Dungeon Siege: Legends of Aranna
Wydania
2003()
2007()
Ogólnie
Gra z gatunku action-rpg, przypominająca swoją ideą Diablo, ale o niebo graficznie piękniejsza. Rozszerzenie do podstawki, wprowadzające nowe krainy, bronie, uzbrojenie, przeciwników. I nie słuchajcie Yoghurta - nie zna się twierdząc, że gra jest nudna ;-) Starzeje się nam i marudzi po prostu ;-)
Widok
Izometr
Walka
Czas rzeczywisty

RECENZJA

Premiera drugiej części Dungeon Siege już za chwileczkę, już za momencik. Nurtują mnie więc dwa pytania:
1. Czy jest sens wydawać tzw. Diablo-killera, gdy popyt na hack-n-slashe sporo zmalał, a Diablo II to już odległa historia?
2. Dlaczego nie poczekam na DSII, miast instalować ponad roczny dodatek do blisko trzyletniej już pierwszej odsłony Dungeon Siege?
Na pierwsze z tych pytań nie znam odpowiedzi. Na drugie- postaram się znaleźć poniżej.

Tak naprawdę mogłem nie instalować LoA, tylko jeszcze raz odpalić kampanię single player w podstawce. Bo nazwanie tej produkcji dodatkiem to określenie nieco na wyrost- przez cały czas ma się wrażenie, iż Legends to po prostu kilka plansz i patentów, które nie weszły do DS z powodu braku miejsca na CD. Co ciekawe- add on okupuje jedną płytkę więcej niż pierwowzór.
Problem w tym, że właściwie nie wiadomo, co też zajmuje tyle miejsca na twardzielu i cedekach. Całość można przejść z przysłowiowym palcem w du... nosie w góra 20 godzin, co jak na erpega jest grzechem śmiertelnym. Do tego tak naprawdę zmiany są ledwie widoczne i kosmetyczne, nie mam pojęcia czemu nie zaimplementowano ich w podstawowej wersji.

Ot, z usprawniających grę zmian mamy plecak, czyli taki dodatkowy inwentarz w inwentarzu- trzymamy go w oknie ekwipunku i gdy coś nam się już w nim nie mieści, ląduje w plecaku o sporej pojemności. A bacząc na fakt, że przedmiotów do zebrania jest tutaj gazylion milionów, jest to opcja bardzo przydatna.
Będąc wciąż przy kwestii sprzętu- pamiętacie muła, którego można było zakupić, by podążał za naszą ekipą i nosił nadmiar ekwipunku na plecach? Tym razem do naszej dyspozycji oddano innego zwierza, przypominającego skrzyżowanie byka z krokodylem. Nie uniesie tyle co wierny muł, jednak ma nad nim jedną kluczową przewagę- nie ucieka z pola bitwy i nie atakuje tylko w razie ostateczności, a jest po prostu chodzącą maszyną do zabijania i walczy z przeciwnikami jak każdy inny członek drużyny. Fajna, dobrze pomyślana rzecz, choć nie tak sympatyczna jak strzygące uszami uparte stworzenie z DS (które wciąż można także wziąć do drużyny).
I wciąż trzymając się inwentarza- wprowadzono coś, co powinno znaleźć się w podstawce, mianowicie znane z Diablo II (i ściągnięte w całości przez programistów LoA) komplety przedmiotów. Nie wiem, dlaczego dopiero w dodatku pokuszono się o patent znany z głównego konkurenta DS, niemniej dla kolekcjonerów wszelkiego złomu jest to kolejny powód dla zainteresowania się Legends- kompletów (dla niezorientowanych-zestawów przedmiotów, które stają się coraz potężniejsze po zbieraniu poszczególnych części danego kompletu- gdy uzbiera się i wyposaży całość... wrogowie padają jak łany zboża) jest ogromna ilość i dla każdego znajdzie się coś miłego.

