciosów i stosowanie ich odpowiednio do zaistniałej sytuacji jest jednym z kluczy do zwycięstwa. Prowadzi to do taktycznego rozplanowania potyczki, rozejrzenia się w pozycjach przeciwników i naszych bohaterów i umiejętnego stosowania wszystkich znanych nam technik. Przyznaję jest to trudne, ale mnie wielce cieszyło takie pomieszanie zręczności ze strategicznym myśleniem.
Z walką związany jest także bardzo ciekawy i można by rzec- innowacyjny element rozgrywki. Gdy walczymy wojownikami (czyli rycerzem Talem i zwinną Buki) tłuczemy wroga z perspektywy trzeciej osoby. Jednak gdy przełączymy się na czarodziejkę Ailish albo naukowca Elco podczas starcia, wtedy gra przechodzi w tryb pierwszej osoby! (ciosy specjalne i podróże po świecie wciąż są jednak w trybie TPP) Pozostałe postacie wciąż się tłuką z wrogiem, my zaś widzimy walkę z oczu wybranego bohatera, na środku ekranu mamy celownik zaś w dłoni aktualnie wybraną broń i niczym w rasowej strzelance biegamy i walimy we wroga z podręcznego arsenału. Tutaj tez musimy się wykazać odrobiną zmysłu taktycznego przy wyborze broni- czy wziąć tą potężną, ale z długim czasem przeładowania, czy też słabą, ale szybkostrzelną?

Trzymając się tematyki broni- tych znajdziemy sporo dla każdej postaci i czasami będziemy mieli dylemat, w którą wyposażyć swojego herosa, bo często będzie to wybór pomiędzy "słabszy miecz, ale zatruwa i spowalnia" a "potężna kosa, ale mała szansa na zadanie krytyka". Do tego dochodzi możliwość modyfikacji broni (oraz zbroi) poprzez dodawanie run, których mamy kilka rodzajów i są podzielone na "duże" i "małe". Niektóre pozwalają na zmianę statusu przeciwnika (spowolnienie, zatrucie, przeklęcie), inne zwiększają obrażenia albo oddają 1% zadanych obrażeń do puli punktów życia lub punktów magicznych postaci. Jest tego sporo i podczas pobytu u kowala mamy z tym mnóstwo zabawy.

Jest też tona ekwipunku. Od wspomnianych już broni, zbroi i run mamy też kilkanaście rodzajów napojów uzupełniających zarówno zdrowie jak i punkty magiczne, różne ziółka zdejmujące z nas negatywne statusy, kule mocy zwiększające nam na stałe statystyki, poprzez dobra "sprzedawalne", czyli różnorakie trofea, skóry, czaszki, kamienie szlachetne, a na mapach obszarów i przedmiotach questowych skończywszy, a wszystko to opatrzone odpowiednim opisem i graficzką.
Apropos przedmiotów o wartości handlowej- nie u każdego sprzedawcy dana rzecz ma taką samą cenę- jeden woli handlować skórami, jeszcze inny drogocennymi klejnotami... Złota wcale nie jest tak wiele, co wymusza na nas wycieczki do odpowiednich kupców, by wyjść na plus- bo skąpy Kamo prowadzący swą sieć sklepów w każdym mieście perfidnie zaniża ceny skupu.
Zresztą- nie zawsze opłaca się opchnąć wszystkie zdobyte fanty- czasem może się okazać, że jakiemuś NPCowi bardzo potrzebny jest dany rodzaj towaru i przyniesienie mu go opłaci się bardziej niż po prostu zwykła sprzedaż. Niekiedy jednak zebranie wymaganej ilości przedmiotów zajmuje naprawdę dłuuuugie godziny.

Mamy tu również parę miłych dodatków. Za taki dodatek uznać można np. encyklopedię potworów- gdy tylko napotkamy jakiś nowy typ wroga, od razu ląduje on w spisie monstrów wraz ze wskazówkami, jaką taktykę obrać by go pokonać. Równie miły akcent to duża ilość zadań nieobowiązkowych, ale przynoszących spore profity, jak wspomniane już np. zadania kolekcjonerskie. Mamy tu też szczyptę humoru, obowiązkowu romans miedzy postaciami... jest tu wszystko, czego można by chcieć od porządnego jRPGa. I jak na produkcję skośnooką przystało, jest tu też sejwowanie tylko w określonych miejscach. Weteranom japońszczyzny nijak nie będzie to przeszkadzać, nowicjuszom w tym gatunku trzeba będzie się przyzwyczaić.
Ale warto, bo Sudeki, mimo złośliwości programistów i skaszanieniu konwersji na tyle, by gracz sam musiał dłubać godzinę w konfiguracji sprzętowej, przykuwa do monitora na kilka dni i aż szkoda, że tak szybko się kończy. Bo sam system walki mnie oczarował i potłuc sobie nieskrępowanie jeszcze parę godzin kolejne zastępy przeciwników wcale by mi nie przeszkadzało.

Moja ocena: 7/10 (aż dwa punkty w plecy za problemy z odpowiednim konfigiem, punkt mniej za zerową innowacyjność i oryginalność)


Obrazki z gry:


/Obrazki dostarczyła Lotheneil/

Dodane: 02.09.2005, zmiany: 25.04.2018


Komentarze:

W Sudeki grałem i całkiem nieźle się bawiłem. Bardzo dziwne jest że nie działał mi pad od xboxa podpiętego pod pieca, choć na klawiaturze też grało się niezgorzej. Z autorem recenzji polemizował był nad określaniem tej gry jako jRPG. Climax - czyli developer tejże - to firma brytyjska, choć nie ulega wątpliwości, że gra na kilometr "zalatuje" charakterystyczną mangową grafiką. Ale z drugiej strony toć to tylko szczegół i małostkowe szuflady gatunku. Sowieci na ten przykład też lubią udawać Japończyków, no ale im to jakoś marnie wychodzi (np Xblade). A Sudeki naprawdę zacnie podszywa się pod Japanese Role Playing Game.


[Gość @ 04.03.2014, 16:55]

Dodaj komentarz:

Pytanie kontrolne: kto tu rządzi?