Z innych udoskonaleń- kontrola nad drużyną (szczególnie magami) w ferworze walki została bardziej dopracowana dzięki wprowadzeniu kontroli nad "grupami" w drużynie- teraz miast męczyć się z klikaniem na poszczególne rodzaje broni dla pojedynczych postaci bądź wyborze jednego rodzaju broni (biała, zasięgowa, czar) dla całej drużyny, możemy grupować polecenia dla kilku członków zespołu. Szczególnie przydatne jest to w przypadku herosów czarujących- można od razu kazać im wybrać najlepszy dostępny czar ofensywny, nawet jeśli ten nie został wybrany jako "aktywny".

No i jeszcze bardzo miła niespodzianka- ślicznie narysowana mapa całego świata, na której zaznaczane są nasze podróże- dobrze wiedzieć, w której części globu DS się aktualnie znajdujemy.

Problem w tym, że, jak już wspomniałem, nie widzę żadnych powodów, dla których nie umieszczono powyższych opcji w wersji podstawowej. Nie są to zmiany ingerujące w jakikolwiek sposób w główną rozgrywkę i zasady panujące w DS i są naprawdę niewielkie. Dlaczego więc dodatek zajmuje aż 3 kompakty?

Czy chodzi o większy świat? Nie, gdyż terenów do odwiedzenia jest mniej niż w DS i nie jest to nic nowego- znów mamy zielone równiny, pustynie, lodowce, jaskinie i jedyna nowa lokacja to spory kawał dżungli.
Może zmiany w rozgrywce? Nie, cały czas działania gracza są ograniczone do wskazania, gdzie postacie mają podejść, którą skrzynkę rozwalić i jakie przedmioty podnieść i założyć, gdyż znowu AI wykonuje wszelkie działania odpowiedzialne za walkę i poza wydaniem rozkazu podleczenia się i zmiany używanej broni nie mamy więcej do roboty. A walk, tak jak w DS, jest w LoA aż za dużo.
Pozostałe elementy, jak tworzenie i rozwój postaci, pozostały bez zmian i jeśli ktoś grał w jedynkę, nawet nie będzie zwracał uwagi na rosnące samoczynnie statystyki. Bo i po co?

Wciąż ogromnym atutem Legends jest grafika i oprawa dźwiękowa- te stoją na najwyższym poziomie. Dorzucono jeszcze większe rozdzielczości i parę innych graficznych bajerów, które cieszą oko, a zagrzewająca nas do walki muzyka powoduje skoki adrenaliny- duży (i jeden z niewielu) plus.

A dlaczego nie powiedziałem ni słowa o fabule? Buahahaha, DS i fabuła? To jakiś dowcip? To tak, jakby spytać, dlaczego w Doomie nie było zaskakujących zwrotów akcji, a bohater nie miał żadnych rozterek moralnych.

Tak sobie myślę, że nie uzyskałem odpowiedzi na pytanie "Po co ja to w ogóle instalowałem?". Gra jest krótka i nie stanowi już takiego powiewu świeżości jak pierwowzór, a przy okazji ładunek miodności i radochy płynącej z gry wyczerpał mi się już po przejściu pierwszego DS. Zero swobody w eksploracji świata, niewielki wpływ gracza na to, co się dzieje na ekranie i nuda, nuda, STRASZNA nuda dopadająca nas po 30 minutach grania i ubiciu przez ten czas miliona stworów odpycha od monitora, bo grać w to samo, tylko krócej, po prostu nie chce.

Dam 6, ze względu na wciąż oczarowującą grafikę i tych kilka dodanych bajerów. Nie więcej, bo po prostu nie mogę znaleźć nic, co by przykuło mnie do LoA na dłużej niż niezobowiązujące 15-20 minut czystej, bezkompromisowej wyżynki.

Moja ocena: 6/10


Autor: 3


Obrazki z gry:
Gdzie strumyk płynie z wolna... Walka na wiszącym moście- zbliżenie. Pojedynek z goblinami widziany z większej odległości. I co ja robię tu, ooo, co ja tutaj robię? Dungeon Siege: Legends of Aranna (PC)

Dodane: 18.07.2005, zmiany: 21.11.2013


Dodaj komentarz:

Pytanie kontrolne: kto tu rządzi?




Aby być podpisanym wlasnym nickiem, zarejestruj i zaloguj się na forum